Kawa speciality – zawsze elitarna?

kawa speciality specialty

Tytuł może nieco przewrotny, ale nie pozbawiony sensu. Dzisiaj chciałbym poruszyć kwestię, jaką jest kawa speciality i jej grono odbiorców.

Dzisiejszy tekst jest niejako kontynuacją artykułu, który napisałem niedawno o jakości produktów i ich wpływie na nasze życie. Zapraszam oczywiście do zapoznania się z tamtym tekstem, ale żeby mieć ogólny ogląd na dzisiejsze rozważania, przypomnę tylko konkluzję – dobra jakość produktów w naszym codziennym życiu nadaje mu kolorytu i zdrowia. Warto zwracać uwagę na to, co się kupuje, co je i pije, a często wystarczą drobne zmiany w naszych przyzwyczajeniach, by ta szeroko pojęta dobra jakość zagościła w naszym życiu.

Przykładem tego może być kawa speciality. Czyli ta najlepsza z najlepszych, z dobrych zbiorów, bez defektów, bardzo dobrze wypalona, pachnąca, z potężnym bukietem smakowym. Same cudowności. Ale podobnie jak w przypadku dobrej jakości jedzenia, nasunęła mi się pewna myśl – na ile można dać się zwariować?

Warto sięgać po rzeczy od lokalnych dostawców, dobrze jest wybrać coś nieco droższego, ale ładniejszego, zdrowszego, smakującego tak, jak smakować powinno, ale myślę, że w pewnym momencie trzeba zachować pewien zdrowy rozsądek. Nie da się funkcjonować tak, że wszystko, co mamy dookoła siebie jest full-eco-fto-direct-trade-fit-extra-low-maximum-pure-taste. Większość z nas nie jest w stanie także posiadać wszystkiego z klasy premium, a znając nieco ludzi, wiem, że nawet jeżeli kogoś stać to i tak bardzo często nie zwraca uwagi na aspekty jakościowe tam, gdzie wypadałoby to robić.

Do czego dążę – kawa speciality, mimo wielkich dążeń wielu osób z branży, zawsze będzie czymś elitarnym, czymś, po co sięga tylko niewielki procent ludzi pijących kawę.

Powodów takiego stanu rzeczy upatruję w kilku punktach. Po pierwsze, kryterium ceny. Nie ukrywajmy, że jest to dość istotna sprawa. Jakość najczęściej kosztuje. Aby kawa mogła być kawą speciality, trzeba dołożyć naprawdę wielu starań na każdym etapie jej produkcji. W efekcie dochodzimy do drugiego kryterium – dostępności. Siłą rzeczy, kawa speciality (czy też dowolny inny produkt, zwłaszcza spożywczy) występuje tylko w ograniczonej ilości. Choćby nie wiadomo jak się starać, gdyby nagle każdy z nas zachciał mieć choćby paczkę dobrej kawy tego segmentu, fizycznie tyle tego surowca nie będzie. Wiem, to dość abstrakcyjnie brzmi, ale tej kawy wcale aż tak dużo nie ma na rynku, a dostępna do tego jest tylko bezpośrednio w palarniach lub wybranych kawiarniach. Nie ma i raczej nie będzie nigdy, ze względu na krótką datę przydatności dobrej kawy, klasycznego, stacjonarnego sklepu z kawą specialiy, gdzie będzie można wybrać sobie paczkę z tej czy innej palarni.

Tak, chleb też ma krótką datę przydatności, a w piekarniach pieką go codziennie i schodzi z półek bez problemów. Zgadza się. Ale kawa speciality to nieco inny typ produktu niż chleb. Pieczywo kupuje spokojnie z 90% społeczeństwa. Ciemne, jasne, klasyczne, kombinowane, ale kupuje. Kawa już taka powszechna nie jest.

Bo tu dochodzi kolejny element układanki – kwestia smaku. Bardzo dobrej jakości kawa nijak się ma w smaku do archetypu kawy, który większość ma zakodowane w głowie. To dość wyrafinowane nuty od owoców począwszy, przez przyprawy, zioła, nuty fermentacyjne aż po kakao czy orzechy. Przekrój jest ogromny, ale dla przeciętnego kawosza, taki smak może być po pierwsze niedoceniony, po drugie może to być coś tak nieprzystającego do jego wizji kawy, że aż odrzucającego. Tak samo, jak z dobrymi winami, które też zawsze były i są do tej pory bardzo skromnym wycinkiem winnego rynku. To złożone smaki, pełność, dojrzałość i wiele innych niuansów, które dla smakoszy są niezwykle ważne. Po prostu w pewnym momencie dociera się do pewnej granicy – albo brnę dalej w tę działkę i zaczynam się tym w pełni pasjonować i oddawać, albo stopuje się i zatrzymuje na pewnym pułapie, wystarczającym dla większości.

Nie widzę w tym nic złego. Nie każdy musi chcieć poświęcać się dla kawy speciality, nie każdemu musi to odpowiadać i woli zainwestować w nowe, lepsze podzespoły do roweru czy samochodu, odłożyć na kolejną podróż czy kupić dobre piwo, bo akurat ma takie działki zainteresowań.

Powtórzę – kawa speciality zawsze będzie pewnym wycinkiem kawowego rynku i to wycinkiem raczej niewielkim, jak w każdej branży – spożywczej, motoryzacyjnej, rowerowej, winnej, piwnej, etc.

Co nie oznacza, że należy zarzucić w ogóle próby przekazywania wiedzy o dobrej kawie dalej w świat. Absolutnie proszę mi czegoś takiego nie wmawiać!

Bo niezależnie od poziomu zaangażowania, od poziomu otwartości na nowe smaki, warto mówić o tym, że dobra kawa jest łatwo dostępna, że nie trzeba sięgać po najwyższą półkę. To nie działa na zasadzie dwóch skrajności – albo mamy beznadziejną kawę z marketu czy innych sklepów kawowych albo speciality. Wystarczy sięgnąć po świeżą kawę i po niespaloną kawę z pewnego źródła, z nie aż tak doskonałego surowca jak speciality, ale także bardzo dobrego.

O ile po speciality sięgnie pewien odsetek ludzi, o tyle po dobrą kawę, tak po prostu, sięgnie już dużo więcej ludzi, jeżeli tylko będą wiedzieli co to znaczy. A gdy oni to będą wiedzieć, zaczną też wymagać od przeciętnych kawiarni, by te przestały serwować źle zaparzone kawy, z bardzo kiepskiej jakości surowca.

Nie trzeba ciągnąć wszystkich do ekstraklasy. Wystarczy podciągnąć standardy u dołu.