„Zmielone i wypite”: HOLANDIA: Lot61, Burundi Dukorerikawa

Palarnia: Lot61, Holandia, Amsterdam

Kawa: Burundi Dukorerikawa, zbiór 2014

Proces: Myta

Palenie: Jasne, pod metody alternatywne

Profil wg palarni: Jagody i jeżyna w zapachu oraz smaku, rześki mouthfeel, śliwkowa kwaskowatość, długi aftertaste.

Gdy decydowałem się na kawkę z tej amsterdamskiej palarni, zaintrygował mnie profil tej kawy oraz miejsce pochodzenia. Nie miałem do tej pory styczności z kawą z Burundi. Dodatkowo w broszurze palarni została okrzyknięta sloganem „This is a great summer coffee!”. Spoglądając na profil, faktycznie tak być powinno.

Kiedy kawa dotarła do mnie (tydzień po wypaleniu), z niecierpliwością otworzyłem papierową torebkę (wewnętrzna strona pokryta folią). Zdominował zapach opakowania. Po chwili pojawiły się aromaty kawowe, ale żadne konkretne. Po prostu świeża, przyjemna kawa. Nic powalającego.

burundi2 burundi1

Najbardziej przypadła mi do gustu z V60, zwłaszcza przy przemieszaniu kawy podczas preinfuzji. Dzięki temu zyskała nieco więcej przyjemnej owocowości. Stosowałem standardową dozę 6-7g/100ml, temperatura zaparzania ok. 90stC. W efekcie otrzymałem kawę przyjemnie pachnącą suszonymi owocami z kakaowym tłem, w smaku głównie kakaowa słodycz, lekka kwasowość na drugim planie. Gdzieś czasami śmignęła niepostrzeżenie jagoda z jeżyną.

Przy Kalicie, sprawa miała się podobnie. Kawa zyskała trochę więcej body i słodyczy, ale utraciła kwaski.

Chemex to z kolei, jak to chemex, lekkość, niskie body, ale też w tym wypadku trochę za duża delikatność, wpadająca w wodnistość (przy dozie 21g/300ml i czasie w okolicach 4:00-4:20). Sporo czekolady, przyjemny, słodki zapach. W chemeksie zdarzały się zdecydowanie lepsze kawy.

W aero kawa jakoś mi nie podeszła. Bez niczego konkretnego.

Nie mogę kawie nic konkretnego zarzucić, ale pijałem zdecydowanie smaczniejsze kawy, o wyraźnych nutach. Tu jest po prostu w porządku.