Kawa 2014 – Subiektywne podsumowanie

Kawa 2014 - najlepsza kawa 2014

„Kawa 2014” to moje autorskie, subiektywne podsumowanie mijającego właśnie roku w świecie kawowym. Co nieco o wydarzeniach, społeczeństwie, świadomości kawowej i popkulturze.

Nie wiem, jak Wam, ale mi rok 2014 minął błyskawicznie. Właściwie nie wiem, gdzie się podział. Kilka dni temu rozmawiałem z kolegą z redakcji, wspominaliśmy nasz wyjazd do Lwowa na materiał. Z przerażeniem uświadomiliśmy sobie, że to nie było miesiąc temu, a w grudniu ubiegłego roku. Dopiero co przygotowywałem się do ślubu w maju, a tu już ponad pół roku minęło. Kraków i filmy kawowe z Elą, Leszkiem, Błażejem, Michałem i Robertem, to też było przecież tydzień temu. Nie?

A jednak, wszystko to działo się na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy. Niepostrzeżenie i zdradziecko, ale przyjemnie i intensywnie. I patrząc na różnego rodzaju wydarzenia, śmiem twierdzić, że 2014 rok można zaliczyć do udanych oraz dobrych.

Dlaczego tak uważam? Operacja „Kawa 2014” to spojrzenie z perspektywy roku na ogólny trend kawowy w społeczeństwie. I nie trzeba być naukowcem i skomplikowaną metodologią, by zaobserwować, że kawa ma się u nas lepiej. Chcecie konkretów? Wystarczy wziąć zapisy na Mistrzostwa Polski Aeropress 2014. Raczej nikt się nie spodziewał, że w ciągu dosłownie kilku minut od uruchomienia zapisów, spłynie lawina maili ze zgłoszeniami, a organizatorzy będą musieli powiększać listę startową. W 2013 roku aż tak nie było.

Mistrzostwa Polski Aeropress - Kawa 2014

Ogłoszenie o zwiększeniu limitu na MPA2014 //źródło: Facebook

Pokazuje to po pierwsze duże zainteresowanie ludzi tematem Dobrej Kawy. Po drugie, chęć wyjścia ze swoją kawą do innych. Oznacza to po prostu poważniejsze podejście do tematu kawy. Co wiąże się z MPA 2014, to kawowe mistrzostwa świata we włoskim Rimini. Obserwując Facebooka i rozmawiając ze znajomymi, chyba nigdy tak liczna grupa Polaków nie wybrała się na mistrzostwa (nie jako zawodnicy, a jako sędziowie, wolontariusze i obserwatorzy oraz kibice). Ubolewam, że nie mogłem pojechać osobiście. Tego typu imprezy to nie tylko okazja do dobrej zabawy, a miejsce, gdzie można wymienić się doświadczeniami i spostrzeżeniami z ludźmi z innych państw, możliwość obserwacji najlepszych z najlepszych oraz namacalnie sprawdzić pewne światowe trendy w kawie, o których można czasami poczytać gdzieś w zagranicznych internetach. A to siłą rzeczy przekłada się na nasz rodzimy rynek.

Ale nie tylko na płaszczyźnie profesjonalistów zrobiło się żywiej. W przeciągu roku na forum WOK przybyło bardzo wielu nowych użytkowników. Część osób to kompletni laicy, którzy po prostu chcieli ekspres do domu, część to ludzie, którzy już coś wiedzą, ale nigdy nie działali aktywnie na polu Dobrej Kawy. Jedna i druga grupa to ważna zmiana. Zaczynając od pierwszej – ludzie zamiast iść do sklepu i lokować jakąś kwotę w ekspres, (przecież nie od dziś wiadomo, że wystarczy sypnąć Lavacy i będzie super ekspreso), wolą wcześniej zerknąć na dedykowane, kawowe forum i skonsultować to z większymi bądź mniejszymi ekspertami (jak to zawsze bywa w sieci, czasami łatwo naciąć się na znawców od wszystkiego, ale to margines na forach specjalistycznych wszelkiej tematyki). Dzięki temu nowy kawosz zbiera pewien bagaż doświadczeń, wie, że obok ekspresu musi stać młynek, bo inaczej nic mu nie wyjdzie, albo okazuje się, że tak naprawdę, to potrzebuje zestawu do alternatyw za kilkadziesiąt złotych, a nie ekspres za kilkaset przynajmniej. Albo przynajmniej dowiadują się, co to znaczy świeża, dobra kawa i gdzie ją nabyć. A to już coś.

Druga grupa to obserwatorzy, którzy w swoim domowym zaciszu robią sobie kawki, mają sprzęt, mają bardziej lub mniej zaawansowaną wiedzę, ale poza przeglądaniem treści, nie uczestniczą aktywnie w dyskusjach. Włączenie się skutkuje często kolejną, ciekawą wymianą zdań i poglądów, kolejną modyfikacją kawowego światopoglądu, nowymi znajomościami.

Również w sferze polskich kaw sporo się zmieniło, przynajmniej dla mnie. O ile w 2013 roku w polskich palarniach, w których się zaopatruję najczęściej, trafiały mi się kawy, które zupełnie mi nie podeszły i jak dla mnie były po prostu słabe, tak w tym roku naprawdę nie potrafię sobie przypomnieć czegoś, co by mnie zawiodło. Dużo ciekawych smaków i pięknych aromatów, a także dobre źródła surowca, z czym był często problem dla polskich roasterów.

Prywatnie, najbardziej zapadły mi w pamięć trzy kawy. Najbardziej, to Kenia Kii PB z Kofi Brandu. Cudowna, czysta, soczysta Kenia… Następnie jedna z Kostaryk, obróbki naturalnej z Coffee Proficiency, która urzekła mnie potężną dawką słodyczy i w końcu Etiopia Rocko Mountain od Mastro Antonio, którą niedawno opisywałem.

Co ważne, 2014 rok zaowocował dwoma nowymi palarniami z naprawdę dobrymi kawkami. Mam tu na myśli projekt Czarny Deszcz (tak, wiem, nie jest to obecnie palarnia sensu stricte, ale sprzedają świetną kawę pod własnym szyldem, którą sami wybierają, zlecając wypał Coffee Proficiency) oraz norweski projekt na ziemi polskiej, w Bydgoszczy, czyli Audun Coffee (już niebawem dwie kawki w sekcji „Zmielone i Wypite” na blogu) – Audun był pracował jako roaster przez osiem lat w znanej, światowej palarni norweskiej Solberg&Hansen. Ze względów rodzinnych, postanowił zwinąć manatki w zimnej Norwegii i przenieść się do Bydgoszczy, by tu palić dobrą kawę w stylu skandynawskim.

Także podejście przeciętnego kawosza zmieniło się. Dobrze to widać na przykładzie Lublina, gdzie dobrą kawę, tak naprawdę można wypić tylko w jednym miejscu. Patrząc na klientów Kap Kap Cafe i na to, jak schodzą kawy, widać dużo większe zainteresowanie metodami alternatywnymi oraz czystym espresso. Oczywiście, nadal króluje late czy duże cappuccino, ale znamienite jest także to, że coraz więcej osób kupuje bezpośrednio u chłopaków sprzęt, głównie filtry do V60 bądź Aeropressy i ręczne młynki. Oznacza to, że więcej osób przenosi zachowania z kawiarni na grunt domowy.

Jak dla mnie Kawa 2014 to zdecydowanie zbiór pozytywnych trendów i wydarzeń na rynku kawy. Mam nadzieję, że i Wy postrzegacie ten rok podobnie. A może zauważyliście jeszcze coś ciekawego w tym mijającym już roku? Śmiało, piszcie!