Aram – wykręć espresso.

aram espresso

Espresso powinno być pachnące, gęste, intensywne i bogate w smaku. Poprawnie zaparzone, z dobrych ziaren, pokazuje skondensowane piękno konkretnego regionu świata i charakterystykę jego smaku. A jak zrobić espresso? Niestety, aby je poprawnie zaparzyć w domu, trzeba sporego sprzętu oraz wiedzy. Jednak ostatnio w moje ręce wpadł brazylijski, piękny wynalazek – Aram.

Dwie sztuki w Polsce

Aram to piękny kawał kawowej sztuki prosto z Brazylii. Od razu przyciąga wzrok. Smukły, szlachetny, drewniany korpus, solidne, metalowe wykończenia, konkretna waga, profesjonalne sitko… Tylko skąd się nagle znalazł w Polsce? Oczywiście musiał w tym maczać palce Krzysiek Barabosz, człowiek opolskich Hard Beansów i polski czonek niemieckiego teamu Comandante. W Amsterdamie Krzysiek osobiście poznał Maycona Arama, twórcę ekspresu, bo przez kilka dni wspólnie pracowali przy stanowisku Comandante. Nie byłby sobą, gdyby nie zechciał dorzucić kilku groszy i nie pomógł wprowadzić paru zmian do prototypu maszyny, co zaowocowało, między innymi, użyciem profesjonalnego sitka w grupie. 

W efekcie do Polski przyjechały w październiku dwie sztuki tej kawowej sztuki. Jedna dla Mateusza Szuchnika, dla którego Aram był idealnym wyborem na Mistrzostwa Świata Coffee in Good Spirits w Belo Horizonte, druga do Krzyśka, dzięki czemu teraz trafił do mnie na chwilę. 

Myślę jednak, że z czasem Aram bardziej zadomowi się w naszym kraju, zwłaszcza, że na Indegogo ruszyła niedawno kampania crowdfundingowa i maszyna będzie dostępna z nowym designem. Może po przeczytaniu mojego testu skusicie się na wsparcie twórców? 

Aram espresso

Konstrukcja

Jeśli Aram stoi na blacie, zaparzenie espresso staje się sprawą dość prostą. Jednocześnie dostajemy duże pole do własnych eksperymentów. Konstrukcja ekspresu nie wymaga użycia prądu ani żadnych dodatkowych filtrów. Wystarczy gorąca woda i dobrze zmielona kawa. Dokładnie tak, jak do espresso – równo i bardzo drobno. Stąd musicie mieć odpowiedni młynek, który poradzi sobie z takim mieleniem. Przy młynku do espresso trudno o kompromis cenowy, zdaję sobie z tego sprawę. 

Aram z wyglądu przypomina odrobinę Aeropress, a trochę ręczny młynek do kawy. Na pewno pod względem designu przyciąga oko. Bardzo lubię drewno jako materiał wykończeniowy. Dzięki temu sprzęt jest przyjemny w dotyku, ciepły, szlachetny. Biorąc do ręki główny korpus czuć, że ma się do czynienia z czymś wykonanym bardzo starannie i solidnie. Wszak Aram to ponad 800g stali i drewna. Wszystko jest dobrze spasowane, nic nie odstaje i nie trzeszczy.

jak zrobić espresso aram

Rozczaruję natomiast domorosłych majsterkowiczów i fanów porno – Aram nie lubi się rozbierać. Jedynymi elementami, które da się rozłożyć to korbka, sitko oraz uszczelka w grupie. Zatem wewnętrzna konstrukcja pozostaje tajemnicą oraz częścią trudną w konserwacji z biegiem lat. Dlatego warto dbać o dobrej jakości wodę, którą leje się do środka, aby uniknąć osadu czy zakamienienia. Pewnie można potraktować wnętrze proszkiem do czyszczenia grup w ekspresach ciśnieniowych, ale nie jest to żadna oficjalna informacja, ani ja tego nie próbowałem!

Ponadto, w zestawie znajdziemy stojak, który przydaje się, gdy Aram jest używany na blacie. Bo co ciekawe, Aram może przybrać mobilną formę. Nie trzeba montować korpusu na podstawie. Można śmiało trzymać go w dłoni i kręcić korbą, wyciskając espresso. Wymaga to pewnej wprawy i siły, ale opcja zaparzenia espresso gdzieś w podróży to naprawdę świetna możliwość!

Jak zrobić espresso?

Aram został stworzony, by wyciskać pyszne espresso. Nie ma on żadnych dodatkowych funkcji, nie ma dyszy do spieniania mleka czy dużego bojlera. Twórcom przyświecała idea sprzętu, który będzie zajmował niewiele miejsca i sprawdzi się w parzeniu espresso dla jednej – dwóch osób w komfortowy sposób. 

jak zrobić espresso

Obsługa Arama jest banalna. Odkręcamy z grupy sitko – La Speziale #645 53mm, podwójne, na 21g kawy – wsypujemy tam zmieloną kawę i ubijamy tamperem. Wszystko tak, jak w klasycznym ekspresie kolbowym. Następnie wlewamy gorącą wodę do Arama przy zakręconej śrubie, rozgrzewamy sprzęt, wylewamy wodę przez odkręcenie całej osi i skręcenie jej z powrotem. Teraz nie pozostaje nic innego, jak wkręcić sitko z kawą do grupy, wlać ponownie gorącą wodę i zacząć odkręcać korbą oś. W tym momencie następuje rodzaj preinfuzji, czyli zwilżenie kawy wodą. Gdy maksymalnie odkręcimy śrubę, łapiemy Arama jedną ręką, a drugą zaczynamy zakręcać korbą. Teraz zaczyna się właściwa ekstrakcja espresso. Po kilku sekundach w filiżance powinno pojawiać się ładne, gęste, pachnące espresso. Brak jakiejkolwiek wylewki, tylko spływanie kawy bezpośrednio z sitka do filiżanki pozwala na kontrolę, czy poprawnie parzymy – czy nic nie ucieka bokiem, czy strumień jest spokojny, równomierny. Finito! Można delektować się soczystym szocikiem!

aram espresso

Tak wygląda parzenie espresso w Aramie w dużym uproszczeniu. Czy jest tu pole na własne eksperymenty? Owszem. Pomijam takie sprawy, jak manipulacja dozą kawy, temperaturą wody czy tym, jakich ziaren w ogóle użyjemy. Można przede wszystkim użyć różnej ilości wody. Zbiornik uzupełniony do pełna dawał mi w okolicach 50-60g espresso. Najważniejszą cechą Arama jest profilowanie ciśnienia. Siła i prędkość, jaką wkładamy w kręcenie korbą wpływają na pracę wewnętrznego tłoka, a więc pod jakim ciśnieniem przeciskamy wodę przez kawę. Nie ma tu żadnego manometru, który wskazywałby parametry ciśnienia, ale różnice są wyczuwalne.

Aram idealny?

Sprzęt nie jest pozbawiony wad bądź niedogodności. Dla mnie największym problemem jest kontrola ilości wlewanej wody. Nie ma żadnego wskaźnika ile już zostało wlane do środka. Często wlewałem za dużo wody. Cały zestaw jest za ciężki, żeby stawiać go na wadze, a przelewanie gorącej wody z czajnika do innego naczynia i z niego do Arama skutkowałoby zbytnim obniżeniem temperatury wody. Zdecydowanie zmieniłbym też tamper. Ten dodany do zestawu jest niewygodny i nieergonomiczny. Natomiast w wersji dostępnej na Indegogo widziałem, że ma być dodawany tamper plastikowy, który także nie będzie najszczęśliwszym rozwiązaniem. 

aram espresso test

Jednak poza tymi rzeczami, Aram dla mnie jest naprawdę dobrym sprzętem! Pierwsze zaparzenie espresso było dla mnie wielkim, pozytywnym zaskoczeniem, że można wycisnąć tak soczysty napój. Testowałem różne kawy w Aramie. Przede wszystkim Brazylię Caxambu i Kenię Kragoto, obie z opolskiego Hard Beans, czyli kawy z dwóch biegunów smakowych. Jedna orzechowa, z pełnym body i czekoladową słodyczą, druga intensywnie owocowa, rześka. Zarówno z jednej kawy, jak i drugiej, Aram wyciskał to, co powinno być wyciśnięte. Wyraźnie było czuć charakterystyczny profil każdej kawy. Jednocześnie, obie były gęste (chyba, że przegiąłem z ilością wody), lepkie, o konsystencji prawidłowego espresso. Do tego intensywna, cętkowana, brązowa crema i piękny zapach. Gorąco polecam włączenie do swojego zestawu wagi typu Acaia Lunar, dla lepszej kontroli dozy i czasu. 

parzenie espresso aram

Testowałem podobny sprzęt, czyli Flair Espresso Maker dla Coffeedesku. To był też fajny ekspres, dający niezłe efekty, jak na urządzenie nie korzystające z prądu, ale jednak Aram daje zdecydowanie bardziej zbliżone efekty do profesjonalnej maszyny ciśnieniowej. Do tego Aram bardzo przekonał mnie swoją mobilnością. Co prawda jest ciężki (zestaw Aram + Comandante to blisko półtora kilograma kawowego sprzętu!), ale niewielki i można z powodzeniem używać korpusu bez podstawy. Wyjeżdżając na kilkudniowe zdjęcia, nie było problemu, żeby rano w hotelu zaparzyć sobie soczystego szocika dającego energię na kilka godzin. 

aoomi studio

Cenowo Aram nie jest najtańszym sprzętem. W ramach kampanii na Indegogo można go zamówić za nieco ponad 300 dolarów, w regularnej sprzedaży ponad 400. Z drugiej strony, to kawał dobrego sprzętu, który zadowoli niejednego fana espresso. A jeśli ktoś życzy sobie kawę mleczną, można je spienić bez problemu, na przykład we French Pressie. Wlewamy tam ciepłe mleko i przez kilkadziesiąt sekund poruszamy tłoczkiem. 

Sam z wielką chęcią miałbym Arama na stałe. Nie zajmuje dużo miejsca, można go zabrać w podróż, a jednocześnie nie trzeba rozgrzewać całego bojlera i trzymać kilku litrów wody w zbiorniku, jak to ma miejsce w maszynach ciśnieniowych. Dla jednej – dwóch osób Aram to zdecydowanie bardziej ekonomiczne rozwiązanie.