Mistrzostwa Polski Aeropress – Co z tego wycisnęło?

mistrzostwa polski aeropress

Mistrzostwa Polski Aeropress 2015 już za nami. Mamy Mistrzynię, mamy Wicemistrzów, Seattle niebawem. Pytanie, czy tylko do tego sprowadzić te zawody?

Holandia – 18. Włochy – 18 , Węgry – 18, Singapur – 18, Polska… 72. Nie, to nie kolejne wskaźniki kondycji gospodarek świata, ani ranking FIFA. To liczba uczestników biorących udział w krajowych mistrzostwach aeropressowych. Jak widać, coś jest na rzeczy. Z resztą, ładnie to skomentował Stijn Braas na facebooku, pod wydarzeniem dotyczącym holenderskiej edycji – Poland is in a league of its own – odnosząc się do komentarza Pawła Trzcińskiego o ilości uczestników w polskich mistrzostwach.

mistrzostwa aeropress

Szacunek dla Polski //źródło: fb

No właśnie. Warszawskie FORUM przeżyło w ubiegły czwartek prawdziwe oblężenie. Nie dość, że zjechało siedemdziesięciu zawodników, do tego przybyli liczni kibice, obserwatorzy, sędziowie i po prostu fani dobrej kawy. Gwarno, wesoło, siorbiąco. Cel: wyłonić najlepszego aeropressowca w Polsce, by ten (a ostatecznie Ta, gratulacje, Justyna!) reprezentował nas w USA podczas mistrzostw świata. Ten cel udało się osiągnąć, co do tego nie ma wątpliwości. Mnie jednak zastanawia, co każdy z nas, startujących, bądź po prostu odwiedzających wówczas kawiarnię, wycisnął dla siebie i jakiego smaku nadaje to środowisku kawowemu w Polsce.

mistrzostwa polski aeropress 2015

Było gwarno i wesoło //fot. własne

To, co pierwsze nasunęło mi się na myśl, to ogromny głód rywalizacji i chęć sprawdzenia się. Oczywistym jest, że każdy z zawodników gdzieś tam po cichu myślał, że uda mu się zdobyć ten najważniejszy laur, złoty aeropress, ale patrząc na to logicznie, wielu z nas startowało po prostu po to, by to przeżyć, by się sprawdzić, porównać, czy to, co wyciska się na co dzień, w swoich kawiarniach bądź domowym zaciszu, jest w ogóle czymś sensownym. Myślę, że brakuje takich mniejszych, lokalnych zawodów w ciągu roku. I to nie tylko aeropress, ale ogólnie alternatywy. Sądzę, że na tegoroczny Brewers Cup, o ile ten się odbędzie w ogóle (na razie brak jakichkolwiek oficjalnych informacji), też może być sporo chętnych. Może nieco mniej, niż na mistrzostwa aeropressowe, bo jednak formuła Brewers jest bardziej wymagająca, ale na pewno zainteresowanie będzie.

mistrzostwa polski aeropress

Trofea //fot. własne

Skąd to się bierze? W Polsce kawa staje się niewątpliwie modna. Jest to pewien trend, który z pewnością z czasem osłabnie, jak to z modą bywa, ale kawa wdarła się do świadomości Polaków i coraz częściej chemex, dripper czy aeropress goszczą w domowych kuchniach. Jest to stosunkowo tanie, proste do przygotowania, dostępność dobrej kawy jest zdecydowanie łatwiejsza niż jeszcze parę lat temu, a doznania smakowe nieporównywalne z niczym innym. Co za tym idzie, o tym się mówi, przekazuje dalej, porównuje, sprawdza, próbuje… Ale działanie samemu prowadzi do tego, że stajemy się wzorem dla samych siebie, nie ma punktu odniesienia, być może utrwala się jakieś błędy, bo nie wie się, że coś robi się źle. Oczywiście, nie żyje się w próżni. Dobre kawiarnie pojawiają się w Polsce, w internecie można odnaleźć dobre źródła informacji, blogi, fora, czyta się, rozmawia, ale jest to w pewnym sensie niepełne.

Tego typu zawody to czas, kiedy można podpatrzeć najlepszych, wymienić się spostrzeżeniami i doświadczeniami. No i mobilizacja do poprawiania swojej techniki. Widzę to po sobie. Nie brałem wcześniej udziału w żadnych zawodach kawowych, stąd pewnie podwójnie odczuwałem tę sytuację, w porównaniu do wielu doświadczonych zawodników. Zatem dla mnie celem najważniejszym było zrobić taką kawę, jaką opracowałem sobie w domu, dokładnie, krok po kroku. I to się udało. Nie pomyliłem się, nie zostałem zdyskwalifikowany, zmieściłem się w czasie zaparzania w czasie występu, aeropress nie pękł, ani dzbanek… Niestety, z grupy nie udało mi się wyjść, ale pocieszam się tym, że chyba było blisko, bo na werdykt sędziów trzeba było dość długo czekać i patrząc po tym, że w mojej filiżance i filiżance wygranego Kamila Kwietniewskiego zostało najmniej kawy, były brane pod uwagę te dwie.

mistrzostwa polski aeropress 2015 zawodnicy

Miałem także okazję spróbować kilku kaw innych uczestników i wiem, że generalnie nie mam się czego wstydzić. Ale dopóki nie wystartowałem w tych zawodach, nie miałem takiej pewności, no bo skąd?

A wracając do ilości uczestników w polskiej edycji mistrzostw aeropress – to, co było poruszone przy okazji zapisów, które ruszyły o godzinie 11:00, a o 11:01 było już po wszystkim – niedobór zawodów na szczeblach lokalnych, o niższej randze niż Mistrzostwa Polski, ma na to wpływ, moim zdaniem. Jest po prostu głód zawodów, co w efekcie przekłada się na to, że jeżeli nie wystartuje się w MPA, to już nigdzie nie będzie takiej możliwości.

mpa 2015 aeropress

Dobrze, że rozwija się Pro-Infuzja, czyli liga baristyczna, ale to tylko wycinek szerokiego, kawowego działu, bo konkurencją jest latte art oraz w tym roku cup tasting. W skali Polski, w skali popytu na dobrą kawę, to odrobina za mało. Inną kwestią byłoby wprowadzenie eliminacji do Mistrzostw Polski. Ale to wymaga dość poważnej koordynacji organizacyjnej, choć nie jest to niemożliwe.

Co do samych tegorocznych mistrzostw – bardzo cieszę się z frekwencji, z ilości osób i znajomych twarzy. Myślę jednak, że dla osób, które były, ale nieco mniej pasjonują się kawą, można byłoby dołożyć jakieś dodatkowe atrakcje. Ile można patrzeć, jak garstka ludzi wyciska kawę? Kilka więcej stoisk kawowych czy jedzeniowych, może jakieś pokazy, warsztaty, cuppingi? Coś, co mogło by się śmiało odbywać obok mistrzostw, przeradzając same zawody w coś rodzaju mini-festiwalu kawowego. Na pewno przyciągnęłoby to kolejnych amatorów kawy. Oczywiście to nie jest żadna pretensja z mojej strony, nie chciałbym być źle zrozumiany! Ot, luźna sugestia i spostrzeżenie.

Także, podsumowując, to była dobra impreza, czapki z głów dla Organizatorów, bo na pewno nie było łatwo wszystko spiąć. Ale i chce się zdecydowanie więcej, trzeba wykorzystać ten potencjał środowiska kawowego w Polsce, bo jest on spory.

A jeszcze na koniec coś, co może przydać się trenując do kolejnych zawodów. W sieci pojawił się już mistrzowski przepis, dzięki któremu Justyna Urbańska wygrała tegoroczne MPA.

doza: 18g,

mielenie: jak do dripa

woda: 240 ml wody ze zwiększoną ilością magnezu, temperatura 88 st. C

czas: 2:20 (30 sekund – wyciskanie)

mieszanie: brak.

Proste, prawda? A dla porównania podrzucę Wam jeszcze to, jaki przepis ja przygotowałem na mistrzostwa.

doza: 17,5g

mielenie: grubsze niż drip, ale drobniej niż chemex

woda: 230ml, z lubelskiego kranu, filtrowana, temperatura 89 st. C

czas: 2:50 (50 sekund – wyciskanie)

filtr: podwójny, papierowy

mieszanie: przez 10 sekund po wsypaniu kawy do 35g wody w aeropressie, po tym uzupełnienie do pełna i zakręcenie aeropressu.

Niby niuanse, a jednak efekty różne. Oto magia kawy. A jeżeli kompletnie nic nie wiecie o tym urządzeniu, aeropress gościł już na łamach bloga.

  • smecik

    Już myślałem ze cos o mnie wspomnisz, jako ze doszedłem najdalej z Lublina… :D wg mnie zawody były super doświadczeniem i okazja do poznania wielu ciekawych osób i nauczenia się czegoś :D

    • Poe

      :D przepraszam, że zawiodłem Twoje oczekiwania!