Lelit Victoria. Kompaktowe espresso.

lelit victoria test

Espresso powraca znów na bloga. Tym razem już nie w wersji automatycznej, jak ostatnio, a w pełni manualnej, z pełną kontrolą nad procesem parzenia. Lelit Victoria, bo o tym ekspresie dziś będzie mowa, to przykład upakowania w zgrabnej obudowie całkiem poważnych możliwości.

Pierwszy rzut oka

Lelit Victoria to ekspres ciśnieniowy z prawdziwego zdarzenia z przeznaczeniem do użytku domowego (Dzięki, Konesso za propozycję testów!). Lekko matowa obudowa ze stali i prosty, ładny design dobrze wkomponują się we współczesne kuchnie. Może nie jest to szczyt wyszukanego, włoskiego wzornictwa, ale z drugiej strony ekspres powinien przypaść do gustu sporej rzeszy ludzi ze względu na prostotę i minimalizm. Choć, jak to bywa w przypadku włoskiej roboty, ogólne wrażenie jest świetne, dopóki nie zaczniemy się przyglądać czemuś bliżej. Wychodzą drobiazgi związane z nieidealnym spasowaniem elementów, delikatnym odstawaniem, nierównymi przerwami na łączeniach. Chyba taki urok włoskich produktów i nie umniejsza to funkcjonalności.

lelit victoria test

lelit victoria

Delikatne niedociągnięcia

Grupa kawowa wyraźnie wstaje, kratka  na tacce ociekowej (która jest bardzo wygodnie wysuwana) z okrągłych pręcików oraz dodatkowa podstawka na filiżanki do espresso dodają uroku. Jedyne, do czego mam drobną uwagę, to tworzywo sztuczne na rączce kolby. Sam portafilter jest bardzo solidny, ciężki, o standardowych wymiarach, które spotkamy w profesjonalnych ekspresach gastronomicznych. Moim zdaniem nieco wrażenie psuje sam plastik użyty do wykonania rączki, który wygląda na słabej jakości. Oczywiście nie ma tu mowy o jakimś wyginaniu się, pękaniu czy skrzypieniu. Mam na myśli odczucia wizualne i związane z dotykiem. Na kolbowych rączkach spotykałem się z plastikiem wyglądającym szlachetniej, o ile można użyć takiego sformułowania w kontekście tworzywa.

Ponadto, na froncie znajdziemy dwa wskaźniki – manometr do kontroli ciśnienia podczas parzenia oraz czytelny, elektroniczny panel służący do ustawiania temperatury parzenia, pary, stopera oraz preinfuzji.

lelit espresso

Szybki start

Lelit Victoria posiada niemal trzylitrowy zbiornik na zimną wodę (napełniany od góry) oraz mosiężny bojler o pojemności 300ml. Jest to dość standardowy rozmiar, jak na maszyny domowe. Choć bojler jest często wypierany na rzecz termobloków w ekspresach tej klasy. Lelit stawia jednak wciąż klasyczne rozwiązanie, co nie jest zarzutem. Ponadto, w środku siedzi pompa wibracyjna, co także jest standardem w domowych ekspresach.

To, na co zwróciłem od razu uwagę, to bardzo szybkie nagrzewanie się ekspresu. Po włączeniu na wskaźniku zadana temperatura zostaje osiągnięta w około trzy minuty. Co oczywiście nie oznacza, że już wtedy możemy parzyć dobrą kawę. Należy pamiętać o zasadzie (i tyczy się to każdego ekspresu), że sprzęt musi się rozgrzać w całości. Prawidłowa temperatura wody w bojlerze nie oznacza, że zdążyły się nagrzać wszelkie rurki, grupa kawowa (ta w przypadku Lelita Victorii jest gorąca, tj. powyżej 65 st. C po 5 – 6 minutach od włączenia) oraz kolba (gorąca po 10 – 12 minutach). Co ciekawe i wcale nie takie oczywiste, również po tych kilkunastu minutach bardzo gorąca jest górna powierzchnia ekspresu, na której można postawić filiżanki.

lelit victoria

Także w tej kategorii Lelit Victoria zalicza bardzo wysokie noty. Oznacza to bowiem, że nie trzeba budzić się godzinę wcześniej, żeby odpalić ekspres i go rozgrzać przed porannym szocikiem.

Parzenie

Jak już wspomniałem, Lelit Victoria posiada grupę kawową i portafilter o wymiarach stosowanych w profesjonalnych ekspresach. Zatem można śmiało pokusić się, aby z czasem wymienić sobie sitka czy prysznic na zawodowe typu VST lub IMS, albo kupić wyszukany tamper choćby u Mateusza z M Coffee Accessories.

Lelit Victoria daje sporą możliwość profilowania smaku kawy. Na wyświetlaczu można ustawić temperaturę wody w bojlerze, a co za tym idzie, temperaturę parzenia. To naprawdę ciekawe i użyteczne narzędzie dla fanów espresso. Zmiana o dwa – trzy stopnie to duża różnica w smaku kawy. Niektóre ziarna lubią wyższe temperatury, inne niższe, więc zastosowany system otwiera duże pole do popisu. Drugą funkcją, która ma wpływ na sposób parzenia i w ostateczności na smak kawy, jest włączenie lub wyłączenie preinfuzji. Jest to zwilżenie kawy odrobiną wody tuż przed właściwym etapem ekstrakcji. Pozwala wydobyć więcej smaku z kawy, jest konkretniejsza i pełniejsza w smaku. Jednak włączenie preinfuzji zmniejsza margines błędu, jaki można mieć przy dystrybucji kawy w sitku i jej ubicia. To taka obserwacja – łatwiej zaparzyć poprawnie bez preinfuzji niż z nią, ale warto wstrzelić się w odpowiednie parzenie z tą opcją.

Opcja preinfuzji nie może być modyfikowana. Można ją tylko włączyć albo wyłączyć. Nie da się ustawić jej długości czy ilości wody użytej do tego. Gdy jest włączona, następuje ona w okolicach pierwszej – drugiej sekundy parzenia, w tym momencie zamykany jest dopływ wody (pompa nadal pracuje), przerwa na około sekundę – dwie i ekstrakcja jest kontynuowana.

lelit victoria espresso test

Ponadto dostępna jest funkcja stopera. Wygodna rzecz – wskazuje, ile czasu upłynęło od włączenia parzenia, ale nie przerywa go po upłynięciu ustawionego czasu, tylko informuje o jego przekroczeniu. To daje nam ważną informację, ale pozostawia w naszych rękach działania – czy przerywamy wcześniej lub przeciągamy parzenie.

Dobrym dodatkiem jest niewielka podstawka – półeczka na filiżanki do espresso. Dzięki niej naczynka znajdują się blisko wylewek kolby, dzięki czemu kawa spada z mniejszej wysokości, nie rozbija tak mocno cremy i ma mniej czasu na przestudzenie się w czasie lotu. Jednocześnie cała tacka ociekowa jest wystarczająco duża, aby zmieściły się na niej nawet spore filiżanki np. do latte oraz waga, choćby Acaia Lunar.

lelit acaia lunar

Do testów używałem dwóch kaw – singla, Etiopii Yirgacheffe z polskiej palarni Etno Cafe oraz włoskiej mieszanki Bazzara Dodicigrancru. Kawy o odmiennym charakterze, pierwsza zdecydowanie przypadła mi do gustu w formie espresso, choć i w cappuccino była smaczna. Druga to włoska klasyka w niezłym wydaniu, a więc intensywniejsze smaki, sporo cięższych nut czekolady, orzechów i pozbawiona niemal kwaskowatości oraz owocowych niuansów. W sam raz dla mnie do mleka.

Lelit Victoria przy każdej z tej kaw dał bardzo przyjemne efekty. Espresso było gęste, wyraźne, z wyczuwalnymi niuansami charakterystycznymi dla obu rodzajów ziaren. Kontrola temperatury, sterowanie preinfuzją oraz wyraźny manometr pozwalają opanować każdą kawę i wyciągnąć z niej odpowiednie smaki.

lelit espresso

Spienianie mleka

O ile do zabawy z espresso ten model sprawdza się bardzo dobrze, tak do długich treningów w latte arcie już mniej. Jest to ekspres jednobojlerowy, nie ma osobnego zbiornika na generowanie pary, ani wymiennika ciepła. Oznacza to, że po zaparzeniu espresso należy włączyć odpowiednią funkcję. Wówczas temperatura w bojlerze znacznie wzrasta (tę temperaturę także można ustawić we własnym zakresie i przełoży się ona na moc pary) i powstaje para. Przejście od 95 – 96 stopni używanych przy parzeniu do 140, które miałem ustawione na spienianie, zajmuje około minuty.

lelit victoria cappuccino

Dysza jest dobrze wyprofilowana, nie posiada żadnych zbędnych nakładek wspomagających. Wsadzamy ją w mleko, odkręcamy zawór i spieniamy. Niestety, nie pokuszono się w tym modelu o zastosowanie tzw. zimnej dyszy, czyli takiej, która nie nagrzewa się w trakcie pracy. Można się zdziwić i sparzyć. Guma izolująca jest niewielka.

Moc jest zależna od ustawionej temperatury. U mnie sprawdziło się 140 stopni. Wówczas para ma naprawdę mocny strumień, a spienienie kilkuset mililitrów mleka zajmuje kilkadziesiąt sekund. Bez problemu uzyskujemy prawidłową strukturę mleka o gładkiej, jogurtowej konsystencji. Świat latte artu stoi otworem. Pod warunkiem, że nie zechcemy znów zrobić kolejnych szotów na kolejne mleczne kawy. Schładzanie ekspresu trwa już znacznie dłużej niż jego nagrzewanie. Dlatego po spienieniu mleka zrobienie następnej kawy może nastąpić dopiero po kilku minutach.

cappuccino

Nie jest to zarzut konkretnie pod kątem tego modelu Lelita. To cecha charakterystyczna dla wszystkich ekspresów wyposażonych w jeden bojer lub termoblok. Aby mieć jednoczesny dostęp zarówno do parzenia jak i spieniania, trzeba kupić ekspres typu HX (wymiennik ciepła), abo dwubojlerowy. Co oczywiście wiąże się z wyższymi kosztami.

Podsumowanie

Koszty. Właśnie. Lelit Victoria to zaawansowany ekspres, ale przeznaczony zdecydowanie do użytku domowego. Za około cztery tysiące złotych dostajemy sprzęt, który pozwoli na wgłębienie się w świat espresso. Kontrola temperatury, czasu parzenia czy preinfuzji to świetne narzędzia. Do tego zakup wagi i można dużo dowiedzieć się na własnej skórze i języku, czym może być espresso.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zakończyć potem dzień kilkoma mlecznymi kawkami z prawdziwego zdarzenia. Pod warunkiem, że nie zechcemy od razu zaparzyć kolejnych, czarnych kaw.

Czy jest to kwota zawrotna? I tak i nie. Podobnej klasy sprzęt to testowany Rancilio Silvia, który jest nieco tańszy, ale nie posiada regulacji temperatury ani preinfuzji oraz Ascaso Steel Prof UNO. Ten drugi ma możliwość za dodatkową opłatą wyposażenia w manualne ustawianie temperatury.

Dużą zaletą Lelita Victorii jest kompaktowy rozmiar. Jest wąski, co w niewielkich kuchniach ma duże znaczenie. Do tego wygląda całkiem ładnie i solidnie. Moim zdaniem dla fanów czarnego espresso i sporadycznych mlecznych kaw, propozycja godna rozważenia.

  • Toś mi dał zagwozdkę teraz!
    Akurat chodził mi po głowie mały, kompaktowy ale jednocześnie wysokiej jakości ekspres.

    • Haha, polecam się ;)

      A na co przede wszystkim stawiasz i jaki masz budżet?

      • Sebastian Bagiński

        Stawiam na wszystkie rzeczy wymienione powyżej :) Lelit wydaje mi się wręcz idealny.

        Stawiam na zabawę/naukę espresso i kaw mlecznych – obecnie tylko zabawa w dripa, V60 i japońskie (tylko!) filtry Hario :)

        Jest jeden problem – za taką cenę nie powinno być niedociągnięć wykonania. Jest szansa, że to problem z tym konkretnym egzemplarzem?

        • Więc tak. Jeśli chcesz się bawić więcej mlekiem, taki ekspres może to odrobinę utrudniać bo po spienieniu trzeba trochę odczekać żeby spadła temperatura i można było zaparzyć druga kawę. Chyba ze robisz najpierw np trzy – cztery szoty i spieniasz. Ale wtedy stygnie espresso.

          Aby uniknąć tego problemu, musiałbyś znaleźć ekspres z HX-em lub dwubojlerowy. A to kasa większa generalnie. Okolice 5-5,5k.

          A co do głośności spieniania. Jak prawidłowo spieniasz to zawsze jest cicho :)

      • Sebastian Bagiński

        A, jeszcze jedno pytanie – jak z głośnością spieniania mleka/pracy dyszy?