Kawa w domu: Ascaso Dream – smaczny styl

Ascaso Dream

W sklepach ze sprzętem AGD półki uginają się od niewielkich ekspresów ciśnieniowych. Ceny od kilkuset do kilku tysięcy złotych. W większości przypadków są to sprzęty tylko udające ekspresy. Niestety, espresso jest bardzo wymagającą metodą parzenia kawy. Czy da się zatem osiągnąć to przy nakładzie względnie niedużych środków? Odpowiedzią może być Ascaso Dream.

W świadomości wielu ludzi espresso jawi się jako najwyższa forma kawy, jaka kiedykolwiek powstała. Nie da się ukryć, że te skondensowane kilkadziesiąt mililitrów kawy może wywołać doznania smakowe godne najlepszych deserów. Jednak by do tego doszło, trzeba spełnić szereg wymagań, które w domu mogą być trudne do uzyskania. Pomijając kwestie opanowania techniki i poznania różnych zależności, zakupu świeżych, dobrych ziaren, bo to nietrudno zdobyć w dobie internetu, niezbędny jest odpowiedni, żarnowy, elektryczny młynek mielący wystarczająco drobno i jednocześnie równo. A to kosztuje i niestety, nie ma żadnej drogi pośredniej. No i ekspres. Na łamach bloga testowałem już w pełni profesjonalną maszynę o domowych gabarytach, czyli Bezzerę BZ 07. Kawał bardzo dobrego sprzętu, jednak w klasie cenowej powyżej pięciu tysięcy złotych.

Dlaczego ekspresy za kilkaset złotych nie odwdzięczą się poprawnie zrobionym espresso? Już sama konstrukcja nadaje duże ograniczenia. Najczęściej jest to malutki bojler albo niewielki termoblok, co przekłada się na przeciętną stabilność temperaturową sprzętu. A to ważna kwestia. Przekłada się to także na niską wydajność. Często takie ekspresy są nieprzystosowane do drobno mielonej kawy (czyli poprawnie zmielonej) i cały układ będzie miał znacznie skróconą żywotność, bo będzie musiał się zdecydowanie mocniej nagimnastykować, żeby przepchnąć wodę przez kawę. Nie należy spodziewać się również dużej mocy pary do spieniania mleka. Z reguły niewielka moc jest kompensowana przez różnego rodzaju specjalne nakładki na dysze rzekomo ułatwiające spienianie mleka. Owszem, dzięki takim wynalazkom mleko zostanie spienione, ale nie na prawidłową konsystencję gęstego jogurtu (co ma też przełożenie na smak, uwierzcie mi), ale na sztywną pianę z wielkimi pęcherzami powietrza. Nic smacznego. Ponadto, stosowane są wszelkiej maści crema systemysuper cremy i inne, podobne wynalazki służące oszukiwaniu, że zrobiło się poprawne espresso. Są to najczęściej sylikonowe krążki wewnątrz kolby, albo w ogóle specjalnie skonstruowane portafiltry. Wszystko po to, by wyprodukować charakterystyczną dla espresso cremę na powierzchni. A tak naprawdę, nie ma to nic wspólnego z poprawnie zaparzonym espresso.

Ascaso Dream

Więc, jeśli chcecie zabrać się za dobre espresso w zaciszu domowym, ale nie macie miejsca na wielkie maszyny bądź po prostu budżet (lub żona/mąż) na to nie pozwala, warto porzucić myśl o szukaniu ekspresu w markecie elektronicznym i pogrzebać nieco w zakątkach internetu. Tam bowiem okaże się, że za przyzwoite pieniądze można kupić sprzęt niewiele odbiegający od profesjonalnych maszyn, jednak z parametrami w zupełności wystarczającymi do domowych eksperymentów. No i ten wygląd… Krótko mówiąc – Ascaso Dream. Dzięki oficjalnemu, polskiemu przedstawicielowi Ascaso, przez dwa tygodnie miałem okazję testować dla Was ten jakże ciekawy ekspres.

Patrząc po ofertach rynkowych, dominują przede wszystkim ekspresy włoskie oraz z wszelkich popularnych, dużych koncernów AGD/RTV. Ascaso jednak jest produkcji hiszpańskiej, co jest sporym fenomenem. W swojej ofercie posiada modele od kompaktowych ekspresów po maszyny gastronomiczne. Ascaso Dream mieści się mniej więcej po środku tej oferty. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to jego wygląd. Z jednej strony, są tu nawiązania do stylu retro – okrągły termometr, chromowane przełączniki, łagodne, obłe kształty. Z drugiej strony, ładnie się komponuje z każdym wnętrzem, nawet tym nowoczesnym. Ponadto, do wyboru jest kilkanaście wersji kolorystycznych – od polerowanego aluminium, przez biel, aż po soczystą zieleń lub róż. Tak więc, dla tych, co mają na względzie wartości estetyczne, Ascaso Dream z pewnością będzie wysoko na liście. Całość jest wykonana bardzo dobrze, solidnie. Ekspres swoje waży, jest stabilny, nic nie wpada w niepotrzebne wibracje przy działaniu. Właściwie wszystkie elementy są wykonane z metalu, sporej grubości. Nawet kratka ociekowa i tacka pod nią, co w ekspresach domowych wcale nie jest regułą. Jedynymi elementami z tworzywa to termometr, pokrętło pary i zbiornik na wodę.

Ascaso Dream

Ale to nie wygląd odpowiada za poprawnie zaparzoną kawę, tylko to, co znajduje się w środku. Tu mamy do czynienia z rozwiązaniem coraz częściej stosowanym w maszynach domowych, czyli termoblokiem. Nie jest to bojler, czyli zbiornik na wodę, podgrzewany przez grzałkę. Zasada działania przypomina nieco piecyk przepływowy, gdzie woda przepływa przez nagrzany termoblok, pobierając z niego ciepło. Niewątpliwą zaletą jest bardzo szybkie nagrzewanie takiego systemu. Grupa jest już gorąca po kilku minutach od włączenia (ale i tak zawsze polecam Wam odczekać przynajmniej kilkanaście minut do zrobienia pierwszej kawy). W nowych modelach Ascaso Dream zastosowano inną konstrukcję termobloku. Posiada on spiralę grzewczą dookoła spirali ze stali nierdzewnej, przez którą płynie woda. Wymusza to natychmiastowe załączenie grzania, gdy tylko świeża woda pojawi się w obiegu. Zdaniem twórców, parametry przekroju, przepływu i mocy grzania są tak dobrane, żeby zachować maksymalną stabilność temperaturową i możliwość robienia kawy po kawie na tym samym poziomie. Z tego, co zaobserwowałem, w warunkach domowych, takie rozwiązanie sprawdza się, ale nie sądzę, żeby w maszynach gastronomicznych tak to miało wyglądać w przyszłości.

Warto przy tej okazji nadmienić, że identyczne termobloki są stosowane w niższych (i tańszych) modelach Ascaso, czyli Basic oraz Arc.

Test Ascaso Dream Ascaso Dream

Nawiązując do ogrzewania – przyjęło się, że góra ekspresu jest zawsze wykorzystywana do ogrzewania porcelany. Jest to naturalne miejsce na filiżanki, w końcu to duża, płaska powierzchnia, dobrze nagrzewająca się od wnętrzności ekspresu. Niestety, w przypadku tego modelu, jest to miejsce bardziej ozdobne. Góra ekspresu podczas używania owszem, nagrzewa się, jest ciepła, ale nie na tyle, by dobrze wygrzać grubą porcelanę do espresso czy cappuccino. Najlepiej jest to robić przed zrobieniem kawy odrobiną wody puszczoną z ekspresu.

Dużym atutem Ascaso Dream jest zastosowanie grupy zaparzającej kawę o wymiarach niemal w pełni gastronomicznych. Jest to ważne dla przeprowadzenia prawidłowej ekstrakcji. Wiele domowych maszyn ma niewielkie grupy, które nie pozwalają na dobry przepływ wody przez kawę i nie pozwalają na użycie odpowiedniej ilości kawy. Tu kolba jest porządna, pewnie zapinająca się w grupie, jest wygodna w trzymaniu. Jedyne zastrzeżenie mógłbym mieć do podwójnej wylewki z kolby. Moim zdaniem mogła by być nieco lepiej wyprofilowana. Strumień kawy przy ekstrakcji lubi mocno cofnąć się pod wylewkę (tak, jak wylewacie wodę z kubka zbyt wolnym strumieniem), przez co trzeba mocno manewrować dwoma filiżankami, by kawa dobrze do nich trafiała. W innym wypadku, zdarza się, że kawa popłynie gdzieś po zewnętrznej stronie filiżanki. Przy tej okazji, warto wspomnieć o jeszcze jednej cesze Ascaso Dream – spora wysokość pomiędzy wylewką a tacką ociekową. Można traktować to jako wadę i zaletę, w zależności od upodobań. Dla mnie akurat jest to pewna wada, że ta odległość jest spora. Używam albo niewielkich, klasycznych filiżanek do espresso, albo niewiele wyższych, standardowych filiżanek do cappuccino. Nie korzystam z wysokich szklanek czy dużych filiżanek. Przez to duża odległość od wylewki jest pewną niedogodnością. Lepiej jest dla espresso, gdy wpływa do filiżanki z niewielkiej wysokości. Mniej traci temperaturę i właśnie łatwiej opanować to cofanie się, o którym wspominałem przed chwilą. Jednak ci z Was, co korzystają z kubkowo – szklankowych rozwiązań (co jest częste w domach), na pewno to docenią.

Bardzo ciekawym rozwiązaniem w przypadku najnowszych modeli Ascaso Dream jest możliwość stosowania nie tylko kawy mielonej z młynka. Oprócz standardowych sitek na pojedynczą i podwójną porcję kawy, w zestawie są sitka ciśnieniowe (wspomniany przeze mnie na początku system wspomagania cremy), pozwalające (w jakiś sposób) zaparzyć kawę mieloną sklepowo oraz sitko na saszetki POD (niezbyt popularne w Polsce, ale dostępne).

Całość wspomaga pompa wibracyjna, co jest standardowym rozwiązaniem w tej klasie ekspresów. Na plus jednak należy zaliczyć bardzo wysoką kulturę pracy tejże pompy. Nie jest to rozdzierające na pół kuchnię wibrowanie i burczenie, co jest bardzo częste w wielu domowych maszynach, a niegłośny, przyjemny pomruk, zupełnie nie rażący i nie przeszkadzający w niczym.

Ascaso Dream Ascaso Dream

Skoro jesteśmy już przy pompie, czas powiedzieć o istocie ekspresu, czyli robieniu kawy. W czasie testów korzystałem z mojego młynka do espresso, czyli Mazzera Super Joly. Kawy – różne. Była mieszanka od Rubensa Gardelliego, były dwie kawy od Mastro Antonia, były także kawy od Qubik Cafe. Czyli dość szeroki przekrój dobrych, różnych ziaren. Korzystałem z podwójnego, standardowego sitka od Ascaso, średnio mieści się w nim optymalnie 17 – 18g zmielonej kawy, a więc oscylowałem w okolicach 35g gotowego espresso. Kiedy tylko znalazłem odpowiedni przedział grubości mielenia (który jest znacznie drobniejszy w stosunku do Zelmera 10Z010, którego używam u siebie, niestety), kawy wychodziły bardzo, bardzo przyjemne. Podkreślam to od początku – Ascaso Dream jest maszyną stricte domową, dla tych, co chcą mieć solidny sprzęt, o niewielkich gabarytach i możliwie prostej obsłudze. Jedynymi zmiennymi, którymi jesteśmy w stanie manipulować to kawa, jej przemiał, doza, ubicie i czas oraz objętość ekstrakcji. Nie kontrolujemy to de facto temperatury (choć termometr jest i można nim się jakoś próbować posługiwać, ale szczerze, ma on bardziej wartość poglądowo – wizualną), ani ciśnienia w żaden sposób. Nie ma też możliwości zabawy w preinfuzję czy inne, podobne, bardziej zaawansowane próby z espresso. Po prostu zdajemy się na to, co zostało zaprogramowane przez hiszpańskich inżynierów, które zostało ustawione tak, by dawało optymalne efekty na większości kaw. I to się moim zdaniem udało. Wszystkie kawy miały swój charakterystyczny smak i zapach, niezależnie czy to był singiel z Etiopii czy mieszanka kilku kaw z obróbki naturalnej. Jest to bardzo ważna cecha. Przy zachowaniu podstawowych zasad przygotowywania espresso, w efekcie dostaje się zróżnicowane kawy, o wyraźnie zarysowanych profilach smakowych. Może nie były to aż tak wyraźne nuty i niuanse, jakie udawało mi się wydobyć na Bezzerze jakiś czas temu, gdzie można było ręcznie dobierać temperaturę, czy nie ma takiej dozy słodyczy, jaką można uzyskać na kawiarnianych sprzętach. Jednak w moim odczuciu, jest to poziom, który w zupełności zadowoli większość miłośników domowego espresso. Bez problemu można przebierać w różnych kawach i doszukiwać się różnic między nimi. A wszystko to schludnie, kulturalnie, w ładnej, kolorowej oprawie.

Loveramics Ascaso Dream Loveramics

Warto dodać też, z takich ciekawostek technicznych, że ten model posiada zawór trójdrożny. W skrócie, oznacza to, że nadmiar wody, niewykorzystany do ekstrakcji, po jej przerwaniu, nie zostaje wylany dalej na ciastko kawowe. Dzięki temu unika się kapania z kolby po skończeniu zaparzania. Choć tutaj system jest skonstruowany nieco inaczej niż miałem z tym do czynienia w innych ekspresach. Zawsze spotykałem się z rozwiązaniem, gdzie ten nadmiar, wraz z częścią brudnej wody, która miała już kontakt z kawą, zostawał odprowadzony do tacki ociekowej. Tu czysta woda zostaje zwrócona do zbiornika na świeżą wodę, zaraz po przerwaniu ekstrakcji, natomiast to, co zdążyło już trafić w okolice grupy, jeszcze chwilę przecieka przez kawę. W efekcie, oszczędza się nieco wody, bo ta wraca do ponownego użycia. Z drugiej strony, kapanie po ekstrakcji ma miejsce, choć w mniejszym stopniu. Kompromis.

Espresso Ascaso Dream

No i co to by był za ekspres, gdyby nie został wyposażony w dyszę do spieniania mleka. W zestawie znajdują się dwie, wymienne dysze. Jedna podobno ułatwiająca spienianie, z dużym otworem, druga, standardowa, z niewielką, pojedynczą dziurką. Korzystałem z tej drugiej, wiedząc, że właśnie tą dyszą można próbować uzyskać prawidłową konsystencję mleka. I nie pomyliłem się. Po kilku treningach z wyczuciem pary i samej dyszy, można uzyskać bardzo zadowalające efekty. Mleko spienia się do konsystencji jogurtu, dzięki czemu jest ładne, gładkie, naturalnie słodkie i z powodzeniem wystarczającym do latte artu. Moc pary jest w zupełności wystarczająca na warunki domowe, pół litrowy dzbanek mleka (czyli realnie w okolicach 300ml mleka), spienia się w kilkadziesiąt sekund, do minuty. Nagrzewanie ekspresu po ekstrakcji espresso do momentu wytworzenia wystarczająco mocnej pary to też dość przyzwoity czas, w okolicach minuty – dwóch. Koniecznie należy pamiętać jednak o bardzo ważnej rzeczy – jeśli chcecie zacząć spieniać mleko po skończeniu robienia kawy, wypnijcie kolbę z grupy. Dopiero wtedy włączcie nagrzewanie ekspresu do robienia pary (pierwszy przełącznik od lewej) i bawcie się w spienianie mleka. Dlaczego o tym wspominam (i jest to także wyraźnie napisane w instrukcji)? Z prostego powodu, gdybyście po skończeniu spieniania zechcieli odpiąć kolbę, uwierzcie mi, kawa z sitka z radością wystrzeli na całą Waszą kuchnię.

Sprawdzałem…

Espresso Ascaso

Nadmiar pary, gdy zawór jest zakręcony, jest wypuszczany w tym ekspresie przez grupę. Dlatego, jeśli w zapiętej kolbie jest kawa, ciśnienie wewnątrz jest zwiększane i zwiększane… I przy odpięciu po prostu ciśnienie znajduje ujście… Jest to ważna wskazówka, która może Wam oszczędzić nieco kłopotu.

Jak widzicie, Ascaso Dream to bardzo ciekawa propozycja do domu. Z jednej strony, nie jest to sprzęt aż tak wymagający skupienia i pilnowania parametrów, z drugiej jednak potrafi odwdzięczyć się naprawdę dobrym espresso przy posiadaniu podstawowej wiedzy o tej metodzie parzenia kawy. Jeśli tylko godzicie się z kilkoma ograniczeniami, które siłą rzeczy gdzieś musiały się pojawić, inaczej nie była by to maszyna domowa, warto przeznaczyć te nieco ponad dwa tysiące złotych i cieszyć się solidnym, ładnym sprzętem. Dla jednych będzie to dobry przystanek po mocniejszy i droższy sprzęt, a dla innych spełnienie kawowych marzeń na długi czas.

A za udostępnienie sprzętu bardzo dziękuję polskiemu przedstawicielowi Ascaso, panu Januszowi Hennigowi!

Ascaso Polska

  • Porządna, wyczerpująca recenzja i ładne fotki.
    Przydałoby się też zdjęcie tego ekspresu w całej okazałości w porównaniu z jakimś popularnym przedmiotem, żeby móc ocenić jego faktyczną wielkość. Mogłaby by to być butelka znanego piwa lub kilogramowa paczka kawy. Na przykład tego czarnego Jacobsa, który atakuje mnie z AdSensa na tym blogu:).
    Ostatnio miałem problem. Padła propozycja zrzucenia się na prezent – ekspres do kawy dla koleżanki. Taki ładny i dizajnerski jak ten Acasso. Cena – tylko 600,- zł. Nijak nie mogłem przekonać kobietek, że ekspres za 600,- zł to nie ekspres tylko atrapa. Że części plastikowe, że ciśnienie, temperatura, prawa fizyki itp… Zero kumania.
    W końcu machnąłem ręką – z kobietami się nie dogadasz. Dostarczyłem świeżą kawę do tego ekspresu. Uznałem, że i tak atrapa zepsuje się po pół roku i będą miały za swoje.
    Atrapa trafiła z powrotem do sklepu już następnego dnia. Nie wiem jaką robiła kawę ale by wyciągnąć sitko trzeba było użyć traktora i łańcucha. Klucz francuski, młotek i imadło – czyli podstawowe narzędzia mające zastosowanie w kuchni każdej Pani Domu niestety nie dawały rady.
    Dwa tysiące to chyba minimum za ekspres ciśnieniowy, który jest ekspresem.

    • plama

      Nie trzeba 2 tysiecy, wspomniany ascaso basic to ok 1300.

      • Poe

        Dlatego wspomniałem o tym, że Basic ma ten sam termoblok. Ale test dotyczył Dreama, więc o nim pisałem i o jego cenie :) Tym bardziej, że dla wielu osób wygląd też ma znaczenie, zwłaszcza w przypadku nowych mieszkań i kuchni. Więc uważam, że niejedna osoba będzie wolała jednak Dreama. Zwłaszcza, że jest nieco lepiej wykonany niż basic (plastik vs. metal).

        • coffee

          metalowy jest również model Arc tej samej marki, wygląda nowocześniej od Basica i jest lepiej wykonany. Moim zdaniem to lepszy wybór niż Dream a zaoszczędzone 500zł można wówczas dołożyć do wyższej klasy młynka.

          • Termoblok jest ten sam, to prawda, różnice przede wszystkim w wyglądzie. Natomiast nigdy Arca nie używałem, więc nie bardzo mogę takie opinie wyrażać :) Ale bardzo możliwe, że jest tak, jak mówisz. Nie wiem, czy Arc ma zawór trójdrożny i taką samą dyszę do spieniania mleka. W tym mogą tkwić różnice.

          • coffee

            kiedyś Arc miał tylko krótką nakrętkę do spieniania i nasadkę panarello. Obecnie model jest wyposażony dodatkowo w tą samą prostą dyszę co Dream (a kto nie ma może dokupić). Zawór 3-dr. jest i działa tak samo jak w Dream. Tak więc różnią się głównie wyglądem.

          • W takim wypadku, masz rację.

  • MS

    Według mnie temperatura parzenia jest minimalnie za niska i lepszy efekt osiągnąłem, kiedy troche ją podniosłem

    • W jaki sposób podnosiłeś ją?

      Przy tych kawach, które testowałem, nie zaobserwowałem potrzeby podwyższania temperatury. Efekty były jak najbardziej zadowalające.