Eureka Atom. Włoski sposób na alternatywy.

eureka atom

Eureka Atom to młynek żarnowy do kawy, który całkiem niedawno ukazał się na rynku. Ma łączyć współczesne trendy, uniwersalność, dobry design i dobre parametry. Co z tego wyszło?

Piekło zamarzło?

Eureka to włoski producent młynków do kawy. W swojej ofercie ma, między innymi, model Mignon, który cieszy się niesłabnącą popularnością wśród fanów domowego espresso. No właśnie. Espresso. I Włosi…

Jak wiecie, trendy na świecie zmieniają się. Owszem, espresso nadal jest bardzo ważną metodą parzenia kawy, ale wszelkiego rodzaju alternatywy także są bardzo popularne. I o ile przez dziesiątki lat producenci młynków wyspecjalizowali się w robieniu dobrych sprzętów do mielenia własnie pod espresso, tak wysokiej jakości młynki do metod alternatywnych wciąż, wbrew pozorom, są trudno dostępne. Zwłaszcza w tym rozsądniejszym przedziale cenowym.

eureka atom

Eureka Atom w pełnej krasie //fot. własne

Jako, że Włosi lubią twierdzić, iż espresso i ogólnie kawa (dla nich jedno równa się drugiemu) jest tylko ich domeną, gro firm produkujących młynki pochodzi właśnie stamtąd. Nie ma się zatem co dziwić, że ze świecą szukać tam modeli, które nadawałyby się w pełni pod alternatywy. Mazzer, MACAP, Fiorenzato, Eureka… To wszystko marki – legendy, gdzie można znaleźć kawiarniane i sklepowe bestie, mogące zmielić setki porcji kawy na espresso w ciągu dnia bez zadyszki. Natomiast możliwość ustawienia grubszego przemiału, który potrzebny jest do innych metod, występuje niejako przy okazji. Z różnym skutkiem.

Dopiero Eureka zdecydowała się na stworzenie młynka do kawy, który miałby zadowolić zarówno Zatwardziałych Espressomaniaków, jak i Brodatych Fanów Przelewów. Piekło zamarzło, Włosi produkują sprzęt pod alternatywy? Przekonajmy się!

(…) Eureka zdecydowała się na stworzenie młynka do kawy, który miałby zadowolić zarówno Zatwardziałych Espressomaniaków, jak i Brodatych Fanów Przelewów.

Od strony technicznej

Eureka Atom już na pierwszy rzut oka przemawia do wyobraźni. Osobiście design nowego młynka bardzo przypadł mi do gustu. Biała wersja, która przyjechała do mnie z Kołobrzegu, zachęca powiewem nowoczesności w postaci kształtów oraz dużego, kolorowego wyświetlacza. Ciekaw jestem, jak na żywo wygląda wersja zielona. Dostępna jest jeszcze klasyczna czerń oraz srebrny. Dobrym posunięciem projektantów było stworzenie płaskiego pojemnika na ziarna. Całe szczęście, że odchodzi się od hopperów przypominających klosze wzrostem dorównujących młynkowi. Ten zastosowany w Atomie mieści 600g kawy. Jest to wystarczająca pojemność w domu bądź niewielkiej gastronomii.

eureka atom

A co w środku, czyli to, co najważniejsze? Silnik o solidnej mocy 450W oraz płaskie, stalowe żarna o średnicy 60mm. Zapowiada się bardzo dobra kombinacja, która faktycznie może sprawdzić się w alternatywach. Duże żarna powinny gwarantować równy przemiał i przede wszystkim z małą ilością pyłu. Ma to istotny wpływ na smak kawy – pył spowalnia ekstrakcję, a także nadaje kawie więcej ciężkości oraz goryczy, przysłaniając słodycz i czystość.

Jako że Eureka Atom ma być młynkiem uniwersalnym, wprowadzono łatwe, acz użyteczne rozwiązanie. W młynku można zamontować zarówno widełki podtrzymujące kolbę z ekspresu bądź wstawić pojemnik, do którego mielimy kawę pod inne metody parzenia. Jedynym niedociągnięciem jak dla mnie jest słabe umocowanie tego pojemnika, a właściwie brak. Kiedy wstawi się go na swoje miejsce, owszem, stoi, mieli się do niego kawę, nic się nie dzieje. Niestety, bardzo łatwo jest go wytrącić ze swojego miejsca jakimś przypadkowym ruchem ręki i rozsypać efektownie po blacie dziesiątki gramów drobinek kawowych. Lubi się też zelektryzować.

eureka atom

Eureka Atom dostosowana jest zarówno do mielenia pod espresso jak i alternatywy //fot. własne

Ustawianie grubości mielenia odbywa się przy pomocy znanego z innych modeli Eureki pokrętła. O ile w przypadku mielenia tylko pod espresso jestem w stanie zaakceptować takie rozwiązanie, tak w momencie skakania między metodami jest to dość uciążliwe. Skalę można wielokrotnie przelecieć, w związku z tym wypadałoby czasami liczyć wręcz ile razy wykonaliśmy pełne obroty. Najlepiej zatem utrzymywać się przy tych samych metodach, wymagających mniej więcej tego samego zakresu mielenia, aby ułatwić sobie obcowanie z takim ustawianiem mielenia. Czyli albo espresso, albo alternatywy. Więc uniwersalność nieco się nam tu ogranicza.

Działanie

Młynek sprawdzałem u siebie przede wszystkim pod kątem metod alternatywnych, ciągle cierpię na niedobór ekspresu, ale oczywiście też w miarę możliwości zobaczyłem, jak się sprawdza w espresso na mocno domowym sprzęcie.

eureka atom grinder

Niezbyt lubię się z ustawianiem mielenia proponowanym we wszystkich Eurekach

Do wyboru jest kilka opcji mielenia. Albo z timerem, z możliwością ustawienia dwóch czasów na pojedynczą i podwójną porcję – dedykowane do espresso – uruchomić mieleniem można tylko przyciskiem za widełkami lub na żądanie. I tylko te informacje są podawane na wyświetlaczu – czy mielimy konkretne porcje czy jest włączony tryb on demand. Można się zastanawiać czy w związku z tym potrzebny jest tak duży wyświetlacz, ale z drugiej strony czytelności nie można mu odmówić.

Espresso – tu kawa wylatuje z młynka w ładnej, puchatej konsystencji. Efekty w filiżance także bardzo pozytywne. Po kilku próbach z kalibracją młynka popłynęła piękna, gęsta kawa, intensywnie pachnąca. Nie będę wdawał się tu w większe szczegóły, bo nie mam ku temu kompetencji, ale jestem przekonany, że fanów espresso Eureka Atom z pewnością zadowoli.

Alternatywy – pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to bardzo szeroka skala grubości mielenia. Młynek można naprawdę mocno rozkręcić, utrzymując jednocześnie czysty i całkiem równy przemiał. Jeden z pierwszych młynków, który miałem okazję testować, pozwalający na tak szeroki zakres mielenia. To niewątpliwie bardzo duży plus tego modelu. Nie straszny mu będzie duży Chemex, French Press czy Cold Brew.

eureka atom

Drobne mielenie //fot. własne

eureka atom

Średni przemiał Eureki Atom //fot. własne

eureka atom

Gruby przemiał Eureki Atom //fot. własne

Jednak zakres grubości mielenia to nie wszystko. Kluczową kwestią jest jakość tego przemiału – czy drobinki kawy są równe i jak dużo pyłu jest przy tym produkowane. Właśnie w tym punkcie Eureka Atom najbardziej mnie przekonała do siebie – niezależnie, czy robiłem sobie dripa, aeropress czy chemeksa, zawsze otrzymywałem bardzo ładnie zmieloną kawę. Pyłu bardzo mało, przemiał bardzo sypki, suchy, równy. To wrażenia wizualne, ale te potwierdziły się już w czasie parzenia. Na początku musiałem przestawić się na drobniejsze mielenie niż to, które uzyskuję w moim Macapie M2M. To oczywiście efekt większej ilości pyłu produkowanego przez Macapa. Na podobnych ustawieniach w Eurece, woda przelatywała przez kawę zbyt szybko.

Po drugie, bardzo dobrze było widać po ściankach filtrów w czasie parzenia, że nie osadzało się tam zbyt dużo pyłu. Były czyste, nie tworzyło się żadne błoto, frakcja kawowa była wyraźnie widoczna. To wszystko przełożyło się na smak, czyli to, co najważniejsze.

W porównaniu do M2M czy innych młynków, które testowałem wcześniej, z niższej półki, kawa z Atoma była bardzo czsta w smaku. Z początku wydawało mi się wręcz, że jest bez smaku i mało intensywna, bo przy mocniej pylących młynkach, kawa wychodzi bardziej kwaśna i cięższa. Szybko kubki smakowe przestawiły się i odkryłem, że ta mała intensywność i brak smaku to tylko złudzenie. W rzeczywistości wszystkie kawy były bardziej słodkie, lżejsze i pachnące.

Do tego nie mogę nie wspomnieć o zastosowanym wyciszeniu młynka. Eureka Atom mieli szeptem. Tak. Bez ziaren w sobie, młynek działa niemal bezgłośnie. Podczas mielenia kawy, dźwięk jest wręcz przyjemny, stonowany. Szczęka opadła mi, kiedy to usłyszałem. W pokoju obok operacja mielenia przechodzi niemal niezauważalnie. Nawet jeśli trwa długo…

Eureka Atom mieli szeptem.

Abyście się mogli o tym przekonać, nagrałem dla Was krótki film prezentujący młynek, to jak mieli i pewien mankament, o którym w następnym akapicie…

Pewien mankament

No właśnie. Długo. Generalnie Eureka Atom to młynek, który bardzo chciałbym, żeby został w mojej kuchni. W końcu znalazłem młynek do metod alternatywnych, który spełnia moje wymagania co do jakości przemiału, wyglądu i zakresu grubości mielenia, a i cenowo nie jest aż tak zabójczy (tak, tak, ponad trzy tysiące to mnóstwo pieniędzy, wiem… Ale dla dobrej kawy… No wiecie…). Jednak, gdybym go sobie zakupił, natychmiast podjąłbym się próby modyfikacji jednego elementu, którego w żaden sposób nie jestem w stanie zrozumieć. Logika konstruktorów przerosła mnie kompletnie. Pewnie chcieli dobrze, ale wyszło trochę inaczej.

młynek do kawy test

Nie jestem w stanie wytłumaczyć sobie logicznie tego plastikowego elementu nad żarnami… //fot. własne

Wszystko jest dobrze, dopóki mamy w pojemniku sporo ziaren i mielimy sobie je na bieżąco. Schody zaczynają się, kiedy zamierzamy zmielić odmierzoną ilość kawy – czyli sytuacja standardowa przy metodach alternatywnych i coraz częściej przy espresso. Tuż nad żarnami zamontowano dziwną, plastikową część z niewielkim otworem, przez który wpada kawa do komory mielącej. Ta część obraca się razem z żarnami. W efekcie, kiedy ziaren jest już niewiele w gardzieli, te nie chcą wpadać dalej, by się zmieliły, tylko podskakują, kręcą się i ani myślą o zamienieniu się w kawowe drobinki. Spowalnia to bardzo mocno cały proces mielenia. Po trzydziestu sekundach standardowa moja doza rzędu 20-22g kawy nadal nie jest zmielona, muszę wyłączyć młynek, wepchać palcem ziarna do otworu, znów uruchomić młynek na kilkanaście sekund, znów zatrzymać, znów pomóc jeszcze kilku ziarenkom… I mija minuta stania nad młynkiem. Bardzo irytujące, ale jakość przemiału wynagradza nerwy.

Tak, jak wspomniałem, spoglądając na konstrukcję, dałoby się jakoś wymontować tę część i kupując ten młynek na własność, na pewno bym szukał sposobu na pozbycie się tego. Może w przyszłości Eureka wyda jakąś aktualizację, która wyeliminuje ten mankament.

Na zakończenie jeszcze dodam – Eureka Atom lubi zostawić w sobie nieco kawy po mieleniu, dlatego warto nieco od góry obstukać, aby resztki kawy wyleciały do naszej porcji.

Kupowałbym

Podsumowując, Eureka Atom to całkiem udany model. Jest to faktycznie uniwersalny model, który spełni całkiem spore wymagania mielenia kaw pod każdą metodę, z czym że najłatwiej będzie go używać decydując się tylko na espresso lub tylko na alternatywy. Przeskakiwanie między jedną częścią skali, a drugą może być nieco uciążliwe. Na ogromny plus należy zaliczyć czystość i równość przemiału, doskonale cichą pracę i ładny design. Minusem jest wspomniane ustawianie grubości mielenia oraz ta nieszczęsna, plastikowa część nad żarnami.

Tak w skrócie: kupowałbym.

A sprzęt do testów użyczył CoffeeDesk. Dzięki!

CoffeeDesk