Kenia Masai Barrel Aged, Praska Kawy Palarnia

barrel aged kawa

Palarnia: Praska Kawy Palarnia, Warszawa, Polska / Browar Kingpin

Kawa: Kenia Masai Mara – Nairobi Barrel Aged

Obróbka: mokra (washed)

Palenie: średnie

Profil wg palarni: kwasowość jagód, słodycz wiśni, nuty beczki po whisky

Kawa leżakowana przed wypaleniem w beczkach po whisky? Brzmi co najmniej intrygująco. A jednak Praska Kawy Palarnia po raz kolejny podjęła się ciekawego eksperymentu. Jakiś czas temu przy kooperacji z browarem Kingpin, postanowili zamknąć w beczce po whisky nieco zielonej Brazylii Cerrado z obróbki pulped natural.

Efektów tamtego eksperymentu nie miałem okazji poznać, ale o samej akcji słyszałem i nie powiem, byłem zaintrygowany. Bo nie była to kawa nasączona jakimś obleśnym olejkiem o smaku whisky, tylko zielone ziarno zostało poddane naturalnemu działaniu prawdziwych smaków i aromatów ze środowiska zewnętrznego.

barrel aged kawa

Zatem kawa Barrel Aged stała się faktem. Partia Brazylii podobno rozeszła się w ekspresowym tempie i zebrała niezłe opinie, mimo że jak sam Mikołaj Marchewka z Praskiej przyznał mi w rozmowie ze mną, dla niego w tamtej kawie aromat whisky był zbyt dominujący.

Rynek jednak pustki nie lubi. Tym razem padło na Kenię Masai z obróbki na mokro. Browarnicy z Kingpina ponownie zadbali o ściągnięcie z destylarni Jacka Danielsa 190-litrowej beczki, która musiała być pojemnikiem, z którego dopiero co rozlano złocisty płyn. Inaczej aromaty whisky nie przeszłyby do kawy tak łatwo.

Nigdy nie miałem styczności z kawą potraktowaną w ten sposób. Sama metoda rzadko jest zgłębiana przez inne palarnie. Podpytałem chłopaków z Praskiej, jak dokładnie przebiegał proces barrel aged Kenii oraz wcześniejszej Brazylii. Surowiec trafił do beczki po whisky na cztery tygodnie. W międzyczasie sprawdzano czy ziarno nie zwilgotniało zbyt mocno, co mogłoby doprowadzić do pleśnienia i zepsucia. Przez dwa tygodnie wilgotność zielonego ziarna (które standardowo wynosi w okolicach kilkunastu procent) wzrosła o 2%, a w następnych dwóch o 0,05%. Tak długie leżakowanie było jednak potrzebne, aby nasiąknięty smak wyrównał się w całej partii ziarna. Ten proces wspomagano poprzez codzienne toczenie beczki. Niezły trening!

Co w efekcie to dało? Krótko – dużo. Kenia Masai Barrel Aged ma bardzo intensywny zapach czerwonych owoców – malin i wiśni. Dla porównania, przyszła do mnie też paczka tej samej Kenii, ale czystej. Zapach również ładny, słodki, ale zdecydowanie mniej intensywny.

Po zmieleniu nadal bardzo dużo owocowej, mocnej slodyczy, lekko ostrej.

Na pierwszy rzut wsadziłem Kenię Barrel Aged w Aeropress. Stwierdziłem, że do tej metody najbardziej będzie pasować. Nie pomyliłem się. Pasowała. Użyłem najprostszej, odwróconej metody

podwójny, papierowy filtr, 18,5g kawy,

woda o temperaturze 92 st. C,

30 sekund preinfuzji, uzupełnienie do 230ml, odczekanie do 2:00 i przeciskanie przez 30 sekund.

Efekt? Bardzo intensywny. Czuć od razu czerwone owoce, słodycz i nuty winne. W smaku bardzo słodko i bardzo mocno. Słodycz malin, pojawiają się kwaskowate jagody, wiśnie oraz posmak alkoholowo – winny, wydaje się być lekko pikantna. Kawa ma średnie body. Nie tak niskie, jak ma w zwyczaju mieć myta Kenia, ale też nie tak wysokie, jak ziarna z obróbki na sucho.

barrel aged kawa kenia kingpin

Gdyby porównać, to zabieg leżakowania w beczce sprawił iż kawa z obróbki na mokro przeistoczyła się w mocnego naturala, ale bez ciężkich nut dojrzałych owoców i czekolady, za to z mocniej zarysowanymi nutami winnymi i alkoholowymi.

W chemeksie kawa wyszła nieco lżejsza, nie tak syropowata jak w Aero, ale nadal bardzo słodka i intensywna.

Mnie kawa bardzo się spodobała. Jest to coś nowego, innego i niespotykanego. Jednocześnie bardzo charakterystycznego i wyraźnego. Nie wszystkim przypadnie do gustu, bo i takie opinie słyszałem. Raczej się ją albo pokocha, albo odrzuci. Spróbować warto. Nasuwa mi się tylko jedno pytanie – co dał taki eksperyment i czy ma on rację bytu w świecie kawy specialty. Z jednej strony – efekty bardzo ciekawe. Z drugiej – czy w przypadku ziarna wysokiej jakości, bardzo bogatego w smak jest potrzeba na ingerencję. Odwieczna walka puryzmu ze zmianami. Taki sam dylemat pojawia się przy piwach, czy dodatek owoców czy przypraw nie sprawia, że piwo przestaje być piwem… Ale jednak mnóstwo browarów rzemieślniczych wypuszcza wszelkiego rodzaju piwa wspomagane owocami i efekty są świetne. Tylko, że piwo to składowa wielu elementów, a kawa… To tylko ziarno.

Wybór należy do nas.

Uwaga, uwaga! KONKURS!

Ale żeby pomóc Wam z własną oceną, mam dla Was konkurs przygotowany wraz z Praską Kawy Palarnią! Wygrać możecie właśnie Kenię Masai Barrel Aged wypalaną do metod alternatywnych! To, co musicie zrobić, to odpowiedzieć w komentarzu pod tym tekstem lub pod wpisem na facebooku na krótkie pytanie – Co codziennie musieli robić panowie z Praskiej Kawy Palarni z beczką i krótko napisać o tym, czy Waszym zdaniem takie eksperymenty w świecie kawy specialty są potrzebne lub nie? 

Na odpowiedzi czekam przez tydzień, do piątku, 8 września!

  • Aleksander Smęt

    Panowie z Praskiej musieli codziennie toczyć beczkę. Pewnie mieli przy tym niezły ubaw :)
    A co do tego czy takie eksperymenty są potrzebne to uważam, że jak najbardziej tak. Takie leżakowanie to coś nowego w świecie kawy segmentu specialty, dodaje nowy etap na drodze od plantacji do filiżanki, co za tym idzie nową zmienną, którą można się niesamowicie bawić. Tak jak to na przykład robią Panowie od piwa (chociażby z KingPina). Może Praska zapoczątkuje swoimi kawami nowy trend w kawie! Byłoby mega super! Poza tym, patrząc z perspektywy startującego w zawodach kawowych, to może być mega super truper zaprezentować taką kawę i powiedzieć sędziom: „przez 2 tygodnie samodzielnie toczyłem tą beczkę!”. Ubaw po pachy :) Pozdrawiam!

    • Olku, dzięki za udział w konkursie. Odezwij się do mnie w prywatnej wiadomości, mam dla Ciebie kod rabatowy do Praskiej :))

  • Aga Kr

    Panowie z Praskiej musieli codziennie toczyć beczkę. Takie eksperymenty są potrzebne, za oceanem zresztą przyjęły się pomysły z leżakowaniem kaw w beczkach więc czas również na Polskę. Wydaje mi się, że w przypadku niektórych kaw o stłumionych walorach lub po prostu nieciekawych wspomniana ingerencja albo podkreśli albo wydobędzie z ziaren smak.

    • cześć, mam dla każdego uczestnika kod rabatowy na zakupy w Praskiej w ramach nagrody pocieszenia. Odezwij się na maila – marcin@popularcoffee.pl

      Dzięki za udział w konkursie, będą następne!

  • Beczkę trzeba było codziennie toczyć jak wynika z tekstu, choć nie wiem, czy to oznacza, że po prostu ją przewracali z boku na bok, czy też może upuszczali z niej jakiś płyn. Bo to pasuje i do definicji toczenia i do beczki jako takiej. Skoro jednak miało wymagać kondycji, to rozumiem, że chodzi o turlanie ;)

    A teraz co do samego leżakowania. Brzmi spoko, zwłaszcza, że pasuje do wszechobecnej w kawowym świecie specialty hipsteriady ;) Tak jak z piwem. Nie wystarcza już „zwykły” craft: trzeba leżakować, mrozić i dodawać nietypowych składników, żeby zwrócić na siebie uwagę.

    Jeśli z leżakowaną kawą jest tak jak z piwem, to „Barrel Aged” będzie super pomysłem na jesienne, chłodne poranki (a nawet lepszym, bo słodka, „cięższa” kawa rano to zdecydowanie lepszy pomysł niż mocny, leżakowany RIS czy porter, który może o takiej porze zabić ;) ). W ogóle to bym poszedł o krok dalej i zrobił z aeropresu coś jeszcze bardziej skoncentrowanego, dodał trochę spienionego mleka i kilka kropelek Baileysa.

    Krótko mówiąc: czemu nie, bo to kolejny powód, żeby jeszcze bardziej pobawić się kawą :)

    • Marku, Twoja odpowiedź najbardziej przypadła mi do gustu! ;) pomysł, żeby spróbować zrobić na tej kawie Irish Coffee jest ciekawy i sam go chętnie przetestuję. No i taka kawa do śniadania zdecydowanie lepiej wejdzie niż RIS :P Trochę bym się martwił o CIebie, gdybyś sobie serwował takie piwka o świcie ;)

      Podan mi proszę na maila Twoje dane – marcin@popularcoffee.pl

      Gratulacje!

      • O jak fajnie. Nie spodziewałem się :) Wielkie dzięki!

  • Lukem

    Chłopy z palarni musieli codziennie trenować muskuły tocząc 190-cio litrową beczkę. Ciekawe jaką technikę turlania obrali? :p
    Czy takie eksperymenty są potrzebne?
    Ludziska szukają nowych doznań, dlatego myślę, że jak najbardziej takie eksperymenty mogą zaspokoić coponiektórych… :p

    • Cześć! Konkurs rozstrzygnięty, ale w ramach nagrody pocieszenia odezwij się do mnie na marcin@popularcoffee.pl, mam dla każdego uczestnika kod rabatowy na zakupy w Praskiej.

      Dzięki za udział w konkursie, będą następne!

  • Krzysiek

    Codzienne sprawdzanie wilgotności ziaren (aby nie nasiąkły jak ubranie podczas letniego deszczu w górach). No i oczywiście zabawy z beczką – któż by nie chciał bawić się takim, 190-litrowym kawałkiem drewna z Jacka Danielsa?

    Czy takie nowości 3-fali się przydają? Myślę, że jak najbardziej. Klasyczna kawa, nienaruszona, zawsze jest dostępna a takie eksperymenty są ciekawe i wprowadzają coś nowego. Poza tym jeśli przez taką „ciekawostkę” ktoś trafi do świata kawy speciality i w nim zostanie, to było jak najbardziej warto coś takiego zrobić :)