Kawa w domu: Bezzera BZ 07 EP – skondensowane szczęście

Bezzera bz 07 ep pid

Espresso jedną z bardziej wymagających metod parzenia kawy. Trzeba spełnić dużo warunków, żeby móc w domu cieszyć się małą filiżanką gęstego napoju. Jednym z nich może być Bezzera BZ 07 EP.

Żeby uzyskać espresso, czyli niezwykłą, skondensowaną, słodką, lepką, pachnącą esencję kawy, niestety, trochę trudu trzeba sobie zadać. Oprócz bardzo dobrej jakości młynka (o dwóch już pisałem na swoich łamach niedawno, czyli MACAP M2M oraz Eureka Mignon, a z czasem powinny pojawić się inne), świeżej i odpowiednio wypalonej kawy, niezbędny jest także bardzo dobry ekspres, który musi spełnić pewne warunki. Tak. Espresso jest taką metodą przygotowywania kawy, gdzie trzeba poczynić pewne inwestycje, żeby przyniosły one dobre efekty. Jednak w zamian można oczekiwać naprawdę zniewalających rezultatów.

Bezzera BZ 07 EP PID to pierwszy ekspres, który opisuję na łamach PopularCoffee. I od razu zaczyna się od maszyny z wyższej półki. Tu ukłony w stronę ekipy Cafe Silesia, która dostarczyła mi ekspres żeby dokonać miarodajnych ocen obu młynków w poprzednim teście.

Bezzera to włoska firma produkująca wysokiej klasy ekspresy ciśnieniowe, wyposażone albo w autorską grupę zaparzającą Luigi Bezzery (tak, jak w testowanym modelu), albo w stosowaną w wielu innych maszynach tej klasy, czyli grupę E61. Czyli to ten typ podzespołów, które spotyka się w kawiarnianych ekspresach. Jednak, pomimo tego, jest to ekspres dedykowany do domów, ewentualnie biur czy niewielkiej gastronomii, gdzie kawa jest tylko niezbędnym dodatkiem do menu. Jest to podyktowane niedużymi (stosunkowo) wymiarami oraz optymalną wielkością bojlera. Ponadto, Bezzera BZ 07 EP został wyposażony także w kontroler PID. Oznacza to możliwość ustawienia dość dokładnie temperatury zaparzania, po prostu przez ustawienie odpowiedniej wartości na wyświetlaczu. Ta funkcja bardzo jest pomocna. Ułatwia obserwację wpływu różnych zmiennych podczas zaparzania, bo eliminuje dość skutecznie zmienną, jaką jest temperatura właśnie.

Bezzera BZ 07 EP test

Z ważnych danych technicznych, warto wspomnieć o zastosowanym wymienniku ciepła, czyli tak zwany HX (Heat Exchanger). Jest to jedno z trzech najpopularniejszych rozwiązań, jeżeli chodzi o sposób podgrzewania wody i jej dystrybucji. Najprościej rzecz ujmując, HX to konstrukcja, gdzie znajduje się bojler, wewnątrz którego umieszczony mniejszy zbiornik, wymiennik ciepła właśnie. W nim znajduje się woda, która potem przez grupę wędruje na kawę i do filiżanki. Cała idea tego rozwiązania polega na tym, że woda w mniejszym zbiorniku jest ogrzewana nie poprzez grzałkę, a przez wodę z bojlera, w którym jest zanurzony. Dzięki temu woda w HX-ie ma odpowiednią temperaturę do zaparzania, natomiast woda w zewnętrznym bojlerze ma temperaturę potrzebną do wytworzenia pary (do spieniania mleka). Dlatego też mamy ciągły dostęp do pary, choćby zaraz po ekstrakcji i nie trzeba czekać, jak przy tradycyjnym bojlerze, aż woda zostanie mocniej podgrzana (ale też nie działa to dokładnie tak samo, jak w przypadku trzeciego rozwiązania, czyli tzw. dual boiler, gdy w maszynie zainstalowane są dwa, indywidualne, niezależne bojlery). Nie będę się w tej chwili rozwodził nad niuansami takich rozwiązań, tylko sygnalizuję różnice.

Bezzera BZ 07 EP, jak wspomniałem, posiada autorską grupę zaparzającą, nieco różniącą się od najpopularniejszego rozwiązania, jakim jest grupa E61. Najważniejszą różnicą, w stosunku do E61 jest sposób uruchamiania procesu ekstrakcji. Nie znajdziemy tu żadnej dźwigienki, którą podnosi się lub opuszcza, a guziki, które uruchamiają lub przerywają ekstrakcję. Testowany model, oprócz standardowego uruchomienia ekstrakcji, czyli start-stop, ma dwa dodatkowe przyciski, które można zaprogramować na odpowiednią ilość wody (pojedyncze i podwójne espresso). Wygodna opcja, jeśli trzymamy się bardzo podobnych kaw i rzadko je zmieniamy. Ja nie korzystałem z tego, wolę jednak ocenić po ekstrakcji, po czasie, po objętości bądź czasami po wadze, czy już należy przerwać parzenie, czy jeszcze nie. Przy tej okazji, nie wiem dlaczego, kilka razy zdarzyło mi się, że podczas wyłączenia ekstrakcji normalnym kliknięciem, guzik reagował podwójnie i ponownie włączała się pompa. Spowodowało to dolanie jeszcze kilku mililitrów do filiżanki, nim zdążyłem zareagować i wyłączyć znów ekspres.

Bezzera BZ 07 EP PID

Wracając do różnic w stosunku do grupy E61. Ekspres, jak każde urządzenie do parzenia kawy, o czym pisałem niejednokrotnie na blogu, trzeba dobrze rozgrzać przed pracą. Im większa maszyna, im większa pojemność bojlera, tym ten proces trwa dłużej. Pamiętajcie, że nie liczy się to, czy zgaśnie już lampka wskazująca nagrzewanie maszyny, bo to dzieje się po kilku-kilkunastu minutach od włączenia. To oznacza tylko tyle, że woda wewnątrz bojlera osiągnęła optymalną temperaturę. Ale wystarczy włączyć ekspres, by woda przeleciała przez nierozgrzane części, by w efekcie dać zbyt niską temperaturę do poprawnego zaparzenia. Dlatego dajcie zawsze przynajmniej z pół godziny sprzętowi, nim zaczniecie działać (a w przypadku takich maszyn, jak Bezzera, nawet i więcej). Wszystko musi być bardzo ciepłe, łącznie z grupą, która w tym wypadku (podobnie jak E61) jest na zewnątrz, więc siłą rzeczy, nagrzewanie trwa. Luigi Bezzera wprowadził w swoim patencie ciekawe rozwiązanie, czyli elektryczne podgrzewanie grupy, dzięki czemu rozgrzewa się ona znacznie szybciej, niż wspominana E61, która czerpie ciepło tylko przez przewodnictwo metalu.

Jak przystało na profesjonalny sprzęt, oczywiście jest tu zainstalowany zawór trójdrożny. Dzięki temu zabiegowi, gdy ekstrakcja kończy się, nadmiar wody nie przelewa się nadal na kawę, tylko odprowadzany jest bezpośrednio do tacki ociekowej. Jest to ważne, zwłaszcza wtedy, gdy robimy jedną kawę po drugiej i zaraz po skończeniu ekstrakcji, odpinamy kolbę z grupy. Przede wszystkim nie będzie efektu wystrzelenia kolby przy odpinaniu i rozsypaniu kawy dookoła, bo ciśnienie, wraz z wodą, zostało odprowadzone. Po drugie, do filiżanki trafia tylko tyle kawy, ile potrzeba.

bezzera-bz07-07m Bezzera BZ 07 EP

Front ekspresu to klasyczne kształty maszyn ciśnieniowych. Oprócz nieosłoniętej grupy zaparzającej, znajduje się dysza do spieniania mleka oraz zawór z gorącą wodą, na przykład na herbatę, bądź żeby na szybko zagrzać filiżankę. Zarówno para, jak i woda są uruchamiane przez dźwignię, a nie, jak w wielu ekspresach, przez pokrętło. Myślę, że to kwestia indywidualnych preferencji, ale rozwiązanie z dźwignią jest nieco wygodniejsze w obsłudze, jak dla mnie, niż klasyczny zawór z kurkiem. Niestety, duże zastrzeżenia mam co do umiejscowienia dyszy do gorącej wody. Nie wiedzieć czemu, ekspres zaprojektowano tak, że grupa nie jest centralnie zamontowana, a lekko z prawej strony (patrząc od przodu), przez co dyszę z wodą wciśnięto między grupę, a dyszę parową. Ponieważ Bezzera BZ 07 EP jest dość wąskim ekspresem (co jest plusem w warunkach domowych), skutkuje to bardzo dużą ciasnotą i w efekcie nieraz poparzyłem się o gorącą grupę, kiedy chciałem np. zmienić ustawienie kąta dyszy z wodą, albo po prostu chcąc w miarę wysoko podstawić filiżankę. Naprawdę, nie rozumiem tego rozwiązania.

Tacka ociekowa, wbrew pozorom, to istotny element ekspresu, zwłaszcza, jeżeli jest to wersja bez przyłączonego odpływu ścieków. Ta w Bezzerze BZ 07 jest pojemna i wygodna w obsłudze – tackę wysuwa się gładko, z delikatną blokadą na początku. Dzięki temu na pewno nie porozlewamy brudów po całej kuchni. Jedyne zastrzeżenia mam co do głębokości tacki (nie mam na myśli pojemności, tylko jej długości względem grupy i dyszy parowej). Grupa w tym modelu jest mocno wysunięta do przodu (taka konstrukcja), przez co tak naprawdę, żeby kawa lała się dobrze do filiżanki, ta musi stać bardzo blisko brzegu tacki. Natomiast jeśli zachciałoby się nam dwóch filiżanek na raz i do tego np. wagę pod jedną z nich, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje i trzeba trochę pomyśleć, jak to sensownie rozłożyć. Tu znów wychodzi niezbyt fortunne, jak dla mnie, umiejscowienie grupy bardziej z boku ekspresu. Gdyby standardowo grupa była na środku, wówczas nieco zniwelowałby się problem krótkiej tacki, bo przynajmniej po bokach byłoby sporo miejsca, a tak, de facto, miejsce operacyjne wypada w prawym rogu tacki. Rozumiem zabieg skrócenia tacki, po to, żeby zaoszczędzić miejsce, to się chwali, szczególnie w warunkach domowych.

Bezzera BZ 07 EP

Skoro doszliśmy już, w końcu, do filiżanek i parzenia kawy, czas na część poświęconą temu, jak Bezzera BZ 07 EP sprawdza się w tym, do czego został stworzony. Napędem ekspresu jest pompa wibracyjna. Oznacza to, bez wdawania się w techniczne szczegóły, jest to rodzaj pompy, który generuje więcej hałasu niż pompa rotacyjna, którą można spotkać w droższych modelach. Jednak pompa pompie nie jest równa i ta zastosowana w BZ 07 jest stosunkowo cicha, w porównaniu do ekspresów z niższej półki. Może to też wynikać z dobrego umiejscowienia i stabilnego montażu, przez co cała konstrukcja wpada w mniejsze drgania, co też przekłada się na poziom hałasu. Pompa wibracyjna jest też nieco odporniejsza na zatarcie, w przypadku braku dopływu wody. To się jednak zdarzyć nie powinno, bo ten model, jak każdy dobry ekspres, jest wyposażony w funkcję ostrzegania i blokowania maszyny, gdy poziom wody jest zbyt niski. Gdy w zbiorniku kończy się woda (a trzy litry, bo tyle mieści pojemnik, to całkiem sporo, jak na warunki domowe), wszystkie diody pulsacyjnie migają i nie można uruchomić zaparzania. Sam bojler natomiast ma pojemność półtora litra, co moim zdaniem jest optymalną wielkością w domu. Z jednej strony, taka ilość zapewnia sporą stabilność temperaturową i wystarczający zapas nawet na kilka kaw z rzędu, z drugiej jest to na tyle mało, że proces nagrzewania trwa dość krótko, co przekłada się na mniejsze zużycie energii, niż w przypadku ekspresów z jeszcze większymi bojlerami (a w tej klasie cenowej już takie występują i warto to mieć na uwadze). W końcu temperaturę takiej ilości wody trzeba ciągle utrzymywać.

Bezzera BZ 07 EP test

W zestawie znajdują się dwie kolby – z pojedynczą i podwójną wylewką oraz dwa sitka, na pojedynczą i podwójną porcję. Podczas testów korzystałem tylko z podwójnego sitka. Obecnie takie są trendy w dziedzinie espresso, że kawy robi się z dość wysokich doz, nawet na pojedyncze szoty. W zależności od kawy, stosowałem między 19 a 22g kawy na jedno zaparzanie, trzymając się podwójnego wyniku wagowego w filiżance.

W stosunku do używanego na co dzień Zelmera 13Z010 (niestety), do Bezzery musiałem bardzo mocno zejść na drobniejszy przemiał w młynku. Jednak różnice konstrukcyjne i parametrowe mocno tu wychodzą. Jak wspomniałem w teście młynków, w ciągu tych dwóch tygodni wypiłem tyle espresso i cappuccino, jak chyba nigdy do tej pory. Próbowałem różnych kaw. Był singiel z Etiopii z obróbki naturalnej od Coffee Proficiency, był też ich blend Coffee Cargo i były też blendy od Mastro Antonio… Czyli przekrój bardzo dobrych, ale zróżnicowanych względem siebie kaw. Przy takim układzie bardzo dobrze sprawdził się PID, na którym swobodnie oscylowałem w granicach 88-91stC. Zmiana choćby o jeden stopień, przy zachowaniu tych samych parametrów, jak doza czy czas ekstrakcji, miała duży wpływ na smak kawy.

Panuje opinia, że HX-y są niestabilne temperaturowo i że montowanie w nich kontrolera PID jest ogólnie rzecz ujmując, bez sensu. Być może, gdyby zagłębiać się w tabelki i pomiary, tak jest. Jednak w codziennym użytkowaniu nie zauważa się tego. Po języku czuć, że kolejne szoty są powtarzalne, kawa ładnie, cieniutkim strumyczkiem spływa do filiżanki, tworząc cudownie lepki, gęsty, soczysty napar… Czego więcej chcieć?

Praca na tym ekspresie jest bardzo sprawna, w porównaniu do takiej małej maszynki jak mój Zelmer. Z kolby się nie śmieci, kiedy się ją odepnie po zaparzaniu, sitko nie wypada do kosza, tylko zostaje na swoim miejscu, para jest od razu dostępna. Wydaje mi się jednak, że moc pary mogła by być nieco większa, jak na tej klasy sprzęt.

Mam nadzieję, że opisałem wszystkie najważniejsze cechy i fakty związane z tym ekspresem. Bezzera BZ 07 EP to kawał solidnego sprzętu, który bardzo dobrze sprawdza się w warunkach domowych, choć ma pewne mankamenty, o których pisałem. Kwota ponad 5000 złotych to standard w tej klasie sprzętów, niestety. Wspominałem już nieraz, że espresso to najdroższa i najbardziej pracochłonna metoda parzenia kawy. Wymaga największych inwestycji w sprzęt i także wymaga od użytkownika wiedzy. Jest tu sporo zmiennych, które trzeba opanować. Duży, solidny sprzęt pomaga w wielu kwestiach, ale nigdy do końca was nie wyręczy. Jednak w zamian może się za to odwdzięczyć czymś, czego jeszcze w swoim życiu nie doświadczyliście.

Jeszcze raz bardzo dziękuję Cafe Silesia za udostępnienie sprzętu do testów!

Cafe Silesia - sklep

  • Balcer

    Fajny post. Jestem w trakcie poszukiwania dobrego ekspresu do domu, więc informacje w nim zawarte na pewno mi się przydadzą

    • Poe

      Do usług! :) Cieszę się, że dobrze trafiłem z tekstem. Mam nadzieję, że z czasem będę mógł dostarczyć jeszcze szerszych informacji o różnych sprzętach.