Zmielone i Wypite: Kostaryka Los Crestones, da Matteo

da matteo kawa

Palarnia: da Matteo, Goteborg, Szwecja

Kawa: Kostaryka Los Crestones

Obróbka: myta (washed)

Palenie: jasne

Profil wg palarni: soczysta, kompleksowa z nutami wiśni i brzoskwiń

Szwedzka palarnia da Matteo wśród fanów kawy segmentu specialty jest marką bardzo znaną. Była to jedna z pierwszych palarni, która zboczyła na tę ścieżkę, choć oczywiście nie zdarzyło się to od razu, a stopniowo, na przestrzeni lat.

Do tej pory nie miałem nigdy możliwości przekonać się na własnym języku o wyrobach da Matteo. Słyszałem o nich tylko z opowieści i opinii innych kawoszy, bo były to ziarna raczej niedostępne w Polsce, chyba że ktoś na własną rękę próbował sobie zamówić bądź odwiedził naszych północnych sąsiadów. Od niedawna Bean Brothers wprowadził do swojej oferty ziarna właśnie od da Matteo i udało mi się dzięki temu wyrobić własną opinię na temat tej palarni.

Kostaryka Los Crestones to kawa wypalana jasno, pod metody przelewowe. Mokra metoda obróbki kawy oraz charakterystyka regionu może sugerować lekki, słodki, dobrze zbalansowany napar. Opis na opakowaniu to potwierdza, a jak jest w rzeczywistości? Po otwarciu paczki czuć przyjemny, słodki zapach, przypominający świeże ciasto i karmel. Ziarna drobne, matowe, jasno – brązowe. Po zmieleniu pojawia się więcej nut karmelowych, słodkich.

bean brothers da matteo da matteo kawa

Najsmaczniejsze, moim zdaniem, efekty otrzymałem przy parzeniu w chemeksie. Przy proporcjach 1:17 i czasie parzenia w okolicach 4:00 minut najmocniejszą nutą zapachową był ponownie karmel, delikatnie przełamany czerwonymi owocami. W smaku natomiast… Zdziwienie… Karmel. Dużo przyjemnego, słodkiego karmelu. Bardzo przyjemne doznania. Na drugim planie pojawia się kontra owocowa, przypominająca słodkie wiśnie. Przy czym nie ma się odczucia przytłoczenia tą słodyczą. Kawa jest bardzo lekka, czysta w smaku, dobrze zbalansowana. Taka słodycz bez konsekwencji, o!

Przy parzeniu tej kawy od da Matteo w dripie V60 nieco gubiła się ta karmelowa słodycz, pojawiało się więcej nieco ostrzejszych, kontrastowych owocowych nut. Nie było to coś nieprzyjemnego, co to to nie. Jednak wersja chemeksowa bardziej przypadała mi do gustu.

Krótko mówiąc, Kostaryka Los Crestones to po prostu solidna kawa. Czysta, słodka, zbalansowana. Nie było może jakiegoś efektu wow, ale przecież nie od każdej kawy tego się oczekuje.