Zmielone i Wypite: Coffee Zone, Kostaryka Parritilla Natural

coffee zone warszawa

Palarnia: Coffee Zone, Warszawa, Polska

Kawa: Kostaryka Parritilla

Obróbka: sucha (natural)

Palenie: średnie

Profil wg palarni: dojrzała wiśnia, mleczna czekolada, delikatne nuty wina

Warszawska palarnia kawy Coffee Zone po raz pierwszy gości na blogu, choć na rynku już od jakiegoś czasu funkcjonuje. Dopiero teraz wpadła w moje ręce i w sumie niekoniecznie chcę ją z tych rąk wypuszczać, zwłaszcza tytułowej Kostaryki.

Kostaryka Parttitilla z Coffee Zone to przedstawicielka kaw z obróbki na sucho, co bardzo lubię, zwłaszcza przy ziarnach z tego regionu. Stąd oczekiwania wobec tej paczki były całkiem spore. Na szczęście, od samego momentu otwarcia paczki, wiedziałem, że będzie nieźle. Zapach dobiegający stamtąd to mocne, słodkie, czekoladowe nuty oraz suszone, czerwone owoce. Bardzo proste zapachy, bez skomplikowanych niuansów, ale jakże przyjemne.

coffee zone warszawa coffee zone warszawa

Podobnie było dalej. Ziarna charakterystyczne dla obróbki naturalnej, gładkie miękkie w teksturze, średnio wypalone, dedykowane pod metody alternatywne, przelewowe. Mielenie wydobyło więcej nut słodkich, winnych, ale i czekoladowy charakter nadal trzymał się bardzo mocno.

Drip V60 bardzo dobrze dogadał się z ziarnami od Coffee Zone. Zgodnie z moimi przewidywaniami, gotowa kawa wyszła bardzo słodka, o pełnym, okrągłym body, niemalże bez kwaskowatości. Zaskoczyła mnie jednak, pozytywnie, kwestia czekolady. Czekolady, której w tej kawie po prostu pełno. Spodziewałem się na początku nut wiśniowych i winnych, a dopiero w drugim, trzecim planie uzupełnienie z nutami czekoladowymi. Tu jest na odwrót. Od pierwszego łyku pojawia się na języku przyjemny, słodki, czekoladowy posmak, który w połączeniu z wysokim body tworzy idealną propozycję na takie zimowe dni. Dopiero pod tym skrywa się przyjemne wypełnienie słodkimi, suszonymi wiśniami.

Chemex także nie zawiódł. Body co prawda nieco obniżyło się przy tej metodzie, ale smak stał się bardziej czysty, elementy owocowe zostały mocniej zaakcentowane. Można by to skojarzyć z czekoladkami z wiśniami w likierze, na pewno kojarzycie ten smak.

Tak więc, Coffee Zone z mocnym wejściem na bloga, trzeba przyznać. Jeszcze nieco ziaren w paczce zostało, więc z przyjemnością wracam do tej kawy co kilka dni.

Przy okazji, warto wspomnieć, że Coffee Zone współpracuje z fundacją Rak’n’Roll, wspierającą osoby z chorobami nowotworowymi. Kupując kawę z tej palarni, pomagamy potrzebującym. Warto!