Zmielone i Wypite: Kenia Gondo, Bonanza

Bonanza Berlin

Palarnia: Bonanza, Berlin, Niemcy

Kawa: Kenia Gondo

Obróbka: mokra

Palenie: jasne, pod alternatywy

Profil wg palarni: -brak opisu na opakowaniu-

Dawno nie miałem żadnej Kenii i akurat trafiła się Bonanza, która jeszcze nie gościła nigdy w mojej kolekcji. Nie zastanawiając się długo, zamówiłem, kawa dotarła w ładnym, prostym opakowaniu (350g, co jest rzadko spotykane w europejskich palarniach), gdzie znajdują się podstawowe informacje – kraj pochodzenia, region, odmiana, obróbka oraz data palenia wybita na spodzie. Co ciekawe, nie znajdziemy tu żadnych sugestii co do profilu smakowego kawy. Nie przypominam sobie, by na innych kawach segmentu specialty nie podawano choćby podstawowego profilu. Z jednej strony, jest to dobry zabieg, bo nie sugeruje odbiorcy tego, czego może się spodziewać w smaku. Dzięki temu, ktoś może wyzbyć się jakiś uprzedzeń, nie będzie obawiać się jakiś nut, za którymi ktoś nie przepada, bądź może coś zaskoczyć. Z drugiej strony, czasami poszukuje się kawy o konkretnym profilu. Ma się ochotę na świeże, owocowe, letnie klimaty i wybiera się nieco w ciemno ziarna. Oczywiście, można domyślać się, że Kenia będzie bardziej rześka od, przykładowo, Kolumbii, ale to dość duże uproszczenie, które może wprowadzić w błąd.

Ale, to tak na marginesie, zwracam tylko na to uwagę. Otwarcie paczki sugeruje, że mamy do czynienia z ziarnami wysokiej jakości, z których kawa wyjdzie bardzo soczysta i lekka. Łatwo wyczuć nuty czerwonych owoców, takich jak maliny czy rabarbar. Po zmieleniu zapach intensyfikuje się, bardzo wyraźnie czuć nuty kwaskowate.

bonanza kawa Bonanza Berlin

Przy zaparzaniu w dripie, opisywana Bonanza pokazuje kenijską klasykę – jest bardzo lekko, body jest nie za duże, nie ma żadnej goryczy i ciężkich nut. Jest za to duża doza malin, rabarbaru, żurawiny i czerwonych porzeczek, zarówno w zapachu jak i smaku. W ustach smak pozostaje na długo, przyjemnie przypominając o tym, co się wypiło.

Kalita standardowo podbija nieco body i nieco obniża kwaskowatość, również bardzo przypadła mi do gustu. Z resztą, podobnie jak chemex, gdzie mimo obniżonego body i nieco mniejszej słodyczy niż w przypadku V60 czy kality, kawa nadal była bardzo smaczna i przyjemna.

Tego typu Kenia, jaką proponuje Bonanza, bardzo dobrze sprawdza się w metodach na zimno, tak jak Ice Brew (dowolna metoda przelewowa, kawę zaparza się bezpośrednio na kostki lodu. Ich wagę odlicza się od ilości wody użytej do zaparzania. Zazwyczaj w proporcjach 1:1 bądź 3:2 (woda:lód)). Rześkość, owocowość i lekkość kawy jest dodatkowo podbijana przez niską temperaturę. Na letnie upały, jak znalazł!

Podsumowując, Bonanza i jej Kenia Gondo nie zaskoczyła mnie niczym nadzwyczajnym. Jest to po prostu (i aż) solidna, bardzo dobra, świetna jakościowo kawa, która zadowoli każdego, kto lubi owocowe klimaty.