Zmielone i Wypite: Etiopia Amaro Gayo, Frenezja

Frenezja

Palarnia: Frenezja, Bydgoszcz, Polska

Kawa: Etiopia Amaro Gayo

Obróbka: natural (sucha)

Palenie: średnie

Profil wg palarni: 

Frenezja to całkiem świeża, młoda, polska palarnia kawy, prosto z Bydgoszczy. Stworzona przez Joannę i Daniela mikro-palarnia to, jak sami napisali na swojej stronie, efekt zauroczenia niewielkimi, albańskimi sklepami ze świeżo paloną kawą.

Niedawno dostałem od nich co nieco do spróbowania. Jedną z tych kaw była Etiopia Amaro Gayo z obróbki naturalnej. Można zatem było spodziewać się przyjemnej, ciężkiej słodyczy jagód, owoców tropikalnych czy świeżego ciasta drożdżowego oraz pełnego body.

Frenezja to proste, ładne opakowania z czytelnymi etykietami, gdzie znajdują się takie informacje, jak dokładna nazwa kawy, wraz z miejscem pochodzenia, metoda obróbki czy czas zbiorów surowca.

Frenezja Frenezja

Po otwarciu paczki do nosa dobiega przyjemny, słodki zapach wspomnianej drożdżówki oraz jagód. Ziarna są wypalone w sposób średni z delikatną tendencją w stronę ciemniejszej barwy, matowe, dość równe wielkościowo.

W większości kawa towarzyszyła podczas podróży po Portugalii, gdzie ciężko o dobrą kawę i najlepiej posiłkować się swoimi zapasami oraz metodami. Stąd też moja etiopska Frenezja lądowała najczęściej w ręcznym młynku i aeropressie. Efekty całkiem przyzwoite. W zapachu czuć owocową, ciężką słodycz. W smaku pojawiają się nuty tropikalne oraz jagodowe, szybko ustępując posmakowi czekolady i pieczywa. Niestety, kawa była dla mnie nieco zbyt płaska. Poza pierwszym, owocowym planem i czekoladową słodyczą nic potem się już nie działo, tak, jakby smak się urywał, nie był do końca rozwinięty.

Sprawdziłem też kawę w domowych warunkach, z młynkiem elektrycznym i klasycznym V60. Smak był dużo bardziej czysty niż w porównaniu do kawy robionej w warunkach podróżniczych, pojawiło się więcej słodyczy i nut owocowych. Ponownie jednak brakowało mi rozwinięcia i przyjemnego zakończenia.

Podobne spostrzeżenia nasunęły mi się przy drugiej kawie od Frenezji, czyli Rwandzie z metody obróbki na mokro. Początek przyjemny, obiecujący, ale odrobinę słabiej z rozwinięciem.

Czy zatem Frenezja to coś, czego bym nie polecał? Nie, tego powiedzieć nie mogę. Czuć potencjał, czuć duże chęci Twórców palarni i jestem przekonany, że z czasem zarówno sami jak i ich kawy dobrze się rozwiną i warto dać im szansę.