Kawa w domu: Ascaso i-1 Steel – Prosta Forma

Ascaso i-1 Steel

Kupić młynek do kawy, który sprawdzi się przy espresso, to nie jest łatwe zadanie. Musi spełniać kilka rygorystycznych kryteriów. Ponadto, jeśli ma to być sprzęt pasujący do niewielkiej kuchni, a nie ruchliwej kawiarni, gabaryty też muszą zostać odpowiednio dobrane. Czy Ascaso i-1 Steel spełnia te wymogi?

Hiszpańskie Ascaso już dwukrotnie gościło na łamach mojego bloga – z ekspresami Dream oraz Steel Prof Uno. Jak pamiętacie, obie maszyny zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie mając na uwadze, że jest to sprzęt dedykowany domowym maniakom espresso. Czym jednak byłby ekspres ciśnieniowy bez młynka? Tak naprawdę niczym, co powtarzam przy każdej okazji. By móc cieszyć się dobrą kawą, obok musi zagościć młynek. Żarnowy. I to na tyle dobry żarnowy, który jest w stanie zmielić kawę bardzo drobno, a jednocześnie równo i z małą ilością pyłu.

Tego typu młynki przewinęły się przez moje teksty. Mowa o Macapie M2M oraz Eurece Mignon, które porównywałem. Teraz, dzięki uprzejmości Ascaso Polska, do sprawdzonego sprzętu dołącza Ascaso i-1 Steel.

Ascaso i-1 Steel to bardzo kompaktowy młynek do kawy. Na pierwszy rzut oka widać nawiązanie stylistyczne do całej gamy produktów Steel. Obudowa wykonana ze szczotkowanej stali nierdzewnej, a proste kształty mogą przypaść do gustu. Minimalizm sprawdzi się w wielu współczesnych przestrzeniach kuchennych. Nie można mieć żadnych zarzutów co do wykonania sprzętu. Ascaso i-1 Steel to solidne ścianki i dobrze spasowane elementy. Pojemnik na kawę mieszczący do 250g kawy jest w pełni wystarczający w codziennym, domowym użytkowaniu.

Ascaso i-1 Steel

Na obudowie znajdują się cztery strategiczne miejsca. Pokrętło zmiany grubości mielenia to pierwsze z nich. Mamy tu do czynienia z tzw. śrubą mikrometryczną. Oznacza to, że regulacja odbywa się płynnie i bardzo dokładnie. Nie ma tutaj żadnych ząbków i stopni. Jednocześnie przejście z jednego końca skali na drugą nie wymaga wielu minut kręcenia. Pewną niedogodnością może być brak podziałki. Na ten sam fakt zwracałem uwagę przy okazji Eureki Mignon. Niestety, to są przypadłości dobrych młynków do espresso, ale tych w niższej kategorii cenowej. Albo spotkamy się z podziałką i stopniową regulacją grubości przemiału, albo jak w Ascaso czy Eurece z tego typu śrubą mikrometryczną. Bezstopniowe „kołnierze” albo podobne rozwiązania z podziałką to raczej domena droższych młynków. Można się przyzwyczaić do tego, jak jest to zrobione w Ascaso i-1 Steel. Tym bardziej, że raczej jest to młynek pod espresso, a nie metody alternatywne. W związku z tym te zmiany grubości mielenia pomiędzy kawami są raczej minimalne, w okolicach jednego punktu.

Drugim punktem jest główny włącznik młynka. Tłumaczyć chyba nie muszę, jak on działa. Po jego załączeniu mamy dwie możliwości – przejście do timera (wyposażenie opcjonalne), czyli trzeciego punktu młynka lub do włączenia już samego mielenia. Obie te części są ze sobą ściśle połączone. Elektroniczny sekundnik można ustawić na maksymalny czas trzydziestu dwóch sekund. Pokrętło jest umiejscowione na bocznej ściance, więc nie ma żadnej trudności z dostępem do niego.

Ascaso i-1 Steel

Przy ustawionym timerze, po podstawieniu kolby z ekspresu i wciśnięciu nią przycisku pod wylotem kawy, rozpoczyna się proces mielenia. Trwa to dokładnie tyle, ile zostało ustawione. Niestety, trzeba być dość precyzyjnym w określaniu czasu i wiedzieć ile kawy dostaniemy w konkretnym czasie, a to wymaga obserwacji i testów we własnym zakresie. Dlaczego? Bo nie da się domielić kilku gramów i nie można też przerwać mielenia. Jedyną ucieczką od tego jest posłużenie się bocznym, głównym wyłącznikiem młynka. Przy timerze użytym w Eurece Mignon była taka sama sytuacja. Osobiście jakoś nie jestem zwolennikiem korzystania z odmierzania czasu, jakoś wolę to kontrolować we własnym zakresie, ewentualnie posiłkując się wagą, więc ten problem nie był jakoś bardzo mocno przeszkadzający, ale warto mieć go na uwadze przy decyzji.

Samą kulturę pracy określiłbym mianem przyzwoitej. Nie jest to może najcichszy młynek, z jakim miałem do czynienia, ale też nie jest to bardzo uciążliwy hałas. Do mielenia Ascaso i-1 Steel używa płaskich, stalowych żaren o średnicy 54 mm, czyli odrobinę większe niż w M2M bądź Mignon (50mm). Do tego należy doliczyć silnik o mocy 250 W oraz 700 obrotów na sekundę. Ilość obrotów jest mniejsza niż w Macapie i Eurece, gdzie jest ich prawie dwukrotnie więcej. Jednak w zastosowaniach domowych i w połączeniu z ciut większymi żarnami, różnica jest niewielka. Mielenie jest sprawne i po kilkunastu sekundach do kolby ląduje kilkanaście gramów kawy. Przy bardzo drobnym przemiale występuje niewielki efekt zbrylania kawy, grudki łatwo jednak rozbić przez potrząśnięcie kolbą. Do samej jakości przemiału nie można mieć zastrzeżeń. W pełni zaspokaja potrzeby domowych miłośników espresso. W parze z dobrym ekspresem w filiżance znajdzie się ładna, gęsta kawa, w której można wyczuć przyjemne niuanse smakowe.

Ascaso i-1 Steel

Wylot młynka jest skonstruowany poprawnie. Jak to bywa w młynkach tej klasy, także i i-1 lubi zachomikować w sobie kilka gramów. W większości kawa trafia bezpośrednio do kolby. Zdarza się jednak, że gdzieś naśmieci się poza i tu zaczyna się pewien mankament. Ascaso i-1 Steel nie posiada odpinanej tacki na okruchy. Zastosowano po prostu wydłużoną stopkę wychodzącą z podstawy młynka. Nieco to utrudnia sprzątanie, trzeba trochę pokombinować i opracować swój system. Do tego wspomniana część jest nachylona delikatnie pod kątem i opada w stronę blatu. W połączeniu ze śliską powierzchnią metalu i drganiami wywołanymi przez pracę młynka, drobinki kawy lubią się zsuwać, a że na spodzie młynka zamontowany jest wentylator chłodzący silnik, zmielona kawa zostaje rozdmuchana… W efekcie bałagan nieco rozszerza swój zakres.

Właściwie nie wiem, co kierowało projektantami tego młynka. Być może względy estetyczne, żeby nie psuć ładnej, metalowej, gładkiej bryły grillem wentylatora. Przyznaję też, że nie spotkałem się w prostych konstrukcjach, domowych, żeby stosowano chłodzenie układu.

Ascaso i-1 Steel

Ascaso i-1 Steel to koszt niecałych dziewięciuset złotych, czyli jest to jeden z tańszych młynków, które sprawdzą się jako sprzęt do espresso. W zamian otrzymujemy ładny, solidny i stabilny sprzęt (4,2kg), który zmieści się nawet w małej kuchni o parametrach w pełni wystarczających do domowych wyczynów. A feralny wentylator… Cóż, nie jest to rzecz, która uniemożliwia wygodną pracę, ale myślę, że projektanci i inżynierowie Ascaso powinni pomyśleć nad delikatnym liftingiem tego modelu w przyszłości.

Sprzęt do testów dostarczył oficjalny, polski przedstawiciel Ascaso na Polskę, Janusz Hennig.

Ascaso Polska

  • coffee

    bardzo przydałoby się porównanie między ascaso i-1 i Eureką Mignon. Młynki te są w podobnym przedziale cenowym, mają podobne żarna i wiele osób zastanawia się czy przy espresso jest np. sens dokładać do Eureki, czy wystarczy ascaso i-1.

    • Jest osobny test Eureki – http://popularcoffee.pl/eureka-mignon-i-macap-m2m-test/ – więc już osobnego porównania i-1 vs Eureka robić nie będę, bo nie ma to sensu :) zwłaszcza, że nie mam żadnego z tych młynków na własność, a jedynie do testów były u mnie w kuchni.

      Generalnie różnic diametralnych między nimi nie ma. Z obu uzyskamy prawidłowe espresso na domowych maszynach.
      Eureka jest trochę cichsza, Ascaso bardziej śmieci (głównie przez wspomniany w tekście wentylator z dołu), ale klasa mielenia jest podobna. Pewnie w jakiś warunkach laboratoryjnych albo przy bardzo zaawansowanych ekspresach za grube dziesiątki tysięcy można byłoby zobaczyć jakieś różnice między nimi.

  • asd

    czy model i-1 MINI też ma ten wentylator na spodzie czy też dotyczy to tylko wersji steel? Czy są jeszcze jakieś różnice między tymi konstrukcjami?

    • Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, nie miałem styczności z wersją i-1 mini. Poza wyglądem między i-1 mini i i-1 steel nie ma żadnej innej różnicy, konstrukcja i mechanizm mają ten sam. Najlepiej będzie zapytać się bezpośrednio, mailowo dystrybutora Ascaso na Polskę, Janusza Henniga – biuro@delicarte.pl.