Home Barista – Amator. Majster. Pasjonat.

Home Barista

Home Barista – przez jednych traktowany z politowaniem, jako ten, co bez pieniędzy chce osiągnąć to, co kosztuje tysiące, przez drugich uważany za cudotwórcę, mechanika i fizyka w jednym. Czego by o nim nie mówić, to na pewno jest bardzo potrzebny.

Kim jest barista, każdy wie – osoba profesjonalnie zajmująca się serwowaniem kawy w kawiarni, która wie jak ją przyrządzić, potrafi opowiedzieć co nieco o dostępnych ziarnach, umie dopasować się do klienta, zaproponuje mu coś, obsłuży kasę, posprząta swoje stanowisko pracy i posiada jeszcze inne umiejętności. Jest to po prostu zawód, który jednych zajmuje w pełni, nawet po godzinach pracy, a inni robią to po prostu z innych przyczyn. Tak jest w każdej branży przecież, różnie wiodą nas ścieżki kariery zawodowej.

Natomiast home barista to już trochę inna bajka, generalnie. Jak sama nazwa wskazuje, home barista działa tylko na płaszczyźnie amatorskiej, z czystej pasji do kawy, nie czerpie z tego zysków, nie jest to jego praca zawodowa. Podobnie ma się sprawa przecież z domowymi piwowarami.

Najczęściej, wiedza takich osób opiera się na tym, co znajdą w internecie, czego dowiedzą się na forach internetowych, bądź opowiedzą im znajomi z branży. Tu trochę, tam trochę i metody prób oraz błędów. Wszystko to w zaciszu własnej kuchni, bez presji czasu, klientów i przełożonych. A sprzętowo jak? Jak wszędzie – profesjonalny sprzęt kosztuje niemałe pieniądze. Kawiarniane ekspresy kosztują po kilkanaście – kilkadziesiąt tysięcy złotych, młynki kilka tysięcy, do tego bateria filiżanek, dzbanków, serwerów i innych potrzebnych akcesoriów. Wszystko po to, żeby móc sprawnie pracować, wydajnie, bez awarii i przestojów. No i oczywiście, żeby zaserwować jak najlepszą kawę (choć nie jest to wyznacznik wielu kawiarni, niestety). Dom rządzi się innymi prawami. Często zaczyna się od najprostszych i najtańszych rozwiązań – bo po co przepłacać? Bo można przerobić? – by z czasem stać się domowym baristą na dużą skalę. Uwierzcie mi, tak to działa. Od dobrych kilku lat śledzę polskie fora kawowe (tu serdecznie pozdrowienia dla forum.wszystkookawie.pl) i obserwuję, jak ludzie są w stanie wsiąknąć w kawę, która jest dla nich tylko i wyłącznie hobby, pasją, odskocznią od pracy zawodowej.

Wiem, że sporo osób zajmujących się kawą zawodowo, na poważnie, mających wiele szkoleń za sobą i doświadczenia w branży, nieraz patrzy z lekkim uśmiechem politowania na domowych amatorów czy wręcz nie przepada za nimi. Upatruję kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. Doskonale wiecie, że w powszechnie rozumianych internetach można wyczytać każdą bzdurę. Naprawdę każdą. Już zawężając się tylko do kawy, bez problemu znajdą się opinie ekspertów, którzy twierdzą choćby, że marketowe, mielone kawy są pyszne, bądź że najlepszym sposobem na letnie orzeźwienie jest wsypanie dwóch łyżeczek kawy rozpuszczalnej i wymieszanie jej z zimnym mlekiem. Wszystko oczywiście w tonie nieznoszącym sprzeciwu. Potem niczego nieświadomi czytelnicy chłoną taką wiedzę, przyswajają złe nawyki i z równie nieznoszącym sprzeciwu tonem idą do dobrej kawiarni i żądają dziwnych rzeczy. Cóż, ciężko jest przesiać sobie dostępną wiedzę, gdy się dopiero coś poznaje (dlatego tak bardzo się cieszę, że mój blog dość wysoko zawędrował w wynikach wyszukiwania gdy szuka się czegoś o kawie. Liczę, że znacznie ułatwi to poznanie tego, co dobre).

home barista

Wykonana domowym sposobem, według własnego pomysłu, palarka do kawy. //fot. Geralt0073, forum.wszystkookawie.pl

Spotkałem się także z opiniami, że tacy samozwańczy bariści psują rynek, bo zamykają się ze swoją kawą w domu, ze znajomymi i rodziną, przez co nie przychodzą do kawiarni, a więc nie dają im zarobić. Dość bzdurny jest ten argument. Z moich obserwacji wynika coś dokładnie odwrotnego. Osoba, która sama kształci się w domu, chce porównać siebie i to, co mu wychodzi z tym, co podaje się w dobrych kawiarniach. To miejsce, gdzie home barista może pogadać sobie z profesjonalistą, wymienić się spostrzeżeniami, podpytać o nurtujące go sprawy. Ponadto, kawiarnia daje możliwość spróbowania wielu kaw, z różnych palarni, co w warunkach domowych jest bardzo trudne do osiągnięcia (kosztochłonne, to po pierwsze, a po drugie, przerób kawy w domu jest mocno ograniczony, najczęściej do jednej, dwóch osób). Mówię tu cały czas, oczywiście, o dobrych kawiarniach, gdzie na kawie się znają. I jeszcze jeden argument przeciwko stawianej tezie, argument, który bardzo często podnoszę – kawiarnia coraz rzadziej jest miejscem, gdzie idzie się tylko dla samej kawy czy ciasta. Najczęściej działa tu funkcja socjalizująca, czyli spotkanie ze znajomymi, wyjście z rodziną, spędzenie czasu poza domem, załatwienie spraw zawodowych, pogadanie z sąsiadami o lokalnych sprawach. To picie kawy jest dodatkiem zwieńczającym cały proces społeczny.

Oczywiście, home barista jest bardziej krytycznym klientem, czasami marudnym, czasami czepialskim starającym się popisać swoją wiedzą, czasami nie do końca ogarniętą i uporządkowaną. To jednak bardziej zależy od osobowości samego człowieka, a nie tego, czy kawą się pasjonuje.

I powinno się to przekładać na poprawę jakości serwowanej kawy w kawiarniach. Bo świadomy klient nie da sobie wcisnąć pięciosekundowego espresso w wypełnionej po brzegi filiżance, jako dobrego produktu. Podsumowując tę część wywodu, nie chodzi o to, żeby zamykać się w swoim domu, bo tam się dostanie najlepszą z możliwych kaw. Bo choć często tak jest, że w okolicy nie ma dobrej kawiarni, wychodzi się tam w innym celu. Podobnie jest z jedzeniem. We własnej kuchni przygotowuję dania lepsze niż w wielu okolicznych punktach jedzeniowych i chcąc zjeść coś poza domem, chodzę do miejsc, które znam, są sprawdzone.  I coraz więcej znajomych docenia miejsca, gdzie unika się frytury i przyprawy uniwersalnej jako remedium na każdą potrawę.

Wracając do głównego wątku. Osobiście uważam, że home barista jest osobą bardzo pożądaną w środowisku kawowym. To właśnie tacy ludzie zarażają swoich najbliższych dobrą kawą, myślę że w większym stopniu niż bezpośrednio bariści w kawiarni. Tu działa prosty mechanizm psychologiczny, gdzie bardziej ufamy swoim znajomym, no bo skoro ich lubimy, są niezależni od firmy, kawiarni, sieci, zazwyczaj chcą nam pomóc, to pewnie muszą mieć rację z kawą. A jak komuś coś posmakuje, to nikt się nie krępuje poprosić właśnie takiego znajomego, czy nie zamówiłby mu kawy, bo już mu się skończyła. Przecież lepiej zadzwonić bądź napisać do przyjaciela, a nie do kawiarni.

Home Barista

Domowe przeróbki i dorabianie części. //fot. Geralt0073, forum.wszystkookawie.pl

Poza tym, uważam, że tacy domowi zapaleńcy często wnoszą wiele dobrego w rozwój technik zaparzania czy rozwiązań ergonomicznych. Mało która kawiarnia jest sobie w stanie pozwolić w trybie normalnej pracy na eksperymenty, porównania, pomiary. Nie mówię tu o kilku miejscach w skali kraju, jak choćby opolska Kofeina bądź krakowskie Coffee Cargo, które mają duże zaplecze intelektualno – sprzętowe i ich misją jest także prowadzenie kawowych badań. Mam na myśli większość dobrych kawiarni, gdzie serwuje się smaczne kawy, ale po to, żeby zadowolić klienta, a nie, żeby rozkładać każde ziarno na atomy i analizować je. Zacisze domowe, bogate zasoby internetowe i smykałka techniczna dają duże pole do popisu w kawowych eksperymentach.

Sięgając pamięcią do niektórych rzeczy, z którymi spotkałem się na forum, to choćby dokładne wyliczenia ilości pyłu w przemiale kawy dla konkretnego młynka i jego różnych ustawień, to bardzo dokładny test stałych filtrów do wody, wskazujący rzeczywistą wydajność takiego systemu, to liczne przykłady przeróbek, montaży timerów, PID-ów, izolacji bojlerów, eksperymenty z różnymi filtrami papierowymi, łącznie z sączkami laboratoryjnymi… Zgadza się. Sporo eksperymentów i testów pokazuje, że gotowe rozwiązania są najlepsze i najsensowniejsze. Z drugiej strony, nieraz okazywało się, że wystarczy niewielka zmiana jakiś parametrów, bądź tuning domowymi sposobami, by uzyskać lepsze wyniki. Ot, choćby dużo osób, które nie chcą bądź nie mogą na razie zainwestować w bardzo dobry młynek, po domowemu przerabiało popularne ręczne Hario bądź elektryczne Severiny. Dzięki prostym zabiegom, opracowanym przez innych zapaleńców, można szybko i znacznie poprawić jakość mielenia, bądź zwiększyć jego zakres.

home barista renowacja sprzętu

Świetny przykład tego, jak można przywrócić blask kilkudziesięcioletniej maszynie. Tu renowacja przeprowadzona na La Peppinie przez Michała Filipka (DrUsagi) z forum.wszystkookawie.pl //fot. DrUsagi, forum.wszystkookawie.pl

Podziwiam także tych, którzy mają smykałkę techniczną. Obserwowałem wiele akcji-renowacji, gdzie znajomi z forum kupowali za grosze stary, zdezelowany sprzęt kawowy, najczęściej ekspresy bądź młynki, by przy wkładzie wielu dni spędzonych w garażu i piwnicach, przywrócić im blask i pełną funkcjonalność. Po prostu klasa sama w sobie! Nadanie kilkudziesięcioletniemu ekspresowi dźwigniowemu nowego życia, to naprawdę wspaniały widok. Inni natomiast wyszukują świetne oferty maszyn już wysłużonych w profesjonalnej gastronomii, jednak nadal sprawnych, potrzebujących jedynie odświeżenia i wymiany podstawowych części. Tak oto powstają naprawdę zaawansowane kąciki kawowe w wielu domach. Może czasami jest w tym trochę prowizorki, czasami śmiesznych rozwiązań byle działało albo byle było taniej, to już zależy od indywidualnych gustów estetycznych, jednak efekty w filiżance są później doskonałe. Za niewielkie, powtarzam, pieniądze. To też jest wyznacznik pewnej części home baristów – oszczędność. Przy pomocy chęci, lutownicy i malowania proszkowego, można czasami wyczarować takie rozwiązania, które normalnie kosztują duże pieniądze. Na jednym z największych niemieckich forów kawowych jest podany dokładny przepis jak przy pomocy lejka do nadziewania pralinek za 20 Euro zrobić lejek do namielania bezpośredniego w młynku Mazzera, gdzie ta oryginalna część kosztuje dziesięć razy tyle.

Z kolei chyba największe forum na świecie, zrzeszające kawowych freaków, czyli… home-barista.com, to kopalnia wiedzy o chyba wszystkich modelach ekspresów, młynków i innych urządzeń. Dziesiątki schematów, zdjęć i opracowań zrobionych przez home baristów dla innych home baristów, pro bono. Mało tego, społeczność forum HB stworzyła projekt EspressoForge, czyli ciekawą alternatywę dla ekspresów ciśnieniowych. To wynik wymiany zdań, pomysłów i doświadczeń dziesiątków użytkowników, często zawodowo w ogóle nie związanych z kawą.

home barista forum

Społeczność kawowych amatorów zawsze chętnie pomoże nawet w skomplikowanych sytuacjach //fot. własne, forum.wszystkookawie.pl

Tym wpisem chciałem pokazać, to, co zaznaczyłem w swoim pierwszym poście, kiedy stworzyłem mojego bloga w grudniu 2013 roku – świat kawowy nie może istnieć tylko dzięki profesjonalistom. Są oni niezbędni. Wznoszą kawę na wyżyny smaków, są specjalistami w swoich dziedzinach, autorytetami i chylę czoła przed każdym z Was. Jednak zamknięcie się w hermetycznym świecie z samymi zawodowcami dookoła może skutkować po prostu zupełnym oderwaniem od rzeczywistości i zerwaniem kontaktu z zupełnymi amatorami, którzy po pierwsze potrzebują przewodników po świecie kawy, po drugie, chcą być dobrze obsłużeni w kawiarniach czy palarniach. Home bariści to z kolei grupa, która może bardzo dobrze uzupełnić to, co robią profesjonaliści, a jednocześnie zachęcą ludzi kompletnie z kawą niezaznajomionych to choćby podstawowego poznania jej.

  • Ja kiedyś próbowałam zrobić ekspres przelewowy domowym sposobem, skończyło się jednak poparzeniem i nie do końca smaczną kawą :) No, ale świetny artykuł, bardzo lekkie pióro :) Pozdrawiam

    • Poe

      Ale za to ile wtedy człowiek się uczy! (Choćby tego, że nie zawsze trzeba na nowo wymyślać koło i lepiej korzystać z gotowych rozwiązań ;)).

      Dziękuję bardzo!

      Pozdrawiam!