Zmielone i Wypite: Ekwador Loja, Coffeelab

coffeelab warszawa

Palarnia: CoffeeLab, Warszawa, Polska

Kawa: Ekwador Loja

Obróbka: myta (washed)

Palenie: średnie – jasne

Profil wg palarni: czarna herbata, śliwka, kukułka

Kenia, Kolumbia, Etiopia, Kostaryka… To kraje, skąd bardzo często można spotkać kawy, także te najlepsze i najbardziej cenione. Przyzwyczajeni jesteśmy do widoku tych kaw w ulubionych palarniach. Czasami przewinie się jednak coś niestandardowego. Co powiecie na Ekwador? Warszawski Coffeelab po raz kolejny zaskoczył mnie kawą odbiegającą od standardowych, dobrych kaw. Do tej pory pamiętam ich Kenię z obróbki na sucho. Tym razem Coffeelab postawił na Ekwador, z klasycznej obróbki na mokro (więcej o metodach obróbki dowiecie się z tego wpisu).

Opis na opakowaniu sporo obiecuje – śliwka i kukułka. Któż nie zna tych legendarnych, polskich cukierków? Czekoladowo – alkoholowe, charakterystyczne. Bardzo byłem ciekaw, czy BeanBrothers podsyłając mi tę kawę coś sugerował…

Z takim profilem smakowym stwierdziłem, że kawa bardzo dobrze będzie towarzyszyła wyprawie w Karkonosze – początek jesieni, mgliście, mokro… Stąd opakowanie wygląda, jak wygląda! Ale nie zawiodłem się na tych ziarnach. Okazały się świetne w aeropressie.

coffeelab ekwador coffeelab warszawa

Zmielenie ich sugerowało od razu właśnie taki przyjemny, słodki, czekoladowo – cukierkowy profil. Doza na oko, czas w okolicach dwóch minut i przeciskanie. Mocne body, spora słodycz, przyjemne nuty czekoladowo – cukierkowe, przełamane delikatną kwaskowatością przypominającą śliwkę.

Eksperymenty oczywiście ponowiłem w domu, już na dripie, z wagą, dobrą wodą i całym ekwipunkiem. Również z bardzo przyjemnymi wynikami. Sporo ciężkiej, głębokiej słodyczy, rzadko spotykanej w takim stopniu przy kawach z mokrej obróbki. W zapachu dominują nuty czekolady, słodkich śliwek i ten alkohol… Tak, myślę, że gdzieś tam w tle pojawił się. Z pewnością przypadnie do gustu wielu osobom. Nie jest ona mocno rześka, nie ma w niej kwaskowatości, tylko dominująca, mocna słodycz połączona z pełnym body. Niestety, nie udało mi się jej sprawdzić w kawiarce, ale z takim profilem smakowym na pewno dobrze by się tam odnalazła. Jeśli ktoś z Was pokusi się o taki test, dajcie znać!

Dobrze sprawdziła się także w dużym, profesjonalnym ekspresie przelewowym Marco, o którym niebawem przeczytacie na blogu. Gdybym takie kawy miał dostępne na różnego rodzaju konferencjach czy hotelach… Oj, było by cudownie!