Kawa w Domu: AltoAir – Obnażona Kawa

AltoAir kawa

Alternatywne metody parzenia kawy to przede wszystkim różne sposoby przelewowe. Co jakiś czas ktos próbuje na nowo zdefiniować tę prostą zasadę. Od niedawna robi to AltoAir – designerski, wręcz pornograficzny dripper. Sprawdźmy czy obnażenie kawy odsłoniło nowe oblicze smaku.

Niewątpliwie jedną z najpopularniejszych metod alterntawynego parzenia kawy obecnie jest dripper V60, najczęściej od Hario. Jeżeli któraś kawiarnia zaczyna oferować coś innego niż espresso, prawie na pewno będzie to właśnie drip. Mutacji metod przelewowych jest mnóstwo. Wspomniane Hario, Tiamo, Kalita, Chemex… A od niedawna reprezentant Wielkiej Brytanii, czyli AltoAir.

Brytyjczycy, trzeba przyznać, przyłożyli się do designu. AltoAir jest bardzo ładny, nowoczesny, rzucający się w oczy i wykonany dobrze prezentującego się metalu. A z drugiej strony mamy klasyczne wymiary i filtry znane z V60. Czy zatem koło zostało wymyślone na nowo, tylko w ładniejszym opakowaniu, czy może udało się stworzyć nową jakość w dziedzinie parzenia kawy?

Dzięki ekipie CoffeeDesk AltoAir został przeze mnie przetestowany i wzięty na sesję zdjęciową. Bardzo fotogeniczny sprzęt! Świetnie komponuje się z nowoczesnymi przestrzeniami, co z resztą widać na zdjęciach.

Zaczynając jednak od początku. AltoAir jest wykonany z dwóch kawałków stali nierdzewnej. Jeden to odpinana podstawka, drugi to sam dripper. Jego konstrukcja nie jest wycinana z bloku metalu, tylko z metalowego, płaskiego krążka i naciągana w górę niczym sprężyna. Zastrzegam tylko, że robi się to raz, w fabryce. Nie jest to składany sprzęt. Podstawka natomiast jest odpinana, dzięki czemu sam dripper można wsadzić do chemeksa i zrobić sobie dripochemeksa, o.

AltoAir

To, co wyróżnia AltoAir od innych fałsześćdziesiątek, to szkieletowa konstrukcja. Twórcy tego urządzenia doszli do wniosku, że dzięki minimalizacji ilości miejsc styków filtra z urządzeniem, łatwiej zapanować nad powtarzalnością parzenia. Pełne ściany wszystkich dripperów (mimo stosowania wewnętrznego ożebrowania) nie gwarantują tego, że filtr zawsze tak samo ułoży się w środku i zapewni ten sam przepływ wody przez kawę. W AltoAir natomiast tych punktów styku jest niewiele i wypadają zawsze w tym samym miejscu. Wymusza to ruch wody przez zmieloną kawę i nie pozwala na uciekanie z pominięciem jej gdzieś bokiem. Czy to tylko teoria?

Skonfrontowałem AltoAir z Hario V60 w tym samym rozmiarze, czyli 02, na tych samych, białych filtrach Hario. Najpierw przez dłuższy czas robiłem sobie kawy, różne, tak przy codziennym użytku, bez stawiania obu sprzętów obok siebie. Chciałem sprawdzić jak AltoAir się zachowuje, jaką ma specyfikę i co się dzieje z kawą. Sięgałem też po Hario w inne dni. W tym czasie zauważyłem pewną zależność – w AltoAir dłużej przelewa się kawa. Wydawało mi się, że to subiektywne odczucie. Jednak na koniec zestawiłem oba drippery obok siebie, odmierzyłem tę samą ilość kawy, zmieliłem na tych samych ustawieniach w moim M2M, postawiłem na dwóch wagach Acaia i zacząłem przelewać. Moje spostrzeżenia potwierdziły się – w Hario kawa przelała mi się znacznie szybciej o ponad kilkadziesiąt sekund.

AltoAir Bairro Alto Park Naukowo Technologiczny AltoAir Test

Jakie wnioski można z tego wyciągnąć? Po pierwsze, AltoAir faktycznie daje powtarzalność pod względem czasu przelewania przy zachowaniu tych samych pozostałych zmiennych (a z praktyki wiadomo, że różnie z tym bywa na co dzień), a więc i powtarzalność smaku. Choć nie mówię, że w przypadku Hario nie można uzyskać powtarzalności. Można. Jednak w AltoAir widać wyraźnie, że woda bardziej skupia się na kawie. Mam na myśli wymuszenie przepływu przez kawę. Faktycznie woda nie ma gdzie uciec bokiem, poza filtrem, dzięki czemu strumień jest prowadzony przez drobinki kawy. Przekłada się to na pełniejsze i bardziej równe zaparzenie. To pierwsza przyczyna dłuższego przelewania. Druga, która wynika z także z pierwszej, to większe wyczulenie na pylenie młynka. Przez to, że woda nie ma gdzie uciec, musi przebijać się także przez te drobniejsze frakcje kawy. W efekcie cały proces trwa dłużej i przekłada się na smak gotowej kawy.

AltoAir Dripper Vistula

Czy zatem twórcy AltoAir zrewolucjonizowali rynek dripperów? Rewolucja to nie jest, ale na pewno usprawnienie. Różnica w smaku, w stosunku do Hario, nie jest aż tak duża. Wyczuwalna, ale najmocniej to czuć przy bezpośrednim porównaniu obu metod. W AltoAir mocniej wybijają się kwaskowate, rześkie nuty. Nie są to jednak gigantyczne różnice. Moim zdaniem nie aż tak duże, żeby trzeba było wyrzucać klasycznego drippera i lecieć po AltoAir, ale w momencie, gdy ktoś się waha przy kupnie pierwszego takiego urządzenia, albo ma ochotę także na atrakcyjny wygląd, to zachęcam.

AltoAir

Dodatkowym atutem tego sprzętu jest wspomniana przeze mnie słodka, wręcz perwersyjna możliwość podglądania, jak cały proces parzenia przebiega. Bardzo ładnie wygląda, kiedy przez filtr przelewa się woda i dzieje się magia. A właściwie fizyka (czyli na jedno wychodzi). No i pomimo otwartych ścianek, nie ma problemów ze stabilnością temperaturową. Wracając znów do fizyki, oddawanie ciepła i tak w większości odbywa się górą, gdzie jest największa powierzchnia parowania. Boki grają dużo mniejszą rolę. Być może problemem byłoby to w jakiś ekstremalnych warunkach pogodowych. Tego nie sprawdzałem. Jednak trudno w ogóle planować ekstremalne warunki pogodowe w przypadku AltoAir, bo średnio on nadaje się na podróż. Pomimo metalowej konstrukcji, jest ona dość podatna na naciski, łatwo dripper przygnieść. Można go potem naprostować, ale lepiej nie ryzykować pęknięcia któregoś z łączeń.

AltoAir Drip

Podsumowując, AltoAir to bardzo ciekawa konstrukcja, wykorzystująca dobrze prawa fizyki po to, by zmienić smak kawy. Z pewnością nie da się obojętnie przejść obok wyglądu. Szkieletowa, lekka, nowoczesna konstrukcja przyciąga oko i sprawia przyjemność z samej możliwości obcowania z nią. Lubię tego typu design. Mając dylemat, czy wybrać klasyczny dripper czy AltoAir, warto rozważyć tę brytyjską kandydaturę, choć cena bliska 200 złotym jest sporą kwotą. Gdyby jednak chcieć V60 od Hario także wykonaną z metalu, cena jest równie wysoka. Tu trzeba sobie samemu odpowiedzieć, ile chce się zapłacić za sam design. Bo w momencie, gdyby ktoś chciał kupić sobie AltoAir jako drugie urządzenie, obok pełnego drippera, wydaje mi się, że nie ma to aż tak dużego sensu, bo różnice w smaku nie są tak mocno wyczuwalne i lepiej pomyśleć nad inną metodą.

AltoAir AltoAir

Za udostępnienie sprzętu do testów bardzo dziękuję CoffeeDeskowi, a z kolei Lubelskiemu Parkowi Naukowo Technologicznemu dziękuję za pozwolenie na zrobienie sesji zdjęciowej na terenie Parku.

CoffeeDesk

 Lubelski Park Naukowo Technologiczny