Kawa w Domu: Ascaso Steel Prof Uno – Moc Minimalizmu

Ascaso Steel Uno Prof

Ascaso Steel Prof Uno to kolejna propozycja ekspresu ciśnieniowego z dedykacją do domowej kuchni, jednak już z nutą bardziej profesjonalnej zabawy.

W nie tak odległej przeszłości, sprzęt od Ascaso gościł już u mnie na blogu w postaci modelu Dream. Tamten model bardzo mi się spodobał swoim wzornictwem, jakością wykonania i tym, co najważniejsze w ekspresie, czyli jak dobrą kawę można z niego wycisnąć. Tym razem udało mi się sięgnąć po wyższy model, a mianowicie Ascaso Steel Prof Uno. Przez pewien czas sprzęt gościł u mnie i raczył mnie niejednym espresso. Czy spisał się lepiej od Dreama? Przyjrzyjmy się szczegółom.

Ascaso Steel Prof Uno plasuje się nieco wyżej w hierarchii grupy produktów tego hiszpańskiego producenta. Tu już znajdzie we wnętrzu klasyczny bojler, a nie termoblok, jak w przypadku niższych modeli, a zastosowana grupa zaparzająca oraz kolba odpowiadają wielkościom spotykanym w gastronomicznych maszynach. Całość została zamknięta w niezwykle prostej, ale bardzo ładnej obudowie ze stali nierdzewnej.

Ascaso Steel Uno Prof

Wszystko zaczyna się od napełnienia zbiornika wodą. Dwulitrowy pojemnik jest w mojej opinii optymalną wielkością jak na warunki domowe. Nie ma tutaj opcji podpięcia ekspresu bezpośrednio do ujęcia wody. Ze zbiornika woda jest pobierana do mosiężnego bojlera o pojemności 325 cm3. W wersji Uno bojler jest tylko jeden, odpowiedzialny zarówno za podgrzewanie wody służącej do zaparzania jak i do produkcji pary. Dostępny jest także model Duo, gdzie zastosowano dwa bojlery – do zaparzania i do pary lub gorącej wody. Bojler w Ascaso Steel Prof Uno nie ma imponującej pojemności. Z jednej strony dzięki temu wielkość ekspresu nie jest przytłaczająca niż gdyby trzeba było w nim upchnąć bojler, na przykład litrowy czy półtoralitrowy. Pozwala to też na szybkie nagrzanie wody i gotowość do pracy (ale i tak gorąco Wam polecam odczekać jeszcze kilkanaście – kilkadziesiąt minut po zgaszeniu lampki temperatury. Zagrzanie wody to jedna sprawa, a rozgrzanie całej maszyny, to druga, niezwykle ważna sprawa.). Trzeba jednak też pamiętać, że mniejszy bojler to nieco mniejsza stabilność temperaturowa. W czasie przygotowywania kawy, do bojlera jest dobierana woda ze zbiornika, która jest sporo chłodniejsza. Chyba nie muszę mówić, jaka jest różnica, kiedy do dużego garnka z wrzątkiem wleje się pół kubka zimnej wody, a jaki wpływ na temperaturę będzie miało te pół kubka wlane do drugiego kubka z wrzątkiem. To trochę jaskrawy przykład, zwłaszcza, że ekspres szybko włącza grzałkę i stara się wyrównać temperaturę, jednak nigdy w pełni nie wyeliminuje się skoków temperatur przy niewielkiej pojemności bojlera.

Ascaso Steel Uno Prof

Czym to może skutkować? W przypadku robienia jednej czy dwóch kaw, właściwie niczym. Niewielkie różnice w temperaturach w większości przypadków są niewyczuwalne. Robiąc więcej kaw pod rząd, na pewno nieco spowolni ten proces, bo trzeba nieco poczekać aż temperatura ustabilizuje się. Pamiętajmy jednak, że ciągle mówimy o ekspresie stricte domowym, a nie maszynie kawiarnianej.

W praktyce robienie kawy na Ascaso Steel Prof Uno to duża przyjemność. Bardzo przypadła mi do gustu ergonomia ekspresu – rozmieszczenie przełączników, sporo miejsca w okolicach grupy, kolby i tacki ociekowej oraz bardzo wygodna dysza do spieniania mleka. Jedyne zastrzeżenie mam do gałki parowej. Jak dla mnie powinna być ona nieco dalej od obudowy lub nieco szersza. Obecny układ jest dla mnie trochę nieporęczny (kwestia przyzwyczajenia). Cieszy też fakt takiego drobiazgu ściągniętego z profesjonalnych maszyn, jak wyprofilowana kolba. Dzięki temu, że jej rączka schodzi nieco pod kątem w dół, po pierwsze wygodniej zapina się ją do ekspresu, a po drugie można kolbę postawić równo na blacie. Zastosowane sitka do kawy spisują się dobrze i warto przy tej okazji nadmienić, że kupując najnowszą wersję Ascaso Steel Prof Uno, w zestawie znajdą się też od razu sitka do saszetek ESE oraz do kawy zmielonej fabrycznie. Oczywiście odradzam stosowanie takich środków, bo wówczas kupowanie takiego ekspresu mija się z celem.

Ascaso Steel Uno Prof Ascaso Steel Uno Prof

Kolba, podobnie jak grupa, ma wymiary profesjonalnych maszyn gastronomicznych (kolejno 58 i 60mm). Dzięki temu dobór akcesoriów takich jak tamper czy inne sitka jest dużo łatwiejszy. Pozwala to też na uzyskanie optymalnej ekstrakcji.

Przetestowałem kilka kaw na tym ekspresie. Zarówno nieco jaśniejsze single jak i mieszanki pod espresso z polskiej i włoskiej palarni. Niezależnie od doboru ziaren, za każdym razem uzyskiwałem naprawdę dobre efekty. W filiżance można wyczuć to, czego można spodziewać się pod konkretnych ziarnach. W porównaniu do testowanego wcześniej modelu Dream, tu smak był nieco bardziej wyraźny, bardziej czysty. Miałem też mniej problemów z uzyskaniem prawidłowej ekstrakcji. Jak tylko dobrze skalibrowałem młynek, za każdym razem kawa leciała równo, spokojnie, z obu wylewek. W tym modelu zastosowano już lepiej wyprofilowane wylewki, do czego miałem zastrzeżenia przy okazji testu Dreama.

Ascaso Steel Uno Prof

Podobnie, jak w Dreamie, w Ascaso Steel Prof Uno zastosowano pompę wibracyjną. To standard w ekspresach tej klasy, choć nie w każdym ekspresie działają z takim samym natężeniem hałasu. Testowany model nie irytuje swoją głośnością, stoi ona na przyzwoitym poziomie. Jest jednak ciut głośniej niż w Dreamie. Najprawdopodobniej wynika to jednak z obudowy. Tam mieliśmy do czynienia z grubym, aluminiowym odlewem, tu z cieńszą blachą. Jednak zastosowanie takiej konstrukcji pozwala w pełni wykorzystać górną część ekspresu do tego, do czego powinna być wykorzystywana, czyli podgrzewania filiżanek. Tu ekspres faktycznie robi się ciepły, kiedy postoi odpowiednią chwilę i porcelana ma szansę zagrzać się. Projektanci dodatkowo  ścięli nieco górę ekspresu, dzięki czemu ta schodzi łagodnie w stronę jego tyłu i filiżanki na pewno nie zsuną się samoistnie z maszyny w czasie pracy.

Ascaso Steel Uno Prof

Bardzo dobrze, że zdecydowano się także na zastosowanie zaworu trójdrożnego. Dzięki temu nadmiar wody, który jest w grupie zaraz po przerwaniu ekstrakcji, nie zostaje jeszcze przepuszczony przez kawę, tylko odprowadzony jest bezpośrednio do tacki ociekowej.

Przygotowywanie mleka do cappuccino to sama przyjemność. Nagrzewanie ekspresu do produkcji pary trwa w okolicach minuty. Nie jest to może bardzo szybko, ale za to otrzymujemy sporą moc, dzięki czemu mleko spienia się kilkanaście – kilkadziesiąt sekund. Dysza jest przemyślanie skonstruowana, tak jak w profesjonalnych ekspresach, dobrze wyprofilowana. Bez problemu mleko spienia się do odpowiedniej, jogurtowej, gęstej, gładkiej konsystencji.

Ascaso Steel Uno Prof

Ze względu na proste kształty, Ascaso Steel Prof Uno jest łatwy w codziennym czyszczeniu. Nie ma zbyt dużo zakamarków, z gładkiego metalu łatwo schodzą wszelkie zacieki i brudy. Dobrym pomysłem jest także zastosowanie wysuwanej szufladki pod tacką ociekową. Zdecydowanie łatwiej i bezpieczniej, bez rozlewania na około, można pozbyć się wody i zlewek po kawie. Nie trzeba wyciągać tacki od góry, co ma miejsce w wielu domowych maszynach.

Tak więc to były przyjemne dni, kiedy miałem u siebie ten model ekspresu. Prosto, smacznie i ładnie. Czyli wszystko to, czego powinno wymagać się od sprzętu domowego, a w dodatku jeszcze z nutą profesjonalnych zastosowań, które tylko polepszają wizerunek Ascaso Steel Prof Uno. Dokładając do tego całkiem atrakcyjną cenę, czyli nieco ponad dwa tysiące złotych, model ten urasta do naprawdę dobrej propozycji dla większości amatorów domowego espresso. A jeśli ktoś chce zabawić się jeszcze mocniej, dostępna jest także wersja PID, czyli z ręczną kontrolą temperatury.

Sprzęt do testów ponownie dostarczył niezawodny, polski dystrybutor Ascaso, Janusz Hennig.

Ascaso Polska

  • smecik

    Niezła rozetka :)

    • Poe

      Na lepszą mnie nie stać ;)

  • Dzięki za podzielenie się spostrzeżeniami. Jak porównałbyś powyższy model do popularnego Rancillio Silvia, jeśli miałeś jakiś kontakt z tym drugim?

    • Poe

      Cześć! Silvii jeszcze nie testowałem ale ale myślę że w najbliższym czasie uda mi się tez i ją zdobyć :) na pewno dam znać

  • Szymon

    Co do głośności – niestety coś tu się mijamy z prawdą. Obudowa jest cała z blachy nierdzewnej, spasowanej w większości nitami. Do tego ramka z prętów na około góry ekspresu także pozostawia luz na stykach. Wytłumienia styków blachy nie ma żadnego. W praktyce jest tak, że ekspres podczas pracy zwyczajnie się trzęsie (zapewne pompa wibracyjna), ale jest też bardzo głośny, gdyż całość wpadająca w drgania skutkuje „tłuczeniem” się blach. Ciężko coś na to chyba poradzić. Efekty uboczne są przy okazji takie – filiżanki na górze (szczególnie małe pod espresso) tłuką się tak samo, a te stojące pod wylewką biegają po kratce jak chcą :( To jedyna wada tego ekspresu. Używam od dwóch lat bez żadnych problemów. Raz tylko coś z grzałką się porobiło, lecz sprzedawca/dystrybutor załatwił sprawę w 3-4 dni wliczając przesyłkę w dwie strony! Perfekcja obsługi.

    • Cześć! W tym modelu, który było mi dane testować, nie zaobserwowałem takich objawów. Owszem, nie jest to najcichszy ekspres na rynku. Blacha i pompa wibracyjna robią swoje, ale nie było żadnych luzów. Filiżanki na ekspresie jak stały blisko siebie, owszem, wpadały w wibracje i trochę się o siebie obijały. Ale pod wylewką nic się złego nie działo. Może w nowszych modelach (ja testowałem wersję prawie że prosto z fabryki, więc rocznik 2015) coś ulepszyli delikatnie?