Kawa w Domu: Domowi giganci – Eureka Mignon i MACAP M2M – Test

MACAP M2M test

Kiedy w głowie zaczyna kiełkować pomysł na smaczne espresso w zaciszu własnego domu, myśli kierują się automatycznie w stronę ładnego ekspresu. Proszę zatem zwrócić je w drugą stronę i spojrzeć przychylnym okiem na młynki, bo bez tego żadna ikona designu nie zrobi nam dobrej kawy. A Eureka Mignon i MACAP M2M to bardzo dobre propozycje za rozsądne pieniądze.

Szykując się na zakup młynka, trzeba znaleźć swoje optimum. Połączenie możliwości finansowych, miejsca w kuchni, zapotrzebowania na jakość oraz poczucia estetyki. Bardzo tanie młynki pozwalają jedynie liznąć tematu dobrej kawy i mogą tylko zniechęcić do domowych prób, albo szybko pchną w objęcia profesjonalnych sprzętów. Te z kolei najczęściej są takich gabarytów, że małżonka/partnerka życiowa może mieć obiekcje co do modernizacji kuchni wiążącej się z podnoszeniem szafek, czy zajmowaniem sporej części blatu. Natomiast używany sprzęt gastronomiczny, choć tani i dobry, często straszy wiekowym wyglądem i zmatowiałym plastikiem. Tak więc, bardzo często ludzie chcą znaleźć coś po środku.

A po środku, w przypadku młynków do espresso, to wydatek nieco ponad tysiąc złotych. Tyle trzeba wydać, by mieć dobry sprzęt, który posłuży przez wiele lat i nie trzeba będzie zmieniać go, nawet jeżeli przyjdzie ochota na zmianę ekspresu na coś z wyższej półki.

Bo chyba nie muszę przypominać, co powtarzałem nieraz – najpierw młynek, potem ekspres? I lepiej wydać tysiąc złotych na młynek i trzysta na ekspres niż na odwrót. To podstawowa zasada przy wyborze sprzętu kawowego.

Kiedy przetrawicie tę barierę psychologiczną że tyle trzeba wydać na młynek?! Wówczas spójrzcie na to, co przygotowałem dziś dla Was – porównanie dwóch, bardzo dobrych młynków do kawy – Eureka Mignon i MACAP M2M. Oba sprzęty to ten sam przedział cenowym, czyli okolice 1200 złotych.

eureka mignon i macap m2m test eureka mignon i macap m2m test

Eureka przyjechała do mnie na testy prosto od gryfnej ekipy z Tarnowskich Gór, czyli Cafe Silesia, natomiast MACAP gości u mnie nieprzerwanie na blacie od września 2012 roku, najpierw jako sprzęt pod espresso i alternatywy, a teraz tylko pod metody przelewowe (tak, stało się to, co u zapaleńców jest klasycznym objawem miłości do kawy – do espresso jest jeden młynek, do alternatyw drugi).

Oba młynki to włoskie produkty z dwóch znanych i cenionych fabryk, oczywiście żarnowe o bardzo zbliżonych parametrach. Zarówno Eureka jak i MACAP zostały wyposażone w 50mm, stalowe, płaskie żarna. Eureka Mignon i MACAP M2M to niewysokie młynki, co ucieszy tych, co cierpią na małe kuchnie. MACAP wraz z zamontowanym pojemnikiem na ziarna ma tylko 37cm, a Eureka… jest jeszcze niższa, tak z niecałe 10cm. I jak to każdy sprzęt, mają swoje wady, zalety, różnice.

Dzięki uprzejmości Cafe Silesia, oba młynki współpracowały z ekspresem Bezzera BZ07 EP, żeby wyniki były jak najbardziej miarodajne (porównywanie młynków na tak niestabilnej i amatorskiej maszynie, jaką jest mój Zelmer było by trochę nietrafione).

A jak wyglądały same testy? Przez ponad dwa tygodnie wszystko to udało mi się upchnąć na blacie (żona, jak dostała kawę, od razu przestała marudzić na jeszcze większe zamieszanie kuchenne), porównywałem ergonomię i kulturę pracy, zachowania przy różnych kawach, prędkości przemiałów i różnice między nimi. Krótko mówiąc, Eureka Mignon i MACAP M2M zostały przetestowane pod ciśnieniem codziennego użytkowania (dawno tak szybko nie zniknęło mi niemal 1,5kg kawy pod espresso…).

Eureka Mignon

Młynek przyciągający oko swoim kształtem. Charakterystyczna bryła, czerwony znaczek na przodzie i dużo kolorów obudowy do wyboru (wersja chromowana jest nieco droższa), to z pewnością duży atut Eureki. Sprawdzi się w nowoczesnych kuchniach, nie tylko jako sprzęt do mielenia kawy, ale także jako element wystroju.

Eureka Mignon została wyposażona w mikrometryczną nastawę stopnia mielenia. Oznacza to, że możemy regulować grubość przemiału płynnie, milimetr po milimetrze. Dużą zaletą takiego rozwiązania jest precyzja. Wiadomo, że jak zmieni się kawę, trzeba zmienić ustawienia młynka (w warunkach profesjonalnych, kawiarnianych, nie jest dziwną sytuacją, gdy reguluje się nawet kilka razy dziennie, by uzyskać optimum ekstrakcji). Ziarna mają różną wilgotność, mają różny stopień wypalenia, różny stopień gęstości, etc. To wszystko wpływa na późniejszą ekstrakcję. Mikrometryczna nastawa mielenia pozwala bardzo precyzyjnie ustawić młynek, nawet jeżeli trzeba coś minimalnie zmienić.

eureka mignon test

Niestety, jest pewien problem. Ustawienia nie dokonuje się pierścieniem na kołnierzu młynka, z jakąś czytelną podziałką, tylko przy pomocy niewielkiego pokrętła. Oznacza to spore trudności w skakaniu między ulubionymi ustawieniami (na przykład pod espresso i pod dripa), bo nie ma żadnego punktu odniesienia. Można co najwyżej liczyć i gdzieś zapisywać sobie ilość obrotów śrubą od momentu styku żaren ze sobą. Także, jeżeli ma to być młynek do metod alternatywnych jak i espresso, proszę wziąć to pod uwagę. W przypadku używania sprzętu tylko do espresso, problemu większego nie ma, bo de facto ciągle jest się w podobnej okolicy przemiału, niezależnie od kawy.

eureka mignon młynek

250-watowy silnik dobrze radzi sobie z kawą. Nie było sytuacji, kiedy młynek zdławiłby się jakimiś ziarnami. Dodatkowo, młynek został standardowo wyposażony w timer, pozwalający na nieprzerwane mielenie kawy przez określony czas po wciśnięciu przycisku. Jest tylko jedno ale – timer w Eurece jest regulowany od jednej do czternastu sekund. W ciągu czternastu sekund do kolby trafia między 13 a 15g kawy zmielonej pod espresso. Dzisiejsze trendy to zdecydowanie wyższe dozy kawy, rzędu 18-22g. Oznacza to, że przy włączonym timerze i tak musimy jeszcze ręcznie domielić te kilka gramów, pamiętając żeby przy tym wyłączyć z boku timer, bo gdy uruchomimy mielenie z timerem, nie da się go już wyłączyć (chyba, że przez wyłączenie całego młynka).

Kultura pracy silnika jest bardzo dobra. Pusty młynek działa niemal bezgłośnie. Przy mieleniu tragedii nie ma, sąsiadów nie obudzimy.

młynek do kawy eureka mignon

Sam przemiał kawy pod espresso jest bardzo dobry, choć młynek lubi zbrylać kawę w grudki przy drobnym mieleniu. Dobrze jest je potem rozbić wykałaczką, żeby równomiernie rozłożyć kawę w sitku. Najgrubsze ustawienie wygląda nieźle, ale moim zdaniem, przemiał mógłby być równiejszy nieco. Trzeba pamiętać, zwłaszcza przy mieleniu odmierzonej ilości ziaren, że młynek lubi zachomikować w sobie kilka gramów i dobrze jest ściągnąć hopper i postukać od góry otwartą dłonią. Niestety, niewiele ziaren mieści się od góry młynka, gdy zdemontuje się pojemnik na kawę. Dlaczego o tym piszę? Kiedy wsypuje się odmierzoną ilość ziaren, na przykład pod dripa, lepiej jest je wsypać bezpośrednio do młynka i nakryć górę ręką/kubkiem i potem ostukać młynek od góry, by cała kawa trafiła do pojemnika, niż wsypywać do hoppera, w którym niewielka ilość ziaren zawsze mocno podskakuje, a potem i tak trzeba go zdemontować, żeby ostukać młynek. A kwadratowy pojemnik Eureki ma jeszcze taką cechę, że lubi zatrzymać sobie kilka ziaren w sobie, które blokują się na tym czarnym, plastikowym elemencie wewnątrz hoppera. Zdarzyła mi się jedna sytuacja, gdy młynek zaciął się i żarna nie kręciły się. Z tego co wyczytałem, taka jest przypadłość tego modelu, gdy za jednym zamachem mocno zmieni się ustawienia przemiału. Czasami.

młynek do espresso eureka

Sprawdziłem także stopień produkcji pyłu. Przy zmieleniu 15g kawy na najgrubszym ustawieniu, odsiałem około 3g pyłu (sitko 60 mesh).

Bardzo urzekła mnie kompaktowość tego młynka. Swoje waży, bo ponad 4,5kg, dzięki czemu stoi stabilnie, nie jeździ po blacie, nie ucieka i nie przesuwa się go kolbą podczas mielenia. A jednocześnie jest mały, zwarty i bardzo ładny. W zestawie nie ma żadnej tacki, ale młynek pracuje na tyle czysto, że cały przemiał trafia do kolby i nie ma śmiecenia na boki.

Eureka Mignon Młynek Eureka Mignon - części Eureka Mignon - Test

MACAP M2M

Na pierwszy rzut oka widać, że nie o wygląd chodziło twórcom M2M, a o stworzenie prostej, solidnej maszyny na warunki domowe. Już nie uświadczymy niebieskiego czy czerwonego koloru i nieregularnych kształtów. Tu postawiono na jednolitą, stabilną bryłę, która na pewno nie razi brzydotą, ale też nie budzi większych emocji. Owszem, są dostępne jeszcze dwie wersje kolorystyczne – szary i chrom (droższy), ale jak na mój gust, nie wyglądają one dobrze i lepiej zostać przy czarnym. To już kwestia gustu.

MACAP M2M test

MACAP M2M jest nadal niewielkim młynkiem. 37 centymetrów wraz z hopperem bez problemu zmieści się chyba w każdej kuchni pod szafkami. Hopper M2M w przeciwieństwie do Eureki nie ma żadnych kątów oraz daszków, kawa cała schodzi do komory mielącej, ale i tak wolę zdjąć hopper i w przypadku odmierzonej ilości ziaren, wsypać je bezpośrednio do gardzieli i zmielić. Bo MACAP także lubi schować w swoich czeluściach sporo zmielonej kawy, którą trzeba wytrzepać z wnętrza.

eureka-macap-16m macap m2m test

MACAP ma słabszy silnik niż Eureka, bo jest on 150-watowy. W warunkach domowych, gdzie jednorazowo mieli się kilkanaście gramów kawy i to w odstępach raczej godzinnych niż minutowych, nie jest to problemem. Nie zdarzyło mi się także, przez tyle lat użytkowania, żeby z jakąś kawą młynek sobie nie poradził, a trochę kilogramów już przez niego przeszło. Jednak mocniejszy silnik zawsze jest atutem, a oba młynki mają taką samą ilość obrotów na sekundę, tj. ok. 1300.

młynek do kawy test młynek macap

W wersji M2M nie uświadczymy timera. Tu jest tylko i wyłącznie manualny tryb, tj. mielenie uruchamia się po wciśnięciu czerwonego przycisku pod wylotem kawy (tu kolejna rzecz z kwestii wyglądu – nie pojmuję, dlaczego trzeba było wybrać taki czerwony plastik?). Jeżeli ktoś chciałby mieć timer, należy szukać modelu M2D (to ten sam model, tylko z dołożonym timerem), nieco droższego. W Eurece timer jest w standardzie.

Jak już wspomniałem, M2M funkcjonuje u mnie na co dzień jako młynek pod alternatywy. Sprawdza się nieźle, choć wolałbym młynek, który mniej pyli, bardziej dedykowany alternatywom niż espresso, bo właśnie ta druga metoda jest dedykowaną metodą, co widać po konstrukcji (tak samo jak Eureka) – wylot kawy, widełki pod kolbę i rodzaj żaren – dobrze mielące pod espresso, ale gorzej radzące sobie z grubszym przemiałem. Jednak tu jest pewna przewaga M2M na Mignon. MACAP zastosował stopniową regulację przemiału na kołnierzu młynka, wraz z czytelną skalą. Dzięki temu można w łatwy sposób skakać od drobnego przemiału aż po najgrubszy i w drugą stronę. Wystarczy zapamiętać, w których okolicach jest nasz preferowany przemiał. Zdarza się natomiast, że idealny przemiał wypada gdzieś między jednym, a drugim ząbkiem, a takie sytuacje miewałem, choć rzadko. To niestety minus takiego rozwiązania.

macap m2m

Przemiał pod espresso M2M produkuje bardzo przyzwoity. Młynek praktycznie nie zbryla kawy, jest ona bardzo puchata. Kiedy mieliłem tę samą kawę w Eurece i Macapie, 20g w tym pierwszym zajmowało może 3/4 sitka, a z M2M tworzył się spory kopczyk, wypełniający szczelnie sitko.

Kultura pracy M2M jest przyzwoita, na podobnym poziomie co Eureka (ta jest chyba minimalnie cichsza). Młynek nie śmieci za bardzo na boki, ale tacka w razie czego jest. Ciekawym elementem jest regulowana wysokość widełek pod kolbę. Można bez problemu dopasować sobie idealną wysokość dla naszego portafiltra, żeby było nam jak najwygodniej. Nie rozumiem tylko, dlaczego zdecydowano się na plastikowe widełki…

Zdejmując hopper można śmiało wsypać bezpośrednio do młynka z 20g kawy. Dzięki temu można łatwo podziałać przy odmierzonych dozach. Co do pylenia natomiast, jest na podobnym poziomie, co Eureka. Z 15g kawy odsiałem około 3g pyłu (na sitku 60 mesh). Na oko, w grubym przemiale, frakcja jest nieco równiejsza niż w Eurece.

Smaki, zapachy…

Jak to wszystko przełożyło się na efekty w filiżankach? W czasie testów używałem singla Etiopii oraz blendu z Coffee Proficiency oraz kolumbijskiego singla i dwóch blendów od Mastro Antonio. Eureka Mignon i MACAP M2M dawały praktycznie takie same rezultaty w filiżance. Jedyne co zauważyłem, jakoś częściej zdarzało mi się kanałowanie (czyli kiedy woda przeciskająca się przez kawę w ekspresie, znajdzie sobie gorzej ubite miejsca, przewierca się przez ciastko kawowe, nie wypłukując jej równomiernie) w Eurece. Mogło to mieć związek z tym bardziej zbitym przemiałem.

Eureka Mignon i MACAP M2M

Niemal identyczne żarna obu młynków. Po lewej MACAP M2M, po prawej Eureka Mignon //fot. własne

Jak tylko dogadałem się z ekspresem, kawa zawsze płynęła ładnym, cienkim strumyczkiem, dając aromatyczny, przyjemny napar. Niezależnie, czy był to mocno owocowy singiel (ach, te poziomki i marcepan w Etiopii od CP…) czy bardziej czekoladowy, słodki blend. Dla porównania zrobiłem sobie wówczas ze dwie kawy używając mojego Mazzera SJ. Pomijając kwestie szybszego przemiału, różnica była wyczuwalna, ale nie kolosalna.

MACAP M2M

Najgrubszy przemiał – MACAP M2M //fot. własne

Eureka Mignon test

Najgrubszy przemiał – Eureka Mignon

Podsumowując, Eureka Mignon i MACAP M2M to bardzo podobne młynki. Każdy z nich ma swoje wady i zalety i trudno wskazać jednoznacznego zwycięzcę. Jeżeli szukamy młynka stricte pod espresso, oba będą dobrym wyborem. Chcąc mielić zarówno pod ekspres jak i pod metody przelewowe, Eureka sprawdzi się gorzej, ze względu na przypadłości zacinania się i na bardziej kłopotliwą regulację mielenia.

Trzeba odpowiedzieć sobie, która wad jest przeważająca, która z zalet jest ważniejsza i po prostu wybrać. A wybór i tak będzie dobry. To po prostu solidny sprzęt, który ma mielić dobrze kawę. I robi to. I może to robić przez wiele lat.

Jeżeli macie jeszcze jakiekolwiek pytania, sugestie, śmiało piszcie w komentarzach.

Raz jeszcze dziękuję chłopakom z Cafe Silesia za udostępnienie młynka Eureka Mignon i ekspresu Bezzera BZ07 EP! Test samego ekspresu już niebawem!

cafesilesia