Zmielone i Wypite: Etiopia Kochere, Butterworth & Son

butterworth and son

Palarnia: Butterworth and Son, Suffolk, Wielka Brytania

Kawa: Etiopia Yirgacheffe Kochere

Obróbka: Natural (sucha)

Palenie: średnie

Profil wg palarni: Tarta jagodowa i nuty czekoladowe

Palarnie kaw wysokiej jakości to najczęściej firmy mające po kilka, maksymalnie kilkanaście lat. Większość znanych marek jak Koppi, Drop, Coffee Proficiency, Kofi Brand, The Barn czy Workshop Coffee powstała w latach dwutysięcznych. Palarnie sięgające tradycją do połowy XX wieku, czy nawet jego początku, to najczęściej włoskie firmy wypalające ciemne, mało ciekawe kawy. Dlaczego o tym wspominam? Bo ostatnio dowiedziałem się o istnieniu takiej palarni jak brytyjski Butterworth and Son, której historia sięga XIX wieku. Co prawda tyczy się to handlu herbatą, ale w końcu też zabrali się za kawę.

Od niedawna ich kawy są dostępne w Polsce dzięki Konesso, stamtąd też dotarła do mnie tytułowa Etiopia Yirgacheffe Kochere. Te ziarna nie po raz pierwszy gościły w moim młynku, choć wcześniej nie był to Butterworth and Son, a Mastro Antonio. Tamta oszałamiała wręcz smakiem świeżej jagodzianki. Czy brytyjska propozycja może poszczycić się równie interesującym smakiem?

Butterworth and Son postawił na ciekawe graficznie etykiety, kolorowe, rzucające się w oczy, obiecujące dużo dobrego. Natomiast jeślibyśmy chcieli dowiedzieć się czegoś więcej na temat samej kawy, tu już niestety nie znajdziemy zbyt wielu szczegółów. Poza ogólną nazwą kawy oraz datą palenia nie ma innych informacji, takich jak plantacja czy metoda obróbki.

butterworth and son butterworth and son

Po otwarciu paczki nie ma wątpliwości, że akurat te ziarna zostały poddane obróbce naturalnej, suchej (więcej na temat metod obróbki kawy możecie przeczytać w moim ostatnim artykule). Mógł to też sugerować profil smakowy zawarty na opakowaniu, czyli tarta jagodowa oraz nuty czekoladowe. Takie posmaki są dość charakterystyczne dla naturalnych kaw z tego regionu. Na opakowaniu nie ma też żadnych sugestii dotyczących tego, jakiej metodzie jest dedykowana ta kawa, czy lepiej sprawdzi się w espresso czy w metodach przelewowych.

Kolor palenia może sugerować dość uniwersalne zastosowanie z delikatną preferencją na espresso. Nie jest to bardzo jasne, skandynawskie palenie, ale też nie są to bardzo ciemne ziarna (kawa obrabiana na sucho zawsze wychodzi nieco ciemniejsza po wypaleniu). Zapach dochodzący z paczki jest przyjemny, kojarzący się ze świeżym pieczywem, czekoladą i jagodami. Po zmieleniu mocniej wybija się owocowa nuta.

Standardowo, na pierwszy raz użyłem dripa V60, który zawsze jest moim punktem odniesienia w stosunku do innych metod. Ustawienia standardowe, proporcje 1:15, czas parzenia w okolicach 3:00 minut wraz z preinfuzją. Po zamieszaniu dzbankiem czuć przyjemne, słodkie, czekoladowo-jagodowe nuty. Takie same doznania czekają na nas po pierwszych łykach kawy. Najpierw jest mocny, czekoladowy pierwszy plan, z dużą ilością słodyczy, a potem przebija się delikatna, jagodowa, przyjemna kwaskowatość. Body średnie, aftertaste długi, czekoladowy. Nie było tu wybitnie wysokiego poziomu słodyczy, ani bardzo intensywnych doznań ciastowo – jagodowych, niemniej powodów do narzekań nie było. Bardzo podobne wrażenia odniosłem przy użyciu Kality, choć jagody zostały nieco zdławione przez wyższe body i większą ilość nut czekoladowych.

Sporym rozczarowaniem był dla mnie napój przygotowany w chemeksie. Zupełnie zniknęły te przyjemne nuty jagodowe, zniknęło sporo czekoladowej słodyczy, pozostał tylko słodki zapach i przeciętny smak, lekko czekoladowy i orzechowy.

Jak wiecie, ze względu na niedostatki sprzętowe nie testuję kaw w espresso. Tak się akurat złożyło, że mam na jakiś czas pożyczony mały, wiekowy ekspres dźwigniowy od znajomego. Nie omieszkałem zatem sprawdzić wyjątkowo, co Butterworth and Son ma do zaoferowania na tym polu. I tu było przyjemnie. Kawa wyszła bardzo gęsta, z mięsistym, czekoladowym body i dużą dozą słodyczy, jednocześnie całość została dobrze przełamana w zapachu i smaku jagodową, delikatną kwaskowatością.

Werdykt? Etiopia Kochere Natural od Butterworth and Son to kawa, której nie można zarzucić szczególnych wad, jest bardzo poprawna, słodka, ale z drugiej strony nie jest wybitna. Warta spróbowania, jednak nie koniecznie za tę cenę, bo za kwotę 60 złotych za paczkę 250g możemy mieć (nawet taniej) taką samą ilość naprawdę wybitnych ziaren z większości europejskich palarni segmentu specialty.