Zmielone i Wypite: Indonezja Sulawesi Toraja, Mastro Antonio

sulawesi toraja mastro antonio

Palarnia: Mastro Antonio, Kołobrzeg, Polska

Kawa: Indonezja Sulawesi Toraja 

Obróbka: Fully Washed & Dried in central mill

Palenie: jasne, pod alternatywy

Profil wg palarni: czysty smak i piękne aromaty pochodzące z procesu fermentacji

Zauważyłem ostatnio trend na kawy indonezyjskie w wielu światowych palarniach. Ale to właśnie u Mastro Antonio spotkałem się z Sulawesi Toraja po raz pierwszy, już jakiś czas temu. Testowana kawa, to już chyba druga, albo trzecia paczka tejże właśnie z Kołobrzegu od Eli i Andrzeja. I szczerze mówiąc, początki z tą kawą miałem trudne.

Smak Indonezji Sulawesi Toraja jest bardzo charakterystyczny, trudny do pomylenia z kawami z innych regionów świata. Jest bardzo wyraźny, wibrujący, czysty. Jednak trudno mi określić, co tak naprawdę czuję w tej kawie, do jakich opisów najłatwiej byłoby ją przyporządkować.

Zacznę jednak od samych ziaren. W paczce znajdują się jasno wypalone ziarenka, dobrze sprawdzające się w metodach alternatywnych (ale śmiało polecam spróbować także wycisnąć z nich espresso), z odmiany Typica klasy AA. Zapach z opakowania można określić jako słodki, owocowy, lekko winny.

sulawesi toraja indonesia sulawesi toraja mastro antonio

Najbardziej kawa przypadła mi do gustu przygotowana w Chemeksie po wcześniejszym przesianiu jej (klasycznie, mielenie w MACAP-ie M2M). Tak przyrządzona kawa to bardzo wysoka czystość i lekkość naparu, w zapachu wyczuwalne, jak dla mnie, białe brzoskwinie, żółte śliwki i bliżej nieznana mi ziołowość. Smak to bardzo podobne doznania. Dominuje owocowa słodycz, ale nie z gatunku ciężkich owoców tropikalnych, a tych bardziej rześkich pestkowców, jak wspomniana biała brzoskwinia. Wyczuwalna jest także nuta ziołowa.

Bardzo posmakowała mi także przygotowana w Aeropressie, w metodzie odwróconej – 17,5g kawy i łączny czas zaparzania 2:30-3:00 minuty, przemiał w okolicach dripa. Kawa zyskała sporo body, nieco czekoladowych nut na drugim planie. Z przodu jednak pozostawała dalej ta charakterystyczna owocowość.

Drip i Kalita wyszły mniej czyste i mniej mięsiste w stosunku do Chemeksa, ale nieco lżejsze niż w Aeropressie. Nie były złe te kawy, ale w przypadku Sulawesi Toraja, odrobinę mniej mi smakowały niż z powyższych dwóch metod.

A dlaczego wspomniałem, że miałem trudne początki z tymi ziarnami? Własnie przez ten ich charakterystyczny smak. Zupełnie nie potrafiłem określić, czy ta kawa mi smakuje, czy wręcz przeciwnie. Dlatego serdecznie ją polecam! Warto samemu zmierzyć się z nią.