Korpo Kawa, czyli rzecz o magicznej miksturze pracowniczej

kawa w biurze

Poranne kolegium redakcyjne, nocne poprawki budżetu, przerwa na drugie śniadanie na poczcie czy lunch w banku. Nic z tego nie może się obejść bez kawy, powiedzmy sobie to szczerze. Kawa w biurze jest nieodzownym elementem krajobrazu. Niczym kołnierz w koszuli albo guzik w żakiecie i koronka w pończochach. Kropka.

„- Brakuje mi dwudziestu groszy do kawy, masz może?

–  Ej, znowu popsuł się automat do kawy i leje samą wodę!

– A tam, sypana jest najlepsza! Pedro albo Czibo!

– Wstąpmy jeszcze na stację po drodze, muszę napić się kawy!

– To może zanim zaczniecie Państwo, to może napijecie się kawki?

– Boże, byle do przerwy, muszę sieknąć czarnuchę!

– Kawka, papierosek i możemy brać się do pracy.”

Zapewne, gdybym zapytał każdego z Was, kto ma styczność z pracą biurowo – korporacyjną, mógłby mi sypać podobnymi cytatami jak z rękawa. Te zostały zaczerpnięte z telewizyjnych korytarzy bądź z wyjazdów na zdjęcia. Myślę, że śmiało można postawić tezę i wyprowadzić serię dowodów oraz argumentów na poparcie jej, że gdyby nie kawa, działalność biurowa nie miałaby racji bytu. Albo wszyscy poszliby w kokę lub amfę.

Niestety, tego typu pracę trudno sparować z dobrą kulturą picia kawy. Ma być szybko, ma być mocno, ma być dużo, a czy smacznie, to już kwestia nieważna. Odzwierciedlenie współczesnego świata. A ja czasami zazdroszczę tym, co mają siedzącą pracę. Czasami. I tylko tego, że tak naprawdę to są dobre warunki na dobrą kawę.

Skąd wzięły się takie silne powiązania między kawą i wszelkimi dedlajnamiczelendżami oraz biznesmityngami? Nie od dziś wiadomo, że kawa zawiera w sobie kofeinę, w mniejszych bądź większych ilościach. Dzięki niej podnosi się ciśnienie krwi, czujemy się pobudzeni, senność odpuszcza. Różnego rodzaju badania wskazują także na to, że dzięki kawie zwiększa się nasza koncentracja i przyswajalność informacji, co przekłada się na większą efektywność wykonywanych przez nas czynności. Nie ma poniedziałku w social mediach, gdzie nie przewinąłby się choć jeden mem, zdjęcie bądź choćby komentarz dotyczący poniedziałkowej kawy. Niezbędnej Poniedziałkowej Kawy. Kawusi. Czarnej Mocy. <wstaw własne>. To już wręcz popkulturowa ikona. A z popkulturowymi ikonami wygląda tak, że często to kształtna wydmuszka wypełniona nieciekawą treścią.

kawa w biurze

Pracując stacjonarnie, łatwo mieć kawałek swojej szafeczki lub innej skrytki, gdzie można założyć sobie Mini Kącik Korpo Kawosza. W końcu ma się jakieś regulaminowe przerwy, nic nie kapie na głowę, można chwilę odetchnąć, uspokoić trzęsące się ręce miarowym kręceniem młynkiem do kawy, zaciągnąć się zapachem zmielonych ziaren, osiągać stan wpatrując się w przeciekającą do kubka kofeinową substancję… Tym bardziej, gdy coraz większą wagę przywiązuje się do przynoszonych z domu, własnoręcznie robionych wszelkich lanczboksów, bento, sandłiczy czy past. To czemu by sobie nie strzelić pod to dobrej kawki, hę?

Na blogu Jaja w Kuchni Marcin niedawno próbował przekonać, że Korpo Szama wcale nie musi oznaczać topionych opakowań w mikrofalówce oraz zamawianej pizzy. Ja natomiast przekonuję, że Korpo Kawa wcale nie musi oznaczać kawy rozpuszczalnej bądź z automatu.

Możliwości jest kilka. Wszystko zależy od zajmowanego stanowiska oraz wzajemnych sympatii. He he… Taak… Kawa w biurze też podlega zasadom hierarchii dziobania.

Wersja solo. Jesteśmy sami. Dysponujemy własnym biurkiem bądź szafką. Nic prostszego, jak schować tam sobie Aeropress bądź French Press oraz niewielki, ręczny młynek. Do tego w domu odmierzamy sobie odpowiednią ilość ziaren i przynosimy ze sobą. Chwila przerwy, zagotować wodę, wsypać ziarna, zmielić, wsypać, zalać, przecisnąć, przelać do kubka. Jednocześnie delektujemy się małym rytuałem, mieleniem, wąchaniem, mieszaniem, przelewaniem. Odstresowuje lepiej niż gumowa piłeczka w kształcie piersi. Trzeba tylko pilnować, żeby sąsiad z boksu obok nie przywłaszczył sobie, kiedy poczuje co czarujesz w swoim metrze kwadratowym.

Czas: French Press potrzebuje około 4-8 minut parzenia. Aeropress w okolicach 3 minut. Oba urządzenia niezwykle proste w użyciu.

kawa w biurze

Wersja grupowa. Wspólny kącik socjalny? Na to też jest sposób, choć trzeba będzie zagadać z kimś, kto zarządza funduszami. Większość z Was na pewno kojarzy czym jest ekspres przelewowy. Nie. Nie przelew ekspresowy. Pracę na razie zostawiamy. Ekspres przelewowy, który w przeciągu kilku minut odwdzięcza się litrem czy nawet dwoma czarnej, dobrej kawy. Te urządzenia naprawdę sprawdzają się w takich miejscach, kawa w biurze nabierze nowego wymiaru. Oczywiście nie zda egzaminu sprzęt za kilkadziesiąt złotych z dyskontu. Ale inwestując nieco więcej w markowy sprzęt, który jest stabilny temperaturowo i nie zalewa kawy jednym, cienkim strumykiem wody, a ma rodzaj prysznica, który na szerszym polu polewa kawę, gwarantuję Wam, będzie dobrze. Warto tu popatrzeć na takie rozwiązania, jakie ma Moccamaster, Wilfa czy Bonavita. Niedawno miałem okazję widzieć w akcji ekspres marki Bosch, jak się okazało, efekt też był bardzo przyjemny (przy użyciu dobrej kawy, rzecz jasna).  Dużą zaletą takiego sprzętu jest prosta obsługa i niskie koszty eksploatacji. Stosując filtrowaną wodę, cały system długo pozostanie nieskażony kamieniem, a papierowe filtry to koszt kilku złotych. Do tego warto zadbać o niewielki, żarnowy młynek za kilkaset złotych i regularne dostawy świeżej kawy z jakiejś lokalnej palarni. To wszystko da się bez problemu ogarnąć. Radość pracowników i ich motywacja do pracy – bezcenna!

Czas: Zaparzenie około litra kawy w ekspresie przelewowym, łącznie z rozgrzaniem wody to maksymalnie dziesięć minut. Warto poczekać.

kawa w biurze

Wersja prezesowska. Tak, na tych najwyższych stanowiskach króluje nie tylko whisky, koniak i dragi, żeby to wszystko uciągnąć, kawa również jest. Kawa w biurze to także ta za tymi wielkimi, drewnianymi, ciężkimi drzwiami ze złotą tabliczką. Wiadomo, takie stanowisko zobowiązuje do najlepszych rzeczy, zwłaszcza gdy przybywają intratni kontrahenci. Kto może, niech zatrudni asystenta, który nie tylko w CV posiada umiejętności obsługi Excela, Worda, Pinteresta i iPhone, ale i ma doświadczenie w pracy baristy w dobrej kawiarni. Wówczas zakup przyzwoitego ekspresu ciśnieniowego, kolbowego, młynka i ogarnięcie świeżej kawy ma jak najbardziej sens.

W przeciwnym wypadku popisywanie się przed gośćmi ekspresem za kilka tysięcy jest… cóż, popisywaniem się. Rozsądniejszym wyjściem jest zakup dobrego ekspresu automatycznego z wbudowanym młynkiem (choćby Jura, Quick Mill, niektóre Siemensy) oraz zadbanie o dobrej jakości kawę, świeżą, bezpośrednio z którejś z polskich palarni, odpuszczając sobie sklepowe marki uchodzące za te najlepsze i najsmaczniejsze. Dzięki temu kawę przygotuje każda osoba, nawet średnio kompetentna, a rezultat będzie zadowalający nawet dla bardziej wybrednych głów i ich podniebień. Wystarczy zadbać o filtrowaną wodę i podesłanie od czasu do czasu kogoś, kto wyczyści wnętrzności sprzętu. Odradzam systemy, gdzie mleko do spieniania jest pobierane ze zbiornika wbudowanego w ekspres lub jakiejś przystawki. Takie rozwiązania wymagają sporej dbałości o czystość i świeżości mleka. Najlepiej, gdy jest to wężyk wkładany do kartonu z mlekiem. Najmniej uciążliwy sposób.

Jednocześnie nie widzę absolutnie żadnych przeciwwskazań, by rzeczony Prezes miał w swoim barku prócz batalii szkieł jakąś alternatywę na czarną godzinę, czyli młynek, dobrą kawę, jakiegoś małego chemeksa czy dripa albo aeropress, by móc sobie w chwili ciszy delektować się czymś pysznym na swoim wielkim fotelu.

Czas: kawa z ekspresu automatycznego to kwestia kilkudziesięciu sekund.

kawa w biurze

Tak. Kawa w biurze nie musi być rozpuszczalna, albo sypana. Może być pyszna, świeża i przy tym dość szybko przygotowana, by nie tracić cennych dolarogodzin. Wymaga to pewnych zabiegów, nawyków i dbałości, ale skoro robi się to dla dobrego jedzenia, czemu nie zrobić tego dla dobrej kawy?

  • Jaaaaakie fajne zdjęcia <3

    • Dziękuję! Nowy sprzęcior, to i od razu lepiej foty się strzela! :)

  • Alek Sander

    Witam.
    Bardzo rzeczowy artykuł. Choć kwestie smakowe nie są tak ważne / znane wśród pracującej elity (najlepsza, to Italiana Mocno Spalana). Można dodać jeszcze najważniejszy argument – produktywność. Wśród pijących dobrą kawę (z ekspresu/automatu etc. chodzi o wspólny rytuał wzmacniający więzi społeczne – tu grupy pracowników – tak znany nam z filmów p. Cejrowskiego) produktywność wzrasta o 63%! Pozdrawiam.

    • A większa produktywność, to większy zysk dla firmy! :) Nic, tylko pić kawę i pracować!
      Dziękuję za komentarz!

  • Karol

    Przy zakupie ekspresu przelewowego warto też zwrócić uwagę na możliwość wymiany oryginalnego drippera na V60. U mnie w biurze mamy ekspres Russell Hobbs za około 200 zł i do tego zamontowany szklany V60-02. Jak dla mnie kawa znacznie zyskała na tej zmianie.
    Do tego można dokupić chociażby budżetowy młynek Severina i za 500zł mamy sprzęt, który jest w stanie zrobić całkiem przyzwoitą kawę – trzeba jednak zacząć od tego, co tam wsypujemy :)

    • Dobry pomysł :) Choć nie sądzę, żeby w większych miejscach takie kombinacje się sprawdziły. Ma być wyciągnięte z pudełka i działac ;) ale jeśli zbierze się kilka osób z jednego pokoju, które chcą dobrej kawy, czemu nie!

  • W biurze kawy ma być dużo, niekoniecznie dobrej. Indywidualiści, którzy się wyłamią, nie mają łatwo.

    • Ale na szczęście trochę się to zmienia, z tego co obserwuję po znajomych :) doceniają dobre jedzenie przynoszone z domu, to i powoli przekonują się do dobrej kawy. Nie zmienia to faktu, że póki co ogólny rozrachunek raczej nie napawa optymizmem przesadnym ;)

  • Wojtek Wrona

    Kawa w biurach korporacyjnych jest raczej niskiej jakości co powoduje że nie chce się jej pić, moim zdaniem lepsze jest wypicie smacznej kawy na początek dnia niż picie niesmacznej kawy w biurze. Ja niedawno trafiłem na promocję włoskiej kawy w http://www.caffegaleria.pl i muszę przyznać żę bardzo jestem zaskoczony na plus rzecz jasna, polecam spróbowania każdemu kto uwielbia kawę.