Najlepsza kawa? Najlepsze przygody? Rok 2017 był intensywny!

blog o kawie

Kiedy już na dobre zamknął się dwa tygodnie temu rok 2017, zrobiłem sobie w głowie jego podsumowanie. Nie będę tu się oczywiście rozwlekał nad tym co i ile podziało się we wszystkich aspektach mojego życia (a może by tak kiedyś książkę napisać…?), ale o tych kawowych warto wspomnieć. Najlepsza kawa? Najlepsze przygody, wyjazdy i wydarzenia oraz teksty? Proszę bardzo!

Mistrzostwa, mistrzostwa, mistrzostwa

Agnieszka Rojewska, Natalia Piotrowska, Mateusz Szuchnik, Maciej Duszak, Grzegorz Kurzajczyk i Jasiek Szurek. To właśnie oni reprezentowali w 2017 roku Polskę na kawowych mistrzostwach. Polaków zabrakło tylko w dwóch konkurencjach – Mistrzostwa Świata Roasters oraz Ibrik / Cezve. Poza tym, latte art, barista, coffee in good spirits, brewers, cup tasters i aeropress były możliwością zawalczenia o najwyższe lokaty.

Podczas World of Coffee w Budapeszcie Agnieszka Rojewska w latte arcie oraz Mateusz Szuchnik w coffee in good spirits zajęli bardzo wysokie lokaty – obydwoje trzecie miejsce – w swoich konkurencjach. W przypadku podium Agnieszki jest to najwyższe z dotychczasowych miejsc Polaków w tej konkurencji! Nie można nie wspomnieć o Mateuszu, który nie dość, że wystartował po raz pierwszy na Mistrzostwach Polski Coffee in Good Spirits, to od razu na Mistrzostwach Świata wskoczył na podium z trzecią lokatą. Cieszyło też bardzo zdobycie zasłużonego tytułu Mistrza Polski Brewers Cup przez Maćka Duszaka. W Budapeszcie zabrakło odrobinę, by wejść do finału.

Paulina Miczka aeropress seoul

Jednak na Budapeszcie nie zakończyły się światowe potyczki Polaków. W listopadzie był Seul i Mistrzostwa Świata Barista oraz Aeropress. Natalia Piotrowska, dwukrotna Mistrzyni Irlandii (2016 i 2017), tym razem w barwach polskich nie zakwalifikowała się do finału, ale zajęła dobre, 19. miejsce. Jasiek Szurek co prawda nie utrzymał tytułu mistrzowskiego wywalczonego rok wcześniej przez Filipa Kucharczyka, ale mistrzostwo i tak zostało w polskich rękach, bo u Pauliny Miczki, reprezentującą Anglię. Były emocje!

Wywiady z wszystkimi mistrzami możecie znaleźć na blogu!

Tu z Pauliną Miczką i sesja zdjęciowa wykonana na ulicach Seulu.

Tu z Filipem Kucharczykiem i sesja zdjęciowa w jego Cafe Targowa we Wrocławiu.

Tu z Jaśkiem Szurkiem oraz sesja (oraz film z przepisem) zrobiona we wnętrzach lubelskiego Centrum Spotkania Kultur.

Także w 2017 roku mistrzowskich emocji nie brakowało i pokazaliśmy na świecie, że Polska to kraj naprawdę dobrych, profesjonalnych baristów. A takie wydarzenia, jak choćby liga baristów Pro-Infuzja, tylko pomagają budować ten trend.

jasiek szurek

Wyjazdy, rozjazdy

Dla mnie, blogowo i kawowo, ubiegły rok był mocno podróżny. Począwszy od tego, że gdyby zsumować wszystkie dni, to blisko miesiąc spędziłem w Trójmieście (Basiu i Leszku, dziękuję!). Jakoś ciągnie w tamtą stronę. Do tego Kawowa Majówka w Kołobrzegu połączona z Brewers Cup, niedługo potem Budapeszt i World of Coffee. Tam można było naprawdę poczuć czym jest #teampoland i polski doping na zawodach. Jako że z Polski na Węgry jest bardzo blisko, a termin był już w sezonie letnim, potężna, kawowa grupa wybrała się do naszych braci z południa. Więc prócz wielu kawowych doznań (bardzo gorąco polecam odwiedziny choćby My Little Melbourne), dobrze zaznajomiłem się z dorobkiem węgierskich winnic.

Dosłownie kilka dni po powrocie z Budapesztu przepakowałem walizki i odwiedziłem na chwilę Izrael. Miejsca piękne, przesycone historią i różnorodnością (od bardzo konserwatywnej Jerozolimy, gdzie w Szabas zamknięte są dworce autobusowe i kolejowe, po Tel Awiw uznawany za stolicę środowisk LGBT). Jednak kawowo… trochę jak krajobraz tamtych rejonów. Pustynnie. Polecam pojechać ze swoimi zapasami. I nastawić się na wysokie ceny, które lokalni przedsiębiorcy potrafią wywindować na jeszcze wyższy poziom, widząc turystów.

popularcoffee

Zagranicznie było chwilę przerwy… Ale potem, to już z przytupem, bo Seul i Cafe Show, Mistrzostwa Świata Barista oraz Mistrzostwa Świata Aeropress. Dzięki zaproszeniu do współpracy przez European Coffee Trip, pojechaliśmy tam razem, relacjonując poczynania europejskich baristów (brawa dla mistrza Dale Harrisa, reprezentanta Wielkiej Brytanii, jedynego Europejczyka w finałach przy okazji) oraz tworząc projekt Aeropress Movie. Cholerny zaszczyt dla mnie! Nigdy nie przypuszczałem, że po prostu robienie tego, co najbardziej pasjonuje w życiu, czyli fotografowanie i picie kawy, może niespodziewanie przenieść mnie na drugi koniec świata. Być w centrum kawowych wydarzeń i bardzo mocno poszerzać swoje horyzonty, zarówno kawowe, jak i interpersonalne oraz kulturowe. W Seulu, ponadto, odwiedziłem jedną z najlepszych kawiarni, jaką poznałem w tym roku. Mowa o Center Coffee. Świetny, minimalistyczny, współczesny design, doskonała obsługa klienta i wybór ziaren tylko z ichniejszej palarni, nakierowanej wyłącznie na kawy odmiany Geisha. Szaleństwo! Center Coffee znalazło się na shortliście plebiscytu Sprudge Awards na najlepszą kawiarnię 2017 roku.

PS. Nie, nie zabieram się za poradniki motywujące i kołczerskie. Spokojnie!

Seul center coffee

Center Coffee w Seulu /fot. własne

Co nie znaczy, że w Polsce nic się nie działo! Ot, choćby Figa, czyli prywatny projekt wspomnianego Filipa Kucharczyka, odpalona z przytupem i na dużą skalę palarnia Hard Beans Coffee Roasters, czyli opolska Kofeina z Arturem Poradą i Krzyśkiem Baraboszem na czele, warszawska Story Coffee Roasters, w którą zaangażowany jest Arek Domurad, bądź Bless Coffee Roasters – palarnia Natalii Piotrowskiej.  Rozkręca się też Dobra Palarnia Kawy związana z chłopakami z krakowskiego Coffeece. Do tego nie można pominąć otwarcia kolejnych, dobrych, kawowych lokali. Na warszawskiej scenie zagnieździł się CoffeeDesk, ze świetnym designem i stacjonarnym sklepem z akcesoriami, pojawiła się druga Synergia w Katowicach, Papier – Kawa – Nożyce i Cz.Kawka w Trójmieście…

gdynia trójmiasto kawa

Gdynia / Trójmiasto… fot. własne.

Najlepsza kawa i najlepsze teksty

W podsumowaniach ubiegłych lat (2014, 2015 i 2016) najczęściej wskazywałem, która kawa mnie szczególnie urzekła. Ubiegły już rok obfitował w wiele, naprawdę dobrych kaw. Jednak wyjątkowo trudno wybrać mi coś, co najbardziej utkwiło mi w głowie. Na pewno obłędnie smakowała Panama Geisha z Ninety Plus, parzona przez jednego z ambasadorów marki na stoisku Dittinga na Cafe Show w Seulu. Tak czystej, a jednocześnie słodkiej, intensywnie truskawkowo – cytrusowej, złożonej kawy nie piłem. Bardzo zapadły mi brazylijskie kawy z eksperymentalnych obróbek z Daterry. Podczas cuppingu, gdzie było przygotowane bodajże siedem bądź dziewięć kaw, każda wyróżniała się czymś charakterystycznym i trudno było mówić o nich w kategorii nudnych i przewidywalnych, jak często można powiedzieć o kawach z Brazylii.

parzenie kawy

Jednak gdybym miał szukać kaw bardziej dostępnych na polskim rynku… Wskazałbym na Honduras Danni Moreno z niemieckiej palarni Populus Coffee (ciekawe co było inspiracją przy wybieraniu nazwy, hi hi…). Ta kawa nie urzekła mnie jakąś niespodziewaną nutą, nietypową obróbką czy dziwnym regionem. Tu najbardziej spodobała mi się solidność smaku. Mnóstwo słodkiego, wyraźnego karmelu, ale jednocześnie wyraźnie przełamana nutami malin i owoców tropikalnych. Wszystko ładnie złożone i zbalansowane, czyste. To już kolejny raz, gdy wskazuję na kawę z Hondurasu jako jedną z najsmaczniejszych. To region, który potrafi zaskoczyć złożonymi, pełnymi kawami.

A po który tekst najczęściej sięgaliście w 2017 roku? Z ogromną przewagą nad innymi wpisami był to test trzech ekspresów automatycznych – De Longhi, Jura i Nivona. Następnie, napisany już kilka lat temu, tekst o kawie w kapsułkach i o tym, dlaczego jest to droga zabawa. Przy tej okazji, chcę niebawem zaktualizować ten wpis, bo nieco w tej kwestii się zmieniło (choć nadal nie jest to tanie rozwiązanie).

Przy tej okazji, napomknę jeszcze szybko o instagramie i facebooku, które są nieodłącznymi elementami mojego bloga. Ponad 1000 obserwujących oraz ponad 2500 polubień. Wiecie, że w 2017 roku odwiedziliście bloga niemal 125 tysięcy razy?Osobiście jest mi bardzo, bardzo miło, że tak chętnie dołączacie się do tych grup! Dziękuję Wam z całego, kawowego serca!

Które zdjęcie na instagramie polubiliście najbardziej? Selfie ze świeżo upieczoną Mistrzynią Świata Aeropress.

Co w 2018 roku?

Mam nadzieję, że rozpoczęty już rok będzie równie intensywny pod względem kawowym i zdjęciowym. Na pewno chcę odwiedzić przynajmniej jedną, międzynarodową imprezę (a w tym roku kawowe mistrzostwa odbywają się w Holandii, Zjednoczonych Emiratach Abarskich oraz w Brazylii… Jest w czym wybierać!). Gdzie jeszcze poprowadzi kawowy szlak, trudno przewidzieć. Chciałbym też na pewno, żeby na blogu pojawiało się więcej testów sprzętów, bo wiem, że bardzo lubicie je czytać i chętnie korzystacie z tych opinii, co jest dla mnie też bardzo budujące. Jeśli macie jakieś szczególne życzenia, co chcielibyście zobaczyć na blogu, śmiało, dajcie znać! Zobaczę, co da się zrobić!

Ogólnie, rozważając nad tym, co będzie działo się w 2018 roku w branży kawowej, wydaje mi się, że będzie intensywnie. Wydaje mi się, że nie zdarzy się raczej jakaś rewolucja, ale z pewnością trend ewolucyjny, czyli, na przykład, pogłębianie eksperymentów z metodami obróbki kawy. Jest to ta dziedzina, w której na pewno jest jeszcze wiele do odkrycia, a w bardzo mocny sposób odbija się to na końcowym efekcie w filiżance.

pomysł na walentynki

Dobra kawa sama się nie zrobi…

Mam także wrażenie, że nieco przyhamował wysyp nowych palarni kawy w Europie i rynek powoli weryfikuje nietrafione projekty. Mniej hipsteryzmu, a więcej profesjonalizmu. To najważniejsza droga dla branży kawy specialty. Dlaczego podkreślam, że dla specialty? Bo firmy zajmujące się kawą tylko i wyłącznie segmentów niższych, doskonale wiedzą, że kawa jest produktem, który ma się sprzedać. Dlatego należy robić to w sposób profesjonalny, przejrzysty i uczciwy wobec Klienta. Trudność w zamawianiu, nieaktualizowane strony internetowe, potężne rozstrzały w wypalaniu pomiędzy jedną partią, a drugą, czy wmawianie, że posmak sałatki jarzynowej i zielonych cytryn to jak najbardziej prawidłowy smak tego rzadkiego mikrolotu… To sprawy, na które nie powinno być miejsca w profesjonalnie prowadzonym biznesie kawowym, a niestety, natykam się na takie smaczki.

Ale, żeby nie było zbyt ponuro na koniec. Uważam, że mamy w Polsce kilka naprawdę świetnych palarni, które bez problemu mogą podbijać zagraniczne rynki i konkurować z tamtejszymi markami. Dobre źródła surowca, odpowiednie palenie i atrakcyjny design to atuty, które warto wykorzystać i mam nadzieję, że 2018 rok przyniesie ekspansję rodzimych palarni poza nasz region!

A jakie są Wasze spostrzeżenia i życzenia na ten rok?