Leniwy, słoneczny dzień…

blog o kawie

Czy zawsze trzeba tryskać merytoryczną treścią? Myślę, że nie. Czasami można po prostu delektować się dobrą kawą i słońcem.

Choć słońcem bardzo zdradliwym. Niestety, dzień nie jest aż tak leniwy, jak leniwa mogła by być niedziela. Na zdjęcia trzeba było pojechać i odstać niemal dwie godziny na dworze, będąc narażonym na przenikliwy, mroźny wiatr. Ale dzięki temu, po powrocie do domu, skostniałymi rękami można było zaparzyć sobie coś dobrego. Na spokojnie, odmierzyć ziarna, zmielić je, odsiać pył, zagotować wodę, przelać filtr do Kality, ustawić sobie proporcje i wszystkie inne parametry w aplikacji Acai, wygrzać filiżankę gorącą wodą i po kilku minutach móc usiąść sobie z błękitną filiżanką i klarowną, lekką, owocową zawartością, przynosząc na myśl słońce, pomarańcze i grejpfruty…

Skoro słońce dziś tylko wyglądało, a nie grzało, trzeba było sobie to słońce samemu wykombinować, prawda? Dobra kawa o profilu czerwonych owoców i cytrusów jest bardzo dobrym pomysłem na takie słońce w filiżance.

A ciepłe dni już coraz bliżej, a więc niebawem i w plenerze będzie można wypocząć z dobrą kawą!

  • Michał

    Można wiedzieć czego używasz do odsiewania pyłu? Czy lekkie cytrusowo-owocowe kawy parzysz w niższych temperaturach powiedzmy 84-90, czy raczej jesteś zwolennikiem wyższych temperatur? Mnie najbardziej kawy z Kenii i Rwandy smakują zaparzone w przedziale 86-89.

    • Poe

      Cześć! :-) dzięki za odwiedziny!

      Kawę od jakiegoś czasu przesiewam sitkiem z chińskiego allegro o oczkach 60 mesh. To podobno tak rozmiar poleca Perger do odsiewania. MACAP M2M pyli dość mocno, z reguły odsiewam około 6-8g. I szczerze, czasami poprawa jest bardzo duża, a czasami kawa trochę traci, zwłaszcza z obróbki naturalnej. Trzeba sprawdzać samemu :-)

      Co do temperatury – oscyluję z reguły w granicach 86-92, najczęściej z 88-90. Także przy cytrusowych kawach. Przy takich temperaturach z kawy wyplukuje się tyle ile powinno. Przy niższych może być niski tzw. Uzysk. Potem po prostu kilkanaście sekund dłużej kręcę dzbankiem w celu schłodzenia :-)

      • Michał

        Dzięki za odpowiedź! Ostatnio zaglądam na Twojego bloga i bardzo miło się czyta :). Chyba zdecyduję się na takie sitko. Nie wiem jeszcze ostatecznie czy będę przesiewał zmieloną kawę i nie chcę wydać na to majątku. Głównie piję kawę z dripa v60 i boję się, że kawa po odsianiu będzie miała jak dla mnie trochę zbyt niskie body. Dobrze myślę? Bardzo lubię lekkie owocowe kawy ale nie lubię, gdy bliżej im do herbaty niż do kawy. ;) Z drugiej strony w AP, gdzie mogę sobie dowolnie manipulować czasem przesianie kawy może dać fajne rezultaty.

        • Poe

          Bardzo mi miło, że się podoba :)

          Natomiast co do sitka – mnie kosz tego wyniósł całe 18zł wraz z przesyłką z Chin, więc mój portfel nie został przetrzebiony ;) Kwestia potem tego, ile de facto potem kawy marnuje się przez taki zabieg. Przykładowo, chcąc zaparzyć kawę z 21g, muszę jej w M2M zmielić około 26-27g, więc na filiżance to strata 5-6g (czyli wychodzi, że co czwarta filiżanka idzie do kosza, bo tyle gramów się uzbiera). Body nieco obniża się, racja, jednak zyskujesz na czystości smaku i wydobyciu smaków normalnie stłumionych przez pył.

          Przykładowo, mając Panamę Elida Estate Natural z Verve Coffee, była obłędna. Akurat kupiłem sitko pod koniec paczki tej kawy, więc licząc na jeszcze bardziej zintensyfikowane doznania… trochę się przeliczyłem. Czegoś mi brakowało w niej, w stosunku do tego, co miałem w filiżance bez odsiewania. Ale mam teraz Burundi, mytą, z Johana&Nystroma – bez odsiewania jest fajna, lekko grejprfutowa, słodka. Ale po odsianiu grejpfrut schodzi na drugi plan, ustępując słodkiej, czerwonej pomarańczy, która jest bardzo wyraźna zarówno w smaku jak i zapachu, a więc odsianie zdecydowanie na plus.