Kawa 2015 – Raport

kawa 2015

Dopiero co pisałem podobny tekst rok temu, podsumowując to, co wydarzyło się w 2014 roku. A tu przyszedł koniec grudnia 2015 i wypadało by spojrzeć na to, co wydarzyło się w kawowym świecie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Zapraszam na autorski raport „Kawa 2015”.

Rok temu pisałem o tym, jak bardzo cieszę się z widocznego, szybkiego rozwoju polskiej sceny kawowej. I w tym roku mogę powiedzieć dokładnie to samo – „Kawa 2015” okazuje się być piękną kontynuacją zeszłorocznego podsumowania. Tym razem także zacznę od Mistrzostw Polski Aeropress. Po raz kolejny ta impreza udowodniła, jaki panuje w Polsce głód na kawowe zawody, na każdym szczeblu oraz jak bardzo kawa stała się popularna wśród nie-baristów.

W edycji 2014 Mistrzostw Polski Aeropress wystartowało czterdziestu ośmiu zawodników, co było wynikiem niezwykle wysokim w skali świata. Lista zamknęła się w ciągu kilku minut. W styczniu 2015 wiadomo było, że na liście będzie mogło znaleźć się już pięćdziesięciu sześciu zawodników. Czyli ponownie podwyższony limit. Co to dało? Tyle, że wszystkie miejsca zostały zajęte w mniej niż minutę po otwarciu formularza zapisów. Dzień później uruchomiono dodatkowy zapis na kolejne szesnaście osób. Chyba nie muszę mówić, jak szybko rozeszły się te wakaty… Siedemdziesięciu dwóch zawodników ostatecznie wystartowało w Mistrzostwach Polski Aeropress 2015. O tym, co się tam działo i dlaczego było widać tego dnia, jak bardzo w Polsce scena kawowa zrobiła się modna, pisałem w swoim tekście niedługo po zawodach (udało mi się być jednym z tych szczęściarzy, co szybko wypełnili formularz i także startowałem).

Niestety, z tego, co widzę i słyszę (a konkretnie to nic nie widzę i nic nie słyszę), nie uda się i na tegoroczne mistrzostwa opracować systemu eliminacji lokalnych. Taki tryb wymaga większych nakładów organizacyjnych, ale przyniosłoby to kilka bardzo wymiernych efektów – większa ilość osób, sumarycznie, mogłaby wziąć udział w zawodach. Zaspokoiło by to w większym stopniu tę potrzebę porównania się z innymi no i uniknęłoby się sytuacji, kiedy to decydującym kryterium startu w zawodach rangi ogólnopolskiej jest bycie dostępnym przy komputerze w konkretnej minucie i szybkość pisania na klawiaturze. W takim wypadku nie kwalifikuje się wiele osób, które w temacie kawy mogą powiedzieć naprawdę dużo.

 Wracając do bardziej ogólnych rzeczy. Dobrze podsumowały to Akcesoria Baristy na Twitterze, kiedy pytałem się tam kilku osób, co uważają za najważniejsze w temacie „Kawa 2015”.

Krótko i na temat. I tak faktycznie było w tym roku. Polskie palarnie znacznie poszerzyły swoją ofertę kawową. Bardzo często były dostępne kawy z identycznych surowców, jak w wielu renomowanych palarniach zachodnich. Patrząc po swoich zakupach, albo śledząc opinie znajomych na facebooku bądź forum, zdecydowanie chętniej sięgało się po kawy z rodzimych palarni. Uważam, że kilka naszych palarni specialty stoi na światowym poziomie i bez wstydu można je eksportować tak samo, jak my ściągamy sobie kawy zza granicy. Ale nadal podtrzymuję swoją opinię, że od czasu do czasu warto sięgnąć po coś zagranicznego.

Będąc przy temacie zagranicy i zachodnich trendów. Z różnych względów, polski rynek kawowy, segmentu specialty, jest ciągle słabiej rozwinięty w stosunku do innych państw, zwłaszcza patrząc na to, co dzieje się w USA czy Australii. W tamtych kręgach już widać pierwsze konkretne oznaki przechodzenia z trzeciej fali kawowej w czwartą. Co to oznacza? Trzecia fala (Third Wave) to skupienie się na dobrym surowcu, wysokiej jakości, ale najwięcej do powiedzenia jest w zakresie wypalania (przede wszystkim jasny poziom wypalenia, nawet pod espresso) i w zakresie metod parzenia, z dużym naciskiem na metody alternatywne. Czwarta fala absolutnie nie odrzuca dotychczasowego dorobku, jednak nacisk zostaje przesunięty na najbardziej pierwotny etap, czyli uprawę i obróbkę ziarna. Właśnie na to zwróciła uwagę najbardziej Agnieszka Rojewska, obecna Mistrzyni Polski Barista, w kontekście kończącego się roku.

I o tym, jak ważny jest to element, wpływający w ogromnym stopniu na końcowy efekt w filiżance, można było się przekonać podczas tegorocznych Mistrzostw Świata Barista. Sasa Sestic z Australii, który zdobył najwyższy laur, podczas swoich prezentacji użył ziaren pochodzących ze specjalnej metody obróbki mającej wspólne cechy z etapem fermentacji wina. Bardzo obrazowo pokazał to podczas swojego finałowego występu.

Także jestem zdania, że kwestie związane z metodami parzenia kawy zejdą na dalszy plan. Mam na myśli to, że w tym zakresie już niewiele może się zmienić (najprawdopodobniej). Wnioskuję to po tym, jakie urządzenia pojawiły się na rynku w przeciągu tego roku. Nie sięgając daleko, na blogu pojawiły się w tym roku takie urządzenia jak AltoAir, Wilfa Svart bądź Cafflano. Wnoszą one pewną świeżość i ulepszone rozwiązania, ale sprowadzają się ciągle do tej samej metody, czyli przelewania. W przypadku zaawansowanych ekspresów ciśnieniowych można zaobserwować wprowadzenie większego nacisku na profilowanie ciśnienia podczas zaparzania oraz dokładniejsze pomiary wagowo – czasowe. Więc największych zmian można upatrywać właśnie na tym najbardziej podstawowym poziomie, czyli samym ziarnie. Widać to także po dostępności kaw z interesujących odmian botanicznych. Dotychczas niezwykle ceniona odmiana Gesha kojarzona była tylko i wyłącznie z kawami panamskimi. W tym roku pojawiło się na rynku sporo kaw tej odmiany pochodzących z Kolumbii. Jedną z nich piłem, o czym ostatnio pisałem

Odnoszę też wrażenie, że w końcu została przełamana hegemonia etiopsko – kenijska w kawach do metod alternatywnych. Myślę, że wynika to z dwóch głównych rzeczy – znudzeniem się tymi dwoma najbardziej charakterystycznymi i najbardziej kojarzonymi z trzecią falą kawami jak i coraz lepszą jakościowo ofertą innych państw, takich jak Nikaragua, Kolumbia czy Kostaryka. Uważam, że właśnie z tamtych regionów pochodzą obecnie najlepsze kawy, potrafiące zaskakiwać bardzo dużą różnorodnością smaków. Zdarzyło mi się w tym roku pić kawy z Kolumbii, które w swoim profilu smakowym miały przede wszystkim nuty orzechowe, czekoladowe, bakaliowe o niezbyt mocno rozbudowanej części owocowej, a bywały takie, które zachwycały rześkością, słodyczą czarnych porzeczek czy nutami cytrusów i miodu. Wielki rozrzut w ramach jednego kraju pochodzenia. W przypadku choćby Kenii takie różnice nie zdarzają się (mówię tylko i wyłącznie o kawach wysokogatunkowych). 

Właśnie z tamtych rejonów pochodzą kawy, które najbardziej zapadły mi w pamięć i uważam, że warto je przypomnieć przy okazji raportu „Kawa 2015”. Numerem jeden w mojej opinii została bezsprzecznie Nikaragua Limoncillo z krakowskiego Coffee Proficiency. Bardzo słodka, bardzo pachnąca i bardzo charakterystyczna, świetnie wypalona i dobrze zbalansowana. W podobnych klimatach, choć mniej intensywna i słodycz nie aż tak wibrująca była Panama Elida Estate Natural z amerykańskiego Verve Coffee Roasters. Do tego plus za najładniejsze opakowanie, jakie zagościło w kolekcji. 

Przyjemnym, niecodziennym zaskoczeniem była Kenia Honey Highlands z polskiego Coffee Labu. Tak, pamiętam co pisałem kilka akapitów wcześniej, o powtarzalnych, niezaskakujących kawach z Kenii. Ale tu jest pewien wyjątek, powiązany z tematem, który też już poruszałem w raporcie „Kawa 2015”, czyli metodą obróbki ziarna. Wspomniana Kenia Honey Highlands była z obróbki naturalnej, suchej, co jest niezwykłą rzadkością w kawach z tamtego regionu świata. A sucha obróbka przekłada się na dużo słodszy, cięższy, nieco winny smak. I pomimo tego, że miałem z tą kawą pewne problemy, była trudniejsza, to po odpowiednich zabiegach odwdzięczała się naprawdę interesującym smakiem i zapachem.

Będąc przy smakach i zapachach, w podsumowaniu roku 2015 nie może zabraknąć Mistrzostw Świata Cup Tasters 2015 oraz Mistrzostw Polski Cup Tasters… 2016.  W maju 2015, w Gdyni odbyły się Mistrzostwa Polski Cup Tasters 2015, które wyłoniły polskiego reprezentanta na zawody rangi światowej – Piotrka Sowę z warszawskiego Relaksu. Miesiąc później Piotrek pojechał do Goeteborgu walczyć o mistrzostwo świata. Zajął doskonałe, piąte miejsce. Jednak zbyt długo nie nacieszył się tytułem mistrzowskim, bo w już w październiku, a więc wyjątkowo szybko, zorganizowano Mistrzostwa Polski Cup Tasters 2016, aby wyłonić reprezentanta Polski na marcowe mistrzostwa świata w Szanghaju. Tu bezkonkurencyjna okazała się Karina Pest z Java Coffee Company. Więcej o tych mistrzostwach pisałem w tym artykule. Natomiast jeśli sami chcielibyście przeprowadzić sobie w domu cupping i poćwiczyć swoje umiejętności w rozpoznawaniu smaków, zachęcam do przeczytania jednego z popularniejszych w tym roku tekstów na blogu, własnie o tym, jak zrobić cupping

Cupping

Wiadomo już, że na początku 2016 roku, w lutym, odbędą się Mistrzostwa Polski Latte Art. To dobra wiadomość, mając na uwadze bardzo dobre występy Leszka Jędrasika na mistrzostwach świata w 2014 i 2013 roku oraz fakt, że w tym roku nie udało się zorganizować zawodów krajowych i wysłać naszego reprezentanta. Za to w tym roku można odnotować sukces w innych, ale również prestiżowych zawodach latte art, czyli Milano Latte Art Championship, gdzie Agnieszka Rojewska zwyciężyła w pięknym stylu. Ciekaw jestem, czy dojdą do skutku Mistrzostwa Polski Coffee in Good Spirits oraz Brewers Cup (przed chwilą dowiedziałem się, że będą w maju. Szczegóły wkrótce!) . Tych pierwszych także nie udało się zorganizować w 2015 roku, a w 2014 Marcin Wójciak zajął drugie miejsce na mistrzostwach świata. W końcu kto, jak nie Polacy, może pokazać klasę jeśli chodzi o alkohol, prawda? No i, wracając jeszcze do Agnieszki, została nominowana do nagrody Sprudgie, portalu sprudge.com, jednego z największych na świecie o tematyce kawowej. Można na nią głosować!

Schodząc już z poziomów mistrzostw i najlepszych ludzi w branży, na koniec przejdźmy do niezwykle ważnej kategorii, czyli home baristów i amatorów kawy. W przeciągu tego roku otrzymałem sporo pytań odnośnie tego, jaką kawę kupić, jaki sprzęt do domu wybrać… Podobne tematy także przewijają się ciągle przez kawowe forum. To kolejny rok, gdzie można zauważyć sporą liczbę tematów, w których autorzy pytają się o zestawy ekspres + młynek, a więc częściej ludzie już na samym początku wiedzą, że bez dobrego młynka się nie obejdzie. Do tego padło sporo pytań o różnego rodzaju ekspresy przelewowe, które wracają do łask. I bardzo dobrze. Zdecydowanie lepiej zainwestować w lepszy ekspres przelewowy i dobrą, świeżą kawę niż kupować ekspres automatyczny bądź kolbowy i usiłować z niego wycisnąć pełen kubek rozwodnionego napoju. 

Podsumowując, Kawa 2015 to pozytywny obraz branży. Widać bardziej dynamiczny rozwój rynku kaw specialty, świadomy wybór kawy wśród ludzi także staje się coraz bardziej popularny. W ciągu roku odbyło się sporo festiwalów i innych imprez kawowych, co jest doskonałą okazją dla osób wchodzących w świat kawy, aby poznać nowe smaki i sposoby na nią. To wszystko daje nadzieję, że rok 2016 będzie bardzo interesujący, emocjonujący i przede wszystkim smaczny! Czego sobie i Wam życzę!