Eureka Mignon Filtro i Baratza Virtuoso Plus – porównanie

młynek do kawy żarnowy eureka baratza

Młynek do kawy to podstawa. Bez tego elementu nie ma co myśleć o dobrej kawie w domu. Na młynek można wydać nawet kilka tysięcy złotych, ale co zrobić, jeśli jednak nie chcemy wydać wielkiej gotówki, a chcemy coś porządnego? Na przeciw wychodzą dwa nowe – stare modele, Eureka Mignon Filtro oraz Baratza Virtuoso Plus.

Nowa odsłona znanych twarzy

Eureka Mignon oraz Baratza Virtuoso to modele doskonale znane na kawowym rynku. Od lat działają w tysiącach kuchni i w niewielkich kawiarniach. Pierwszy z nich kojarzony jest przede wszystkim jako młynek świetnie sprawdzający się przy espresso, kosztujący jednocześnie nie aż tak duże pieniądze, w porównaniu do innych młynków przeznaczonych pod tę metodę parzenia kawy (około 1200 złotych). Ładnych kilka lat temu testowałem ten młynek u siebie na blogu, porównując Eurekę Mignon i MACAPa M2M. To były czasy!

Baratza Virtuoso, choć zdaniem producentów nadaje się do mielenia kawy zarówno do espresso jak i pod alternatywy, zdecydowanie częściej jest wybierany jako młynek gdzie potrzeba grubszego mielenia. W archiwach bloga znajdziecie test tańszej wersji – Baratzy Encore.

młynek do kawy żarnowy eureka baratza

Po lewej Eureka Mignon Filtro, po prawej Baratza Virtuoso+ /fot. własne

Dziś oba młynki goszczą we wspólnym teście w odświeżonych wersjach. Eureka Mignon Filtro oraz Baratza Virtuoso Plus. Pierwszy, jak sama nazwa wskazuje, ma być propozycją dla osób szukających młynka przede wszystkim do metod przelewowych. Drugi w stosunku do wersji bez plusa, wzbogacił się o niewielki ekran ciekłokrystaliczny z timerem zamiast bocznego pokrętła.

Wygląd

Eureka Mignon Filtro nie różni się mocno wyglądem od wersji standardowej. Młynek do kawy jest w malowany czarnym, matowym lakierem i wykończony jest czarnymi, błyszczącymi plastikami. Wszystko zgodnie z nowoczesnymi trendami Black is the new black czy coś w ten deseń. Poza tym do zestawu dołączony jest plastikowy pojemnik na mieloną kawę, którego akurat w moim pakiecie testowym zabrakło, co nieco utrudniło obsługę, ale o tym za chwilę. Różnicą w stosunku do wersji standardowej jest umieszczenie przycisku mielenia z boku obudowy a nie pod wylotem, co jest logicznym posunięciem. Niestety, nielogicznym rozwiązaniem jest dla mnie potrzeba ciągłego trzymania guzika, aby mielić kawę. Nie ma innego rozwiązania w tym modelu.

Całość jest bardzo solidna, elementy są dobrze do siebie dopasowane, nic nie trzeszczy i nie wpada w rezonans. Młynek jest ciężki, nie ma ryzyka, że zacznie się przesuwać po blacie w trakcie używania. Na górze znajduje się charakterystyczny, kwadratowy, niski hopper na ziarna z zasuwanym wylotem.

eureka mignon filtro test

Pokrętło zmiany grubości mielenia w Eurece Mignon Filtro znane z poprzednich modeli. /fot. własne

Baratza Virtuoso+ w stosunku do wersji bez plusa z wyglądu różni się detalami. To ten sam plastikowo – metalowy korpus, solidnie wykonany, choć tworzywo sztuczne nie sprawia wrażenia takiego, które miałoby przetrwać bez trzeszczenia kilka lat. Młynek jest lżejszy niż Eureka, ale nadal stabilny i nie ma możliwości by uciekał w czasie pracy. Wylot zmielonej kawy jest schowany we wnęce, w którą wsuwa się plastikowy pojemnik. Dzięki temu całość jest smuklejsza i bardziej skondensowana niż Eureka Mignon.

Który z tych dwóch młynków jest ładniejszy, pozostawiam Wam do oceny. Całościowo bardziej przypadła mi do gustu Eureka z jej prostymi kształtami i jednolitym kolorem.

baratza virtuoso test

Stopniowa nastawa grubości mielenia w Baratzy Virtuoso+. /fot. własne

Praca i dane techniczne

Młynek do kawy to przede wszystkim żarna. Cała reszta, jak silnik czy wygląd to kwestie nieco mniej ważne. To, czym mielona jest kawa, a w efekcie jak jest mielona, to dla finalnego efektu w filiżance najważniejsza sprawa. Eureka i Baratza to bardzo podobny przedział cenowy, plasujące się powyżej poziomu podstawowego, jak proste młynki ręczne pokroju Rhinowares bądź Porleksa, bądź proste elektryczne jak Wilfa Svart albo Baratza Encore. Jednak nie przekraczają psychologicznej granicy 1000 złotych.

Eureka Mignon Filtro ma zamontowane płaskie, 50mm, stalowe żarna. Nie różnią się one od tych montowanych w klasycznej wersji. Dopiero model Brew Pro, który widziałem na stronie producenta, ma większe i nieco zmodyfikowane żarna, projektowane stricte pod metody przelewowe. Natomiast młynek do kawy Baratza Virtuoso Plus posiada żarna stożkowe, o średnicy 40mm, także stalowe.

młynek do kawy jaki wybrać

Baratza Virtuoso+ /fot. własne

Czy lepsze są płaskie, czy stożkowe… O to boje toczą się na różnych forach internetowych i w innych przestrzeniach socialmediowych. Z mojego punktu widzenia – na tym poziomie cenowym, a co za tym idzie, na tym poziomie przygotowywania kawy w domu – nie ma to żadnego znaczenia. Podobnie, jak prędkość kręcenia się żaren. Powiedzcie szczerze – czy przy robieniu dwóch, trzech czy nawet pięciu kaw dziennie, będzie dla Was różnicą, czy porcja kawy zostanie zmielona w młynku elektrycznym, gdzie nie trzeba kręcić korbą, w siedem czy jedenaście sekund?  Wydaje mi się, że też nie jest to kwestia szczególnie paląca. Robiąc kilkadziesiąt czy nawet kilkaset kaw dziennie, jak w dużej kawiarni, owszem, sekundowe oszczędności przeradzają się w naprawdę długie minuty.

Ale dla porównania – Eureka Filtro mieli z prędkością 1350 obr./min, natomiast Baratza Virtuoso+ 450 obr./min. Co przekłada się na około pięć – siedem sekund różnicy na korzyść Eureki przy mieleniu 20g kawy na średnim ustawieniu grubości.

Zdecydowanie ważniejszą kwestią do rozważenia w zaciszu domowym jest kwestia głośności pracy. Wiadomo, że kawę robimy od wczesnych godzin rannych, gdy niekoniecznie jeszcze wszyscy w domu i bloku obudzili się. A korzystałem już z młynków, które były w stanie postawić na nogi przynajmniej piętro.

młynek żarnowy do kawy

Eureka Mignon Filtro. /fot. własne

Tutaj zdecydowanie na prowadzenie wychodzi Eureka Mignon Filtro. Ten młynek do kawy jest bardzo dobrze wyciszony. Pusty chodzi niemal bezgłośnie, podczas mielenia słychać trzask łamanych ziaren kawy, który jest nieźle wytłumiony. Gorzej wypada Baratza, która nawet bez kawy wyje. Pytanie „co to tak wyje? Co to tak wyje tam w tle?” jest tu mocno na miejscu. Niestety, jest to przypadłość większości młynków tej firmy. Pamiętam model Encore i Sette, oba do cichych także nie należały. A szkoda, bo dźwięk jest dość uciążliwy, choć wiadomo, że słyszy się go przez kilkanaście – kilkadziesiąt sekund.

Mielenie i efekty

Eureka Mignon Filtro ma te same żarna i ustawienia mielenia jak klasyczna Eureka. Ma nieco zmodyfikowany wylot kawy oraz brak widełek pod portafilter i przycisku do mielenia uruchamianego kolbą. Niestety, nie pokuszono się i zmianę sposobu regulowania grubości mielenia. Znów jest to niewielkie, bezstopniowe pokrętło, na którym oczywiście są zaznaczone cyferki, ale prawda jest taka, że trzeba kilkukrotnie przekręcić skalę, żeby przeskoczyć pomiędzy ustawieniami, np. z V60 do Chemeksa. Trzeba więc zapamiętać i zanotować swoje preferencje, na przykład „sześć pełnych przekręceń i na 5”. Wprowadza to więc pewien dyskomfort. Zdecydowanie wolę rozwiązanie z Baratzy, gdzie łatwo można skakać od jednej do drugiej strony skali i wracać do preferowanych ustawień. Choć ma to pewną wadę – czasami najlepsze ustawienie może wyskoczyć gdzieś między jednym a drugim punktem. To jednak sporadyczne ryzyko.

Drugą kwestią jest retencja, czyli to, ile kawy zostaje w gardzieli po mieleniu. Jak wiadomo, przy parzeniu kawy bardzo ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji. W przypadku kaw pod przelewy, najczęściej przygotowujemy porcję na wadze i dopiero wtedy wrzucamy do młynka. W efekcie, jeśli młynek lubi „zjeść” gram czy dwa, to ma to realny wpływ na to, ile wody rzeczywiście potrzebujemy do zaparzenia.

eureka mignon baratza virtuoso test

U góry średnie mielenie Eureki Mignon. Na dole średnie mielenie Baratzy Virtuoso+. Jak widać, minimalnie równiejszy przemiał jest w Eurece. /fot. własne

Tutaj lepiej wypada Baratza Virtuoso Plus. Wsypanie 20g kawy oddaje około 19,5g. Poklepanie po pleckach łatwo oddaje zapodziane dziesiąte części grama. Natomiast Eureka potrafi zjeść nawet do 2g kawy (najczęściej wychodziło mi ok 1-1,5g), które trudno wyklepać z czeluści młynka, trudno jest przechylić młynek, trzymać przycisk mielenia, pojemnik i jeszcze ostukiwać tył sprzętu.

Efekty mielenia na obu sprzętach są porównywalne. Wizualna ocena zmielonej frakcji nie przechyla szali w żadną ze stron. Oba młynki do kawy mielą dość równo, nie ma dużego rozrzutu w ramach jednej porcji. Pył pojawia się w umiarkowanej ilości.

młynek do kawy

Eureka Mignon Filtro /fot. własne

Żeby sprawdzić realne różnice w smaku pomiędzy młynkami, zrobiłem cupping – ta sama kawa (intensywna i owocowa Kenia) i proporcje, trzy różne młynki ustawione na mniej więcej podobną wielość drobinek kawy. Dwa młynki to oczywiście testowane Eureka i Baratza oraz dla porównania Comandante, który miał być punktem odniesienia, który znam.

Sam zapach zmielonej kawy nie odbiegał od siebie zbyt mocno. Wszędzie pojawiały się nuty owocowe, porzeczkowe i słodkie. Natomiast sam cupping pokazał pewne różnice. Kawa w cuppingu z comandante była bardziej czysta w smaku i bardziej owocowa. Natomiast Eureka i Baratza smak miały minimalnie przytłumiony w stosunku do młynka ręcznego. Sugerowałoby to zatem większą ilość pyłu w zmielonej kawie. Nie czułem na szczęście żadnej nadmiernej goryczy, co jest charakterystyczne przy młynkach niskiej jakości, gdzie tego pyłu kawowego jest produkowane bardzo dużo. W obu młynkach charakterystyczne niuanse smakowe w kawie były wyczuwalne. Nie zgubiła się ani czarna porzeczka, ani jeżyna, ani przyjemna kremowość na finiszu. Oznacza to, że zarówno Eureka jak i Baratza to dobry wybór do kaw przelewowych.

młynek do kawy test

Timer w Baratzie Virtuoso+ /fot. własne

Różnice pomiędzy oboma modelami były niewielkie w kwestii smaku. W początkowej fazie, a więc w ósmej – dziewiątej minucie po zalaniu kawy wodą, przy pierwszych siorbnięciach, kawa z Eureki miała minimalnie wyższą, wyraźniejszą kwastkowatość, natomiast ta z Baratzy miała smak trochę przytłumiony. Po kolejnej minucie – dwóch smaki były do siebie bardziej zbliżone, bez wyraźnego faworyta. Minimalnie czystszy smak wydawał mi się przy kawie z Eureki.

Co wybrać

Młynek do kawy to wybór na długie lata w warunkach domowych. To jest ten element kawowej układanki, który zmienimy w momencie, kiedy dojrzejemy do droższych wyborów i wyostrzy nam się smak. Natomiast jeśli stwierdzicie, że ten poziom kawy Wam w zupełności wystarczy, młynek żarnowy będzie Wam towarzyszył wiele lat, bo raczej nie zdarzają się poważniejsze awarie bądź zużycie materiałów.

Zatem rozważając wybór pomiędzy Eureką Mignon Filtro a Baratzą Virtuoso+, niech zadecydują względy estetyczne, ergonomiczne oraz obsługa. Timer w Baratzie jest przydatny. Ustawiamy czas i młynek mieli tyle, ile chcemy, nie trzeba trzymać przycisku, jak w Eurece. Natomiast Filtro przemówi na pewno do tych, którzy cenią cichą pracę oraz ładny, minimalistyczny design.

Na pewno jeden i drugi młynek to dobra propozycja dla osób szukających sprzętu lepszego niż podstawowe i najtańsze modele dostępne na rynku. Kwota 800-900 złotych za tej jakości sprzęt jest przyzwoita i jeśli komuś bardzo zależy na smaku kawy i jednocześnie ceni sobie wygodę, jaką oferuje młynek elektryczny w stosunku do ręcznego, warto wybrać jeden albo drugi.

 

Dzięki wielkie Coffeedesk.pl za udostępnienie sprzętu na testy!

CoffeeDesk