Ekspres Automatyczny: Nivona, Jura czy De’Longhi – Wielki Test!

ekspres automatyczny jura delonghi nivona test

Ekspres automatyczny od dawna kojarzył się z wygodą użytkowania, ale i dużym kompromisem jeśli chodzi o smak kawy. Jednak współczesne maszyny mogą sprawić, że kawa przez nie przygotowana będzie naprawdę smaczna. Przetestowałem dla Was aż trzy różne modele ekspresów automatycznych! Każdy z Was znajdzie coś dla siebie i jednocześnie podpowiem Wam, na co zwracać uwagę przy wyborze takich maszyn! Przed Wami Nivona Caferomantica 788, Jura E8 oraz DeLonghi PrimaDonna Elite 650.55.MS!

Ekspres automatyczny do domu

Kwestia tego, czy jest sensu kupować ekspres automatyczny do domu i jaki model wybrać jest czymś, o co często pytacie w mailach oraz wiadomościach. Do tej pory nieco omijałem ten temat w swoich wpisach, skupiając się przede wszystkim na metodach alternatywnych i kawach specialty. Doszedłem jednak do wniosku, że temat maszyn automatycznych na przestrzeni ostatnich lat mocno dojrzał. Na rynku jest sporo maszyn, które mogą dać bardzo przyzwoite efekty, które będą pewnym nawiązaniem do profesjonalnie obsługiwanego ręcznego ekspresu ciśnieniowego, przy jednoczesnej prostocie użytkowania.

Udało mi się ściągnąć aż trzy maszyny jednocześnie do siebie, trzech różnych firm, które bardzo często są wybierane podczas zakupów – Nivona Caferomantica 788, DeLonghi PrimaDonna Elite 650.55.MS oraz Jura E8. Każdy o nieco innych parametrach, z zaletami i wadami, z różnych półek cenowych – Nivona z serii 78* to przedział między 3000 a 3500 złotych, DeLonghi 650.55.MS w okolicach 5000, natomiast Jura E8 mniej więcej 5500 złotych.

ekspres automatyczny jura delonghi nivona test

Od lewej: DeLonghi, Nivona, Jura //fot. własne

Dzisiejszy test porównawczy przybliży Wam ich podstawowe cechy oraz różnice. Poza tym podpowiem, jak skonfigurować je, a także inne ekspresy, by kawa była jak najlepsza! Skupię się na kilku głównych aspektach. Kulturze pracy, ustawieniach młynka, parzeniu espresso, na spienianiu mleka oraz konserwacji. Właśnie te elementy wpływają na to, czy dany ekspres automatyczny sprawdzi się w domowej kuchni.

Uruchomienie

Każdy z ekspresów wymaga tego, aby na początku je skonfigurować i doprowadzić do dobrych parametrów parzenia. Pierwsze uruchomienie każdego z ekspresów wiąże się ze wstępnymi ustawieniami, takimi jak montaż filtrów do wody, ich przepłukanie czy nagrzanie systemu. Zarówno Nivona, Jura jak i DeLonghi prowadzą za rękę, krok po kroku przez cały proces, zatem nie stanowi to żadnego problemu. Wszystko jest jasne i oczywiste, nawet dla tych, którzy pierwszy raz stykają się z takim sprzętem.

ekspres automatyczny nivona test

Nivona wymaga „akceptacji” przy włączaniu //fot. własne

Tu mała dygresja o filtrach – każdy z ekspresów korzysta ze swoich, z dedykowanym mocowaniem. W zestawie zawsze znajduje się przynajmniej jeden na start, który wystarcza na miesiąc – dwa użytkowania. Koniecznie dbajcie o to, by je regularnie wymieniać, o czym ekspresy nie omieszkają Was powiadomić w odpowiednim czasie.

Każde następne uruchomienie, przy każdym ekspresie, wiąże się ze wstępnym przepłukaniem całego systemu oraz nagrzaniem wody w obiegu. O ile w Jurze i DeLonghi ten proces jest w pełni automatyczny podczas włączana, tak Nivona pyta się o to. Zdarzyło mi się przez to, że włączyłem ekspres, poszedłem coś robić, po czym po kilku minutach orientowałem się, że maszyna nadal nie włączyła się w pełni, bo czekała na potwierdzenie płukania. Rzecz, do której trzeba się po prostu przyzwyczaić.

Młynek

Każdy z tych trzech ekspresów automatycznych ma wbudowany młynek żarnowy. Owszem, posiadają też osobne wsypy na kawę mieloną, jednak jest to opcja kompletnie zbędna. Kupowana kawa mielona błyskawicznie traci swój smak i aromat tuż po otwarciu, najczęściej są to kawy niskiej jakości, o których nic nie wiadomo, poza tym są zmielone zbyt grubo jak na potrzeby ekspresu.

ekspres automatyczny delonghi test

DeLonghi PrimaDonna 650.55 posiada młynek o szerokiej skali regulacji //fot. własne

Młynek to bardzo ważny element w każdym ekspresie automatycznym. Po pierwsze, sięgamy po ziarna z dobrej palarni typu Mastro Antonio, Gardelli, Keen Coffee, Coffee Proficiency, Java, Coffeelab, Johan&Nystrom czy Etno, które są świeże, wysokiej jakości lub, nawet decydując się na którąś z mieszanek nieco tańszych, to i tak będą to kawy lepsze i lepiej wypalone niż któreś z wielkich firm dostępnych na supermarketowych półkach.

Po drugie, wszystkie młynki mają możliwość regulacji grubości mielenia. Nivona Caferomantica 78* posiada trzy stopnie, Jura E8 pięć, natomiast DeLonghi 650.* aż trzynaście ustawień. Czy ma to wszystko znaczenie? W przypadku Nivony oraz Jury nie ma to większego znaczenia, bo zdecydowanie najlepiej jest ustawić młynek na najdrobniejsze mielenie. Żadną z kaw, które sypałem do młynków (dzięki, CoffeeDesk!) nie udało mi się doprowadzić do sytuacji, gdzie będzie ona zbyt drobno zmielona. Na najdrobniejszym mieleniu w Jurze zawsze było bardzo optymalnie, w Nivonie zdarzało się, że przydałby się jeszcze nieco drobniejszy stopień, ale w większości wypadków wystarczał ten najniższy.

ekspres automatyczny nivona test

Dostęp do regulacji młynka w Nivonie jest dość utrudniony //fot. własne

Dowiedziałem się, że w Jurze zamontowano dodatkowy mechanizm, rodzaj szczotki, która zsypuje nadmiar kawy do pojemnika na fusy. Chodzi o to, że w ekspresach automatycznych pod młynkiem, po zmieleniu, zostaje nieco zmielonej kawy. W efekcie, na następną porcję idzie nieco kawy z poprzedniego mielenia. Nie jest to problemem, gdy następuje jedno parzenie po drugim. Gorzej, gdy mija kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin. Wówczas kawa ta jest już zwietrzała.

Natomiast młynek w DeLonghi daje bardzo duże możliwości. Zostaje spory zapas, na najdrobniejszym ustawieniu kilka kaw było wręcz zbyt drobno zmielonych i woda nie była w stanie się przedostać przez nią.

ekspres automatyczny jura test

Ustawienia młynka w Jurze E8 //fot. własne

Jura oraz DeLongi dają łatwy dostęp do ustawień młynka. W pierwszym z nich skala jest na górze ekspresu pod osobną klapką, w DeLonghi jest to pokrętło w zbiorniku na kawę. Aby dostać się do ustawienia młynka w Nivonie należy zdjąć boczną klapę ekspresu, co jest mało wygodnym rozwiązaniem. Z drugiej jednak strony raczej na pewno nie będziecie zmieniać grubości w przypadku tego ekspresu. Najlepiej ustawić na mielenie najdrobniejsze i niczym się już nie przejmować.

Spore różnice występują w samym hałasie wydobywającego się podczas mielenia. A w przypadku tego typu maszyn, jest to rzecz, na którą zwraca się uwagę. Tu rywali deklasuje DeLonghi. Młynek jest bardzo dobrze wytłumiony, nie budzi połowy osiedla, można swobodnie prowadzić konwersację w czasie jego pracy. Następna w kolejności jest Nivona, która tak cicha nie jest, ale nadal w granicach rozsądku. Jura E8 natomiast donośnie mieli ziarna. Z jednej strony może być to cudowny budzik, gdy drugi domownik chce nam przygotować kawę o poranku, z drugiej jednak mogłoby być ciut ciszej czasami. Oczywiście młynki działają po kilkanaście sekund, ale w dłuższej perspektywie można to wziąć pod uwagę.

Parzenie espresso

To podstawowa funkcja każdego ekspresu – parzenie espresso. Oczywiście każdy z testowanych ekspresów oferuje szereg innych kaw czarnych. Uważam jednak, że nie powinno się zawracać nimi głowy. Prawidłowo zaparzona kawa to właśnie espresso. Każde wariacje typu dużaśrednia, przedłużona to nic innego jak bazowe espresso przez które przepuszczona jest większa ilość wody. A to dla kawy nie jest dobre, bo przy tej metodzie parzenia zbyt długie przelewanie wody wypłukuje z ziaren te mniej smaczne, gorzkie, cierpkie smaki.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by te kawy zmodyfikować pod siebie, by na przykład różniły się intensywnością, wielkością stosowanej porcji, ale niekoniecznie ilością przelanej wody.

ekspres automatyczny co kupić

DeLonghi bardzo dobrze radzi sobie z parzeniem espresso //fot. własne

I właśnie od skonfigurowania podstawowej kawy – espresso – trzeba zacząć obcowanie z każdym z testowanych ekspresów. Zarówno DeLonghi, jak i Jura oraz Nivona standardowo espresso mają ustawione w dużej objętości i przygotowanie kawy z takiego fabrycznego przepisu nie będzie smacznym doświadczeniem.

Najważniejsze jest, by zminimalizować ilość wody używanej na pojedyncze espresso, do poziomu 20-30ml i najlepiej stosując największą z możliwych porcji / intensywności. Wówczas, na każdy z tych trzech ekspresów będzie można mówić o przyzwoitej kawie, zbliżonej do tej z dobrej kawiarni.

Każdy ekspres automatyczny, który testowałem na potrzeby tego artykułu, umożliwia personalizację kaw, sprowadzającą się do ustawienia intensywności naparu (przez regulowanie dozy kawy), ilości wody oraz temperatury. Ponadto Nivona z serii 78* posiada funkcję ustawienia sposobu parzenia kawy, która zmienia pracę pompy – Aroma Balance System. Trzy tryby – intensywny, stały oraz dynamiczny zostały opracowane teoretycznie dla różnych typów kaw – mocno, średnio i jasno palonych. W zależności od trybu (który można zmienić albo globalnie dla wszystkich kaw, albo dla indywidualnych przepisów), pompa pracuje nieco inaczej, zmieniając przepływ wody czy stosując lub nie preinfuzję. Zrobiłem następujący test – na tych samych ziarnach zaparzyłem espresso ustawiając te trzy wspomniane tryby. Faktycznie, pewne różnice występowały. Może nie były to kolosalne zmiany smaków, ale można było wyczuć zmianę body, większą bądź niższą kwaskowatość bądź mniej lub bardziej wyraźne niektóre smaki.

ekspres automatyczny test

Jura potrafi zadowolić esencjonalnym espresso //fot. własne

Jura chwali się stosowaniem unikalnego systemu pulsacyjnej pracy pompy. DeLonghi także opracowało swój sposób na wyciągnięcie kawy jak największego poziomu smaku oraz aromatu.

Co to daje nam w efekcie? Różnice między espresso z Nivony, Jury oraz DeLonghi są. Mimo użycia tych samych ziaren i tej samej wody, kawy różniły się od siebie. Nivona, niezależnie od trybu, dawała espresso niezłe, zadowalające, wyraźne w smaku, ale nie wyciągało aż tyle niuansów smakowych, które w kawie są zawarte. Szczególnie było to widać, kiedy użyłem singla, Etiopii z holenderskiego Keena, która w smaku powinna mieć nieco czekolady, brzoskwiń oraz słodkich cytrusów. Owszem, było to wyczuwalne, ale nie aż tak, jak być powinno. Poza tym, zauważyłem, że mimo ustawienia minimalnej objętości, tj. 30ml, do filiżanki jednak zawsze wlewało się kilkanaście mililitrów więcej, co nie było zauważalne u konkurencji.

Jura oraz DeLonghi lepiej radziły sobie z tymi niuansami. Przy obu ekspresach można było faktycznie zacząć bawić się w rozpoznawanie poszczególnych profilów smakowych. Użycie dobrych jakościowo i świeżych ziaren pozwalało rozwinąć skrzydła tym maszynom. Naprawdę, byłem pod dużym wrażeniem, bo okazywało się, że za pomocą jednego przycisku otrzymywałem espresso, które smakowo mogło konkurować z niejedną kawiarnią. Oczywiście, musiałem wcześniej te ekspresy skonfigurować odpowiednio, o czym pisałem powyżej, czyli ustawić młynek, dać odpowiednią intensywność oraz objętość wody. Ale poświęcając raz trochę czasu na eksperymenty na początku, pozostawał spokój na długi czas.

ekspres automatyczny jaki kupić

Nivona 788, choć nie daje tak esencjonalnej kawy, jak konkurenci, nadal trzyma niezły poziom

Co ciekawe, spośród testowanych ekspresów tylko DeLonghi pozwalał na przygotowanie jednocześnie dwóch espresso. W Jurze i Nivonie można przygotować na raz tylko jedną porcję.

Należy jednak pamiętać o bardzo ważnej rzeczy. Niezależnie, czy decydujemy się na ekspres automatyczny za 3000 czy za 10000, pierwsze kawy po włączeniu sprzętu nigdy nie będą w pełni optymalne smakowo. Ekspres musi się rozgrzać wewnątrz. To, że zniknie informacja o nagrzewaniu się oznacza tylko tyle, że woda w obiegu jest ciepła, a nie cała maszyna. Proszę zrobić sobie eksperyment i porównać pierwszą kawę do tej trzeciej, czwartej… Różnica będzie kolosalna.

Spienianie mleka

Wiem, że przygotowywanie kaw mlecznych dla wielu osób chcących kupić ekspres automatyczny, jest niezwykle ważną funkcją. Szybkie i wygodne cappuccino czy efektowne latte mogą zrobić nam dzień. Profesjonalny barista używa dyszy z gorącą parą by spienić w dzbanku mleko, uzyskując przyjemną, gładką, jogurtową konsystencję o naturalnie słodkim smaku. To jest ideał do którego powinno się dążyć w domowym zaciszu.

By ten proces był jak najłatwiejszy, producenci ekspresów automatycznych opatentowali różne rozwiązania. DeLonghi, Jura i Nivona różnią się w tej kwestii dość mocno i dają różne efekty. Nivona z serii 78* oraz Jura E8 stawiają na wygodne pobieranie mleka z zewnętrznego zbiornika przez sylikonowy wężyk. Może to być kubek, szklanka czy bezpośrednio z kartonu (czego nie polecam, bo po spienianiu nieco ciepłego mleka wraca, co powoduje szybkie psucie się zawartości opakowania). Testowana przeze mnie Nivona 788 w zestawie posiada metalowy termos na mleko, Jura plastikowy pojemnik.

ekspres automatyczny cappuccino

Nivona dobrze radzi sobie ze spienianiem mleka //fot. własne

DeLonghi natomiast daje do wyboru dwie opcje. Można próbować spieniać mleko niewielką dyszą, namiastką takiej prawdziwej z dużych ekspresów manualnych. Drugą możliwością jest montaż w miejscu dyszy zewnętrznego, dedykowanego pojemnika, z którego wyprowadzona jest inna dysza skierowana w stronę filiżanki. Za pomocą pokrętła można regulować gęstość spienianego mleka. Jest to dość uciążliwe pod względem utrzymania czystości. Drugą wadą jest eliminacja możliwości użycia opcji gorąca woda, gdy zamontowany jest pojemnik do spieniania. Ta może lecieć z ekspresu tylko przez dyszę do spieniania mleka, a że jest wyjęta…

Jak sprawdzają się te rozwiązania? Różnice są spore. Bezapelacyjnym zwycięzcą w tej kategorii jest Jura E8. Nawet bez dyszy profi, która jest opcją, mleko zostaje spienione bardzo dobrze, czyli posiada gładką, jednolitą konsystencję,  bez brzydkich pęcherzy i innych bąbli. Mleko robi się naturalnie słodkie, nie jest zbyt gorące i, uwaga, uwaga, można pokusić się nawet o jakieś proste wzory latte artowe, używając dzbanka. To oczywiście wymaga najpierw zrobienia osobno do filiżanki espresso, a potem spienienia mleka do dzbanka. Dla wygodnych wystarczy z menu wybrać pozycję cappuccino bądź latte i czekać aż wszystko zrobi się samo. W przypadku tego modelu Jury trzeba pamiętać o jednym (o czym jednak zdarzyło mi się zapomnieć) – robiąc kawy mleczne, filiżanki i szklanki podstawiamy pod dyszę mleka, a nie tam, gdzie robi się kawy czarne.

ekspres automatyczny

DeLonghi powinno nieco ulepszyć swój system spieniania //fot. własne

Cały proces przebiega szybko, w razie potrzeby ekspres informuje o potrzebie dolania mleka, a czyszczenie systemu spieniania jest sugerowany na wyświetlaczu przy wyłączaniu ekspresu. Polega on na tym, by końcówkę rurki wsadzić do roztworu dedykowanego płynu z wodą (lub samej wody przy codziennym użyciu, a z płynem co jakiś czas) i uruchomić procedurę.

Nivona test

Cappuccino z Nivony. Nie jest źle! //fot. własne

Drugie miejsce w tej kategorii zdobywa Nivona 78*. Tu tak samo jak w przypadku Jury, mleko jest pobierane wężykiem z zewnętrznego pojemnika. Jednak filiżankę lub szklankę podstawia się w to samo miejsce, co w przypadku kaw czarnych. dysza ze spienionym mlekiem jest wbudowana w główny panel. Efekty spieniania w Nivonie są zadowalające jak na ekspres automatyczny. Nie jest to może tak dobra i gładka konsystencja jak w Jurze, ale nadal jest to poziom w pełni akceptowalny. Wzorki będzie trudniej stworzyć przy pomocy dzbanka, mleko ma wyraźniejsze pęcherzyki, ale wciąż mleko jest gęste i słodkie. Podobnie jak w Jurze można zdać się na odpowiednie tryby, gdzie za pomocą jednego przycisku ekspres automatyczny samodzielnie zrobi którąś z kaw mlecznych, które można dowolnie skonfigurować pod własne preferencje smakowe i objętościowe.

DeLonghi spienianie

DeLonghi potrafi nabałaganić… //fot. własne

ekspres automatyczny cappuccino

Mleko spienione przez DeLonghi mogłoby mieć lepszą konsystencję //fot. własne

Bardzo dobrze rozwiązano w tych ekspresach kwestię czyszczenia systemu mlecznego. Nie trzeba zanurzać wężyka w zewnętrznym pojemniku. Należy tylko wetknąć końcówkę w dedykowane miejsce w tacce ociekowej i uruchomić tryb czyszczenia. Ekspres przepłukuje wszystko wodą pobraną ze swojego zbiornika, a brudna woda ląduje w tacce. Proces w pełni bezobsługowy. Wielki plus!

Stawkę zamyka DeLonghi 650.55.MS. To bardzo dobry ekspres automatyczny z wysokiej półki, co potwierdziła część poświęcona parzeniu espresso. Jednak kwestia spieniania mleka pozostawia nieco do życzenia. W żaden sposób nie potrafiłem dogadać się z tym ekspresem pod tym kątem. Niezależnie, czy używałem ręcznej dyszy (gdzie efekty wychodziły mi względnie niezłe, ale i tak odstawały one od możliwości konkurencji), czy tej nieszczęsnej przystawki.

jura e8 test

Jura najlepiej poradziła sobie ze spienianiem mleka. Konsystencją najbardziej zbliżyła się do mleka spienionego przez baristę na manualnym sprzęcie //fot. własne

Ta dołączana część jest zbudowana dość niefortunnie. Dysza jest bardzo krótka i właściwie nie da się zmienić tego w którą stronę jest skierowana, jak wysoko czy nisko. Wygląda to zatem tak, iż niejako od boku do filiżanki lub szklanki podstawionej w prawidłowe miejsce, leci spienione mleko. Niestety, takie rozwiązanie generuje sporo bałaganu, zwłaszcza przy niższych filiżankach. Mleko pryska, nie zawsze trafia do naczynia. Szczerze, to zaskoczony jestem tym. Podobnie jak w przypadku Jury i Nivony, tak samo DeLonghi posiada bogaty zbiór kaw mlecznych w menu, które można dowolnie profilować pod własny gust, a ekspres sam wykona za nas każdy krok.

A jak samo spienienie mleka? Pokrętło pozwala na ustawienie trzech poziomów gęstości piany. Każdy z nich faktycznie daje inne efekty, jednak żaden nie zadowolił mnie w pełni. Nie udało mi się złapać odpowiedniej, fajnej, jogurtowej konsystencji.

Czyszczenie odbywa się przez ustawienie pokrętła na odpowiednią pozycję. Wówczas przeprowadzony zostanie automatyczny proces mycia dyszy z resztek mleka.

Wygląd, wykonanie i funkcje dodatkowe

We współczesnych kuchniach sprzęt ma być nie tylko funkcjonalny i solidny, ale ma też dobrze wyglądać. Każdy ekspres automatyczny, który testowałem może się spodobać. DeLonghi 650.55 jest zdecydowanie najbardziej okazałym ekspresem z całej trójki. Jest wysoki, masywny, rzucający się w oczy, sprawiający wrażenie solidnego. Faktycznie, obcowanie z nim to przyjemność. Tworzywa są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy i nie odstaje. Prócz plastików, znajdą się też elementy metalowe i chromowane. Kolorowy wyświetlacz jest bardzo czytelny, a funkcje oraz menu intuicyjne. Drobnym zgrzytem jest słabe tłumaczenie na język polski, gdzie wszędzie, uparcie, panowało angielskie słówko my zamiast moja, na przykład, kawa ‚my’ rozmiar ‚my’. Dwie osoby zwróciły mi uwagę (tu lekko żartem), że na wyświetlaczu jest prośba by wybrać napój i żadna z tych osób nie znalazła opcji browar.

Chyba nie można mieć wszystkiego, nawet w takiej maszynie…

delonghi test

Niezbyt dokładne tłumaczenie w DeLonghi //fot. własne

Codzienna eksploatacja DeLonghi nie sprawia trudności. Tacka ociekowa jest pojemna, podobnie jak pojemnik na fusy. Ekspres informuje nas o każdej potrzebie typu czyszczenie, dolanie wody, dosypanie kawy czy opróżnienie pojemników. Dodatkowo, ekspres ma wbudowany Bluetooth. Na smartfonie można zainstalować dedykowaną aplikację, prześledzić statystyki ekspresu wraz ze stanem zużycia filtra bądź potrzebą czyszczenia. Oczywiście nie zabrakło opcji przygotowania kawy przez aplikację. Niestety, nie wymyślono jeszcze jak przy jej pomocy podstawić filiżankę lub kubek.

Dobrą, przydatną funkcją, dla osób które wstają o regularnej porze lub o regularnej porze wracają do domu, jest opcja załączenia się maszyny o określonej porze.

nivona 788 test

Bardzo wygodnie rozwiązany sposób płukania systemu mlecznego w Nivonie //fot. własne

Jura E8 ma chyba najmniej finezyjny design spośród tych trzech testowanych ekspresów. Nie można jednak powiedzieć, że jest to brzydki ekspres. Wszystko jest na swoim miejscu, elementy są wykonane z dużą dbałością o szczegóły. Kolorowy wyświetlacz, choć niewielki, jest czytelny i obsługa ekspresu nie sprawia trudności. Wszystko jest intuicyjne i proste. Po krótkim czasie użytkowania szybko przyzwyczaja się do jego obsługi.

Jako jedyny ekspres automatyczny z tej trójki Jura nie posiada na górze tacki do grzania filiżanek. Choć szczerze mówiąc, element ten i tak nie spełnia zbytnio swojej funkcji ani w DeLonghi ani w Nivonie. Owszem, jest to powierzchnia ciepła, ale dopiero po dłuższej pracy ekspresu. I nie wystarczająco ciepła, by dobrze wygrzać filiżanki. Dlatego zawsze warto przelać gorącą wodą filiżankę zanim zrobi się do niej kawy.

Jura nie posiada w tym modelu także Bluetootha, ale jak wspomniałem w przypadku DeLonghi, akurat w przypadku ekspresu nie jest to szczególnie potrzebna funkcja.

ekspres automatyczny

Elementy Nivony są dobrej jakości, ale boczny panel sprawia wrażenie dość delikatnego //fot. własne

Nivona 788 jest zdecydowanie najzgrabniejszym ekspresem. Jest wąska, nie zajmuje dużo miejsca na blacie na szerokość, choć  jest to maszyna dość głęboka. Bardzo atrakcyjnie wygląda wzór 3D na froncie. Tu nadmienię, że modele 778, 768 i 758 różnią się między sobą tylko i wyłącznie kolorem oraz tym, że w modelu 788 na wyposażeniu jest dodatkowo termos na mleko (stąd różnica w cenie między poszczególnymi modelami w tej serii).

Tu także znajdziemy kolorowy wyświetlacz, czytelny, z dużymi ikonami. Menu Nivony było dla mnie najmniej intuicyjne. Obsługujemy je dwoma pokrętłami, które też pełnią funkcję przycisku. Wymaga to przyzwyczajenia, którą gałką akceptujemy, którą anulujemy, która jest do ustawiania objętości, a która do intensywności kawy. Mnie najdłużej zajęło ogarnięcie właśnie tego modelu. Co nie znaczy, że po paru tygodniach nie wykonywało się pewnych czynności już automatycznie.

ekspres jura

Menu główne w Jurze E8 //fot. własne

Nivona także została wykonana z dobrej jakości plastików, choć przykładowo boczna ścianka, którą zdejmuje się, aby dostać się do bloku zaparzającego lub ustawienia młynka, wydaje się dość licha, a zwłaszcza jej zaczepy. Proszę jednak pamiętać, że Nivona jest blisko dwa tysiące złotych tańsza od konkurencji.

ekspres nivona

Menu i obsługa Nivony wymaga przyzwyczajenia //fot. własne

Tak samo, jak w DeLonghi, tu też jest moduł Bluetooth. Aplikacja w telefonie nie jest spolszczona, ale dość prosta w obsłudze. Prócz zrobienia kawy przez telefon, mamy dostęp do statystyk, a także do krótkich filmów instruktażowych, które pomogą w codziennym użytkowaniu i konserwacji maszyny.

Werdykt

Każdy ekspres automatyczny, z którym miałem do czynienia w czasie tego testu dał mi wiele frajdy i dobrej kawy. Może nie znalazłem idealnego, ale pewne wnioski można wyciągnąć.

DeLonghi PrimaDonna 650.55.MS z pewnością pozytywnie zaskoczył mnie wykonaniem samej maszyny, bogactwem opcji i możliwością konfiguracji, cichą pracą, dużym zakresem regulacji młynka oraz smakiem czystego espresso. Gorzej było ze spienianiem mleka, co w ekspresie za ponad 5000 złotych powinno być lepiej rozwiązane. Natomiast, gdy priorytetem jest czarna kawa, na pewno warto zwrócić uwagę na niego.

Jura E8 to klasyka. Marka ta ma mocną pozycję na rynku ekspresów automatycznych. Krąży opinia, że jeśli ktoś chce maszynę tego typu, która da mu wygodną namiastkę prawdziwego ekspresu, powinien zwrócić oczy w stronę tej szwajcarskiej firmy. I faktycznie tak jest. Bardzo dobrze radzi sobie z espresso. Można śmiało próbować różnych ziaren i za każdym razem odnajdzie się te niuanse siedzące w ziarnach. Do tego bardzo dobrze rozwiązane spienianie mleka, co zadowoli także fanów białych kaw.

Może ekspres nie jest najcichszy, a design mógłby być z większym polotem, ale całościowo to dobry wybór, choć nietani, bo ponad 5000 złotych również.

Nivona 788 to bardzo pozytywne zaskoczenie. Ekspres automatyczny, który kosztuje nieco ponad 3000 złotych, a funkcjonalnością i jakością przygotowywanej kawy niewiele ustępuje sporo droższym maszynom. Poprawnie spienia mleko, a espresso choć nie wychodzi aż tak esencjonalne jak w Jurze czy DeLonghi, nadal smakuje dobrze. Zdecydowanie najlepszy stosunek ceny do jakości.

Uffff…

Rozpisałem się, choć starałem się maksymalnie zwięźle wszystko oddać. Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek inne pytania związane z tymi modelami, coś Was nurtuje, albo do jakiejś ważnej dla Was kwestii nie odniosłem się, śmiało komentujcie i piszcie, postaram się pomóc!

A propos pomocy, dziękuję DeLonghi Polska za udostępnienie maszyny na testy oraz niezawodnej ekipie CoffeeDeska za podrzucenie kawek i pomoc w zdobyciu Jury oraz Nivony na testy (które możecie też u nich kupić).

Oraz dziękuję za pomoc wszystkim krewnym i znajomym, którzy pomagali mi te wszystkie kawy spijać i wyrażali opinie o każdym z ekspresów!