Paulina Miczka – Mistrzyni Świata Aeropress 2017 – wywiad

paulina miczka world aeropress championship Seoul

Filip Kucharczyk, Mistrz Świata Aeropress 2016 był bohaterem mojego wywiadu w zeszłym roku. Nie sądziłem, że po następnej edycji mistrzostw też będę miał możliwość porozmawiania z kimś po polsku o zdobyciu tego tytułu. A jednak! Choć trofeum pojechało do Anglii, zdobyła je Paulina Miczka, z którą miałem okazję zrobić szybką sesję zdjęciową na ulicach Seulu i porozmawiać.

Marcin Rzońca: Na początku, ogromne gratulacje! To była wielka przyjemność oglądać Twoje emocje zaraz po ogłoszeniu wyników w Seulu. Powiedz, co zmieniło się w Twoim życiu przez ten ostatni miesiąc od zdobycia tytułu Mistrza Świata Aeropress?

Paulina Miczka: Ciężko powiedzieć. Oprócz liczby followersow na Instagramie i udzielanych wywiadów dla azjatyckich magazynow internetowych, to nie za wiele (przynajmniej na razie).

MRz: Czy mistrzowski przepis jest wynikiem poszukiwań specjalnie pod mistrzostwa, czy raczej wypadkową wieloletnich doświadczeń kawowych?

PM: Obydwóch po trochu właściwie. Ponieważ bierzemy udział w tych zawodach już od paru lat, razem z moim chłopakiem próbujemy różnych metod i rodzajów wody każdego roku. Przygotowania zaczynamy około dwóch miesięcy przed zawodami. Co roku uczymy się czegoś nowego i dodajemy to do naszego przepisu.

Paulina Miczka aeropress seoul

fot. M. Rzońca

MRz: Co sądzisz o formule zawodów World Aeropress Championship? W końcu to nie Twoje pierwsze mistrzostwa, choćby Seattle po drodze. I jak w tym plasuje się koreańska edycja? 

Generalnie lubię te zawody, bo można skupić się tylko na robieniu kawy. Nie trzeba mówić i prowadzić prezentacji. Ale jeśli chodzi o organizację zawodów, to zalezy w jakim kraju. Te w Anglii są super zorganizowane, zawsze są w jakiejś kawiarni czy palarni. Niestety te polskie były zorganizowane na zewnątrz, co sprawiło że wiatr bardzo przeszkadzał i w zasadzie to nie byłam pewna ile wody nalałam.
WAC w Korei był lepiej zorganizowany niż w Seattle, widać że co roku robią postępy. Na zawodach w Seulu bardzo stresujące było tempo zawodów, wzywali nas z trzeciego piętra na najniższe dosłownie co 3 sekundy, czułam się jak na pokazie mody. Niby mieliśmy czas na przygotowania wcześniej i na scenie mieliśmy już tylko parzyć kawę, ale to jest niemożliwe do zrobienia, bo na scenie musisz wszystko rozstawić i przygotować się. No i przede wszystkim: stoliki na scenie strasznie się trzęsły, za każdym razem jak ktoś skakał na widowni to mój stolik ruszał się w rytm. Było również bardzo mało miejsca pomiędzy startującymi.
To takie szczegóły, ale jak jest się startującym i oprócz własnego stresu masz też ten spowodowany obawą, czy Twoja kawa się rozleje czy nie, to nie jest zabawnie.

MRz: Co takiego zaważyło w kawie, że postanowiłaś uczynić ją tak ważnym elementem swojego życia? Co Cię w niej najbardziej pociąga?

PM: Kiedy zaczęłam moją pierwszą pracę w kawiarni (Kafo, Gliwice) niewiele wiedziałam o kawie. Paweł Siemaszko, który jest właścicielem Kafo, powoli zaczął wprowadzać mnie w ten interesujący, nowy świat. Świadomość tego, że taka prosta czynność, jak picie kawy jest wykonywana źle przez większość ludzi i że ja należę do tego niewielkiego kręgu osób, które wiedzą jak to robić dobrze, była bardzo pociągająca. Wyglądało to trochę jakbym dostała szansę na delikatne zmienienie świata. I właśnie to było zawsze dla mnie takie atrakcyjne. Ta opowieść, która była związana ze zwykłym serwowaniem kawy, oczywiście tym, którzy byli tą opowieścią zainteresowani.
Paulina Miczka Seoul

fot. M. Rzońca

MRz: W którą stronę chciałabyś pójść, jeśli chodzi o kawę? A może wybierzesz coś zupełnie innego?
PM: Aktualnie to nie mam pojęcia. Osiągnięcie celu jest bardzo ryzykowną sprawą. Kiedy ma się ten jeden cel, tylko to się liczy, ale kiedy już go osiągniesz, znalezienie nowego celu już nie przychodzi tak łatwo. W moim przypadku była to najpierw przeprowadzka do Londynu, praca w jednej z najsławniejszych kawiarni w Europie, zostanie tam head barista, wygranie zawodów świata. I nie mam bladego pojęcia, co teraz.

 

Przeczytajcie też wywiad z ubiegłorocznym Mistrzem Świata Aeropress, Filipem Kucharczykiem i dowiedzcie się o tym, co jego pociąga w kawie!

 

Coraz bardziej jestem zainteresowana wegetariańską kuchnią. Myślę że to dlatego, iż tak jak z kawą większość ludzi nie wie jak ją parzyć, tak samo z gotowaniem, wiele ludzi nie ma pojęcia jak uzyskać te niesamowite smaki bez mięsa.
MRz: Jak uważasz, co obecnie jest najważniejszym trendem w świecie kawy? Na którym polu, Twoim zdaniem, najwięcej będzie się działo w najbliższym czasie? 
PM:  Myślę, że woda. Patrząc na finał mistrzostw Aeropress w Seulu, nadal niewiele ludzi ma o tym pojęcie.
paulina miczka world aeropress champion 2017

fot. M. Rzońca

MRz: Od dłuższego czasu pracujesz na wyspach brytyjskich, właśnie w barwach angielskich zdobyłaś tytuł. Jaką główną różnicę między Polską a Anglią zauważasz w rynku kawy specialty?
PM: Angielska scena kawowa jest nadal o wiele bardziej opłacalna pod względem finansowym, ale wydaje mi się, że polska scena kawowa wydaje się bardziej zgrana. Ludziom chce się spotykać na różnych wydarzeniach (jak choćby Pro-Infuzja) i mam wrażenie, że są o wiele bardziej dumni z bycia baristami.
MRz: Bardzo dziękuję za rozmowę!

 

A na koniec zwycięski przepis Pauliny. Oto i on!

 

Metoda odwrócona.
35g grubo zmielonej kawy wsypujemy do Aeropressu postawionego na wadze ze stoperem.
Włączamy stoper.
Przez 15 sekund wlewamy 150g wody o temperaturze 84stC
Mieszamy przez 20 sekund, zakręcamy pokrywkę z filtrem i czekamy do 1:05.
Odwracamy Aeropress i powoli przeciskamy przez 30 sekund.
W naczyniu powinno znaleźć się około 90g kawy (TDS ~4,5%).
Dodaj między 160 a 200g gorącej wody.
Smacznego!

 

world aeropress championship 2017