Najlepsza Kawa 2016 i Całe Podsumowanie!

rancilio silvia

Doigraliśmy się. Kolejny rok mija, sami tego chcieliśmy (czy też nie). Pora zatem na coroczne, kawowe, popularowe podsumowanie – o tym, co się wydarzyło, co dobrego wpadło do młynka i o perspektywach na przyszłość. Krótko mówiąc – Najlepsza Kawa 2016 i nie tylko (z konkursem!).

Intensywnie

Tak jednym słowem można byłoby określić mijający, kawowy rok. Dokładnie, jak wspominałem w zeszłorocznym podsumowaniu, rozwój polskiej sceny kawowej jest bardzo dynamiczny i z roku na rok dzieje się co raz więcej.

Siedemdziesięciu dwóch zawodników na Mistrzostwach Polski Aeropress 2015? Super! A co powiecie na ponad setkę w tym roku? No właśnie! A do tego odnotuję swój własny, indywidualny sukces, bo w tegorocznej edycji udało mi się wyjść z grupy do następnego etapu. Tam już co prawda przegrałem, m. in. z tegorocznym Mistrzem Polski (a co się potem okazało, i Mistrzem Świata), Filipem Kucharczykiem. Jednak radość jest! O całych zawodach możecie przeczytać w tym wpisie. A tak wyglądały zawody:

Idąc tym tropem, nie mogło się obejść bez wywiadu z Filipem. Będąc we Wrocławiu, spotkaliśmy się i pogadaliśmy nie tylko o samych zawodach, ale ogólnie o tym, co w świecie kawy się dzieje.

Chwilę przed Mistrzostwami Polski Aeropress odbyły się w Kołobrzegu Mistrzostwa Polski Brewers Cup. To kolejna, warta odnotowania impreza kawowa, która pokazuje potężny rozwój i zainteresowanie Dobrą Kawą. Po czym tak wnioskuję? Tegoroczny Brewers odbył się jako niezależna, dwudniowa impreza, w części Polski, do której, powiedzmy sobie szczerze, łatwo dotrzeć nie jest. Mimo to i bez względu na to, że same zawody nie odbywały się w ramach jakiegoś jeszcze większego wydarzenia, przyjechało mnóstwo osób. Oczywiście, był plenerowy festiwal kawowy, różne stoiska, gdzie lała się kawa, był genialny koncert Łony i Webbera, ale to wszystko toczyło się dookoła samych zmagań baristów.

Natomiast listopad należał do Mistrzostw Polski Cup Tasters 2017. Już rozstrzygnięto, kto będzie reprezentował Polskę w przyszłym roku w Budapeszcie na Mistrzostwach Świata. Mowa oczywiście o Grzegorzu Kurzajczyku z poznańskiego Brismana.

Po drodze trafiły się jeszcze Mistrzostwa Polski Latte Art, zawody Coffee Jump, jako, mam nadzieję, dobra obietnica Coffee In Good Spirits, które może w końcu by się odbyły w 2017 roku. No i oczywiście pełna edycja Pro-Infuzja Barista Challenge, czyli polska liga baristów w konkurencjach cup tastingu i latte artu! Piękne jest to, że powstają tego typu cykliczne imprezy, a nie tylko jednorazowe wydarzenia. Więcej, więcej, więcej życzę sobie!

Jak widać, wydarzeń w mijającym roku nie brakowało. Jaki jest wspólny mianownik tych wszystkich imprez? Oczywiście kawa. Ta najlepsza kawa.

Najlepsza Kawa

No właśnie. Czy coś takiego, jak najlepsza kawa istnieje? I tak i nie. Zależy, jakie kryteria brać pod uwagę. W swoim dziale Zmielone i Wypite przez ostatni rok zebrałem 21 kaw (a to i tak nie wszystkie, które przebrnęły przez mój młynek, filtry, filiżanki i język!). Pośród nich jestem w stanie wybrać coś, co najbardziej utkwiło mi w pamięci i w jakiś sposób mnie zaskoczyło.

Jak dla mnie, niekwestionowanie najciekawszym i najsmaczniejszym odkryciem tego roku była dla mnie Kostaryka El Diamante z holenderskiej palarni Keen Coffee. Były to specjalne ziarna, wybrane przez Roba Kerkhoffa na jego występ podczas Mistrzostw Świata Brewers Cup 2016, gdzie ostatecznie zajął niezłe, ósme miejsce. Sama kawa zaś zajęła trzecie miejsce w konkursie Cup of Excellence. Przez swoją nietypową obróbkę zwaną anaerobic fermentation kawa zyskała niesamowity profil smakowy, który mnie urzekł. Wyobraźcie sobie słodki, szarlotkowy syrop. Taka właśnie była ta kawa. Jakby ktoś do filiżanki sypnął jakiejś przyprawy jabłkowo – cynamonowej. Obłęd!

keen coffee kerkhoff

Dwie kawy jeszcze mógłbym zakwalifikować jako najlepsza kawa. Ekwador Loja z warszawskiego Coffeelabu to jedna z nich. Bardzo ciekawy profil smakowy, niczym cukierek Kukułka. Nieco czekoladowa, nieco winna, bardzo słodka i pełna. Druga natomiast to Kenia Kainamui Lot 141 ze szwedzkiego Johana & Nystroma. Choć to zwykła Kenia, czyli dużo świeżości i rześkości owocowej, ta mnie uraczyła takim klimatem na najwyższym poziomie. Czarne porzeczki, jeżyny, lekkie cytrusy, czerwony grejpfrut, absolutny brak cięższych nut czy goryczy. Tak żywa i tak pyszna, że potem próżno było mi szukać tak czystego smaku w innych Keniach, które piłem w tym roku.

kenia kainamui lot 141 johan nystrom

Nie mogę też zapomnieć o przepysznej klasyce. Etiopia Sidama Deli Kochoha z japońskiej filii Blue Bottle Coffee. Jej smak to klasyczna klasyka etiopskich, mytych kaw. Brzoskwinie, bergamotka, cytrusy, herbaciany posmak, ale w niesamowicie czystym, intensywnym wydaniu! Bardzo podobne odczucia miałem w najlepszym espresso, jakie piłem w tym roku, w lubelskim Kap Kapie, z Etiopii Hunkute ze szwedzkiego Dropa.

Natomiast najdziwniejszym smakiem, z jakim spotkałem się w tym roku, to zdecydowanie Indonezja Kelompok Petani z włoskiej palarni Gardelli Specialty Coffees. Szałwia i marihuana. Dosłownie.

Co poza tym?

Cały 2016 dla mnie i dla bloga to ciekawy czas. To niemal 40 wpisówwiele sprzętów, testów, linków, informacji, wyjazdów (tak, ten Triest z Illy Polska na pewno na długo zostanie mi w pamięci!). To także duży sukces na arenie międzynarodowej! Moje zdjęcie wygrało SCAE Photography Competition 2016 w kategorii From Bean to Cup. Splendor jest! Poza tym, zdradzę Wam już teraz, zacieśniam współpracę z dobrze znaną Kawoszom firmą – Acaia Coffee Scale i na rok 2017 planujemy co nieco.

I tak pół żartem, pół serio, w końcu mój sukces w akcji Third Wave Wichteln, czyli takim Kawowym Świętym Mikołaju. Od powstania tej imprezy trzy lata temu, uczestniczę w niej co roku. Zasada jest prosta. Gdy akcja zostaje ogłoszona, zapisujemy się do bazy, po czym, po zamknięciu zapisów, każdy z uczestników otrzymuje losowo adres innego uczestnika i wysyła mu paczkę świeżej kawy specialty. Nikt nie wie co i skąd dostanie. Oczywiście pewne ryzyko jest, tak, jak w moim przypadku, gdzie dwa razy nic do mnie nie dotarło z niewiadomych powodów. Jednak za każdym razem moje ziarenka docierały tam, gdzie miały (za pierwszym razem do Malezji, a w zeszłym roku i w tym do Niemiec). A sukces odnotowałem tym razem, kiedy zastałem paczkę prosto z Nowego Jorku z ziarnami z Cafe Grumpy.

 

A jak inni?

Podpytałem na Twitterze, co inni sądzą o mijającym roku. Koledzy z European Coffee Trip wskazują, że film Coffee Man był tym czymś, na co warto zwrócić uwagę przy podsumowaniu. Jeszcze nie oglądałem, muszę nadrobić zaległości!

 

Natomiast Agnieszka Rojewska podsumowała rok zgodnie z moją opinią

 

Po czym dodała, że ma nadzieję, iż 2017 przyniesie jeszcze więcej kawowego dobra. I tak też uważam. Jeszcze nie osiągnęliśmy tego apogeum, po którym intensywność kawowych doznań mogła by spadać. Ciągle widzę nowo otwierające się kawiarnie, gdzie serwuje się coraz bardziej przyzwoite kawy, dostrzegam po wiadomościach od Was, że chcecie pić dobrą kawę, że szukacie rozwiązań. To naprawdę bardzo cieszy i buduje!

A co powiecie, w związku z tym, na mały konkurs? Co dla Was było najciekawszym, kawowym wydarzeniem, rzeczą, punktem na Waszej kawowej mapie? Nie muszą to być zdobyte tytuły, czy wypite kawy z najlepszych odmian! Nie! Coś, co dla Was było najciekawsze i najlepsze!

W komentarzach pod tym wpisem opiszcie mi to, a do Autora (Autorki) najciekawszego powędruje jakaś dobra kawka specialty ode mnie!

Czekam na Wasze komentarze aż do 27 grudnia, do północy!

  • Tak, to był ciekawy rok :) Dla mnie natomiast najlepszym wydarzeniem były kameralne warsztaty w gdańskiej kawiarni Kreatywna Cafe. Do tej pory miałam mało styczności z alternatywami, jeśli chodzi o proces parzenia, a udało mi się poznać tak wiele! Drip, aeropress, nawet syfon! :) Od tej pory już zupełnie inaczej parzę kawę :)

  • Rob Jar

    Dla mnie rok 2016 to totalna zmiana w podejściu do tematu kawy. Dosłownie przesiadłem się ze standardowego picia kawy z ekspresu na lokomotywę zwaną: Alternatywa. Przez miniony rok zacząłem uczyć się alternatywnych metod zaparzania kawy, wygospodarowalem nawet cała szafkę w kuchni na dripy, aeropresy, filtry, wagi, termometry itp, oraz oczywiście kolekcję różnych kaw, ktorą uzupełniam co miesiąc. Jest to niekończąca się zabawa w odkrywanie tego, co moża wycisnąć ze „zwykłego ziarna”. Rok 2016 sprawił, że stałem się istnym Coffee Freak’iem :) Niech to trwa! :)

  • Co to jest najlepsza kawa? Unikam tego typu określeń i raczej nie szukam. Staram się zadowolić tym, co mam i wydobyć z tego to, co najlepsze, wystarczy mi dobra kawa. Najlepsze kawy są bardzo drogie. W świecie zasłużone miano najlepszych zdobywają kawy z Panamy. Mieliśmy przed sobą zbiór ponad 40 próbek z konkursu Best of Panama 2016. Czego tam nie było? Kawy myte, naturalne, inne eksperymentalne obróbki, odmiana przede wszystkim Geisha. Tutaj informacja za ile się to wszystko sprzedało: http://auction.stoneworks.com/PA2016/final_results.php

    • Dlatego też podkreśliłem, czym jest ta ‚najlepsza kawa’ w powyższym wpisie -subiektywnym odczuciem pośród kaw, których spróbowałem w mijającym roku :) na podstawie tego czy mnie zaskoczyły, czy były czymś niespodziewanym, czy wręcz niesamowite w swojej czystości.

  • Sot

    Cieszę się że ktoś też wyczuł marihuanę w Indonezji od Gardelliego :D

  • Aga Kr

    Dla mnie najistotniejsze zdecydowanie było rozpoczęcie pracy z kawą. Do tej pory byłam wielką entuzjastką kawy a teraz mogę zostać też baristą a w sumie to brismanem. Już dawno nic nie dawało mi tak wielkiego kopa do działania i tyle radości a wręcz euforii. Dodatkowo taką wisienką na torcie jest zdany certyfikat SCAE barista intermediate. Chyba nie mogłam sobie wyśnić lepszego kawowego roku.
    :)

    • Cześć Noworocznie!

      Pewnie już dawno zapomniałaś o tym komentarzu ;) a ja muszę przyznać, że faktycznie, Twój 2016 był bardzo kawowy i chapeu bas za Brismana (za SCAE również, oczywiście!). Należy Ci się za to dobra flaszka! Ale to nie ten konkurs, więc ode mnie kawa wędruje do Ciebie! Odezwij się do mnie na facebooku lub na maila – marcin [] popularcoffee.pl i podaj mi swój adres!