Zmielone i Wypite: Kenia Kamwangi PB, Drop Coffee Roasters

drop coffee roasters

Palarnia: Drop Coffee Roasters, Sztokholm, Szwecja

Kawa: Kenia Kamwangi PB

Obróbka: myta (washed)

Palenie: jasne

Profil wg palarni: Kwaskowata, z nutami różowego grejpfruta i truskawek. Średnie body z kremowym posmakiem i finiszem owoców pestkowych.

Tej szwedzkiej palarni nie muszę przedstawiać raczej. Bywa u mnie na blogu, lubię do ich kaw wracać, zawsze z sentymentem. Tę paczkę, czyli Kenia Kamwangi PB, dostałem z Coffee12, czyli od chłopaków z Poznania, którzy proponują ciekawą subskrypcję kaw z różnych zakątków Europy.

Pamiętajcie, że robiąc zakupy w Coffee12, możecie podać kod rabatowy popularcoffee, dzięki któremu zapłacicie 5% mniej!

Jak to Drop Coffee Roasters – nie zawiedli mnie. Do tego Kenia, która także rzadko kiedy zawodzi, choć szybko można złapać przesyt.

Mamy tu do czynienia z mytą Kenią Peaberry, czyli drobne ziarenka wysokiej jakości. Faktycznie, tę jakość czuć na każdym kroku. Począwszy od wizualnej strony – ziarna są matowe, drobne, krągłe, niepołamane, w ładnym, jasnobrązowym kolorze.

Zapach wydobywający się z paczki jednoznacznie sugeruje, że mamy do czynienia z kawą pochodzącą z Kenii. W nos uderzają nuty czarnej porzeczki i czerwonych owoców, co po zmieleniu jeszcze bardziej intensyfikuje się.

drop coffee roasters coffee12 drop coffee roasters

Kenia Kamwangi PB z Drop Coffee Roasters najbardziej przypadła mi do gustu w chemeksie. Bardzo owocowa, słodka, pachnąca. Dla mnie dominującą nutą była czarna porzeczka, truskawka i grejpfrut. Zaraz pod tym krył się przyjemny, kremowy posmak, który łagodził nieco intensywność owoców, dodając słodyczy. Przy zachowaniu lekkiego body otrzymujemy solidną, klasyczną, kenijską historię, którą chce się pić łyk po łyku. Tak po prostu.

Drip V60 był także bardzo dobrym pomysłem – przy wyższym body kawa zyskiwała na przyjemnej lepkości, jak słodki syrop porzeczkowo-owocowy. Długi, owocowy finisz w te chłodne, październikowe i listopadowe dni był czymś bardzo pożądanym, przypominającym o lecie i przyszłej wiośnie.

Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak znów pochylić czoła nad ziarnami z Drop Coffee Roasters i podziękować chłopakom z Coffee12 za trafienie z jedną z ulubieńszych palarni.