Gabi Ci posłodzi! – The Gabi Master A

the gabi master a test

The Gabi Master A. Czyli w skrócie Gabi. Niepozorne urządzenie do parzenia kawy, które jest w stanie wyczarować naprawdę pyszne rzeczy, co potwierdza występ Mistrza Polski Brewers Cup 2017, Maćka Duszaka, który wraz z Gabi sięgnął po ten tytuł. Do tego, Gabi jest łatwa. W obsłudze.

Trzy części i się poszczęści

The Gabi Master A, bo tak brzmi pełna nazwa tego nowego urządzenia, to konstrukcja łącząca rozwiązania znane, ale w nietypowej formie. Pierwszy raz zetknąłem się z Gabi na tegorocznych Mistrzostwach Polski Cup Tasters, gdzie na występie używał jej zdobywca pierwszego miejsca, Maciek Duszak. Nagle okazało się, że nad parzeniem kawy nie odprawia się niezrozumiałych czarów, tylko po prostu wlewa wodę (oczywiście to duże uproszczenie, ale z zewnątrz tak to wyglądało).

Kilka miesięcy później, plastikowa Gabi zapukała do mych drzwi i postanowiła podbić serce, albo przynajmniej podniebienie (dzięki, CoffeeDesk!).

the gabi

Po lewej prysznic wraz z dozownikiem, po prawej dripper //fot. własne

Urządzenie zapakowane jest w plastikowe, stożkowate pudełko ułatwiające późniejsze przechowywanie czy transport. Cały zestaw w pierwszym momencie wydawać się może skomplikowany. Szybki rzut oka na instrukcję jednak klaruje sytuację. W zestawie jest dripper kształtem przypominający Kalitę wraz z podobnymi, falistymi filtrami, prysznic oraz dozownik. Bo tak naprawdę, The Gabi Master A jest takim ręcznym ekspresem przelewowym. Prostota użycia i powtarzalność to bardzo duże atuty tego urządzenia.

Zapewne większych estetów będzie razić plastikowość całego zestawu, niezbyt wyrafinowanego designersko. Ale zyskuje się za to niewielką wagę zaparzacza i bardzo dużą łatwość utrzymania w czystości. Choć po około miesięcznym użytkowaniu, dno drippera złapało charakterystyczny, kawowy kolor, mimo mycia niemal od razu po parzeniu. Ponadto, w tworzywie sztucznym udało uzyskać się tak precyzyjne otwory w prysznicu, które są kluczem w całym procesie parzenia.

the gabi test

Powtarzalne parzenie

The Gabi daje nam dużą swobodę w działaniu. Możemy albo eksperymentować, albo maksymalnie ograniczyć sobie ilość pracy. Zaczynając od tej prostej części, wszystko sprowadza się do zmielenia kawy, wsypania jej do przelanego wcześniej gorącą wodą filtra umieszczonego w dripperze i postawieniu na tym prysznica wraz z dozownikiem. Całość oczywiście stawiamy na serwerze / kubku oraz na wadze.

Nie pozostaje nic innego, jak uruchomić stoper i wlać wodę do górnego zbiornika. Tu od razu mała uwaga. Jednorazowo mieści się tam około 150-170ml wody. Instrukcja sugeruje użycie 15g kawy i 150ml wody. Testowałem takie ustawienie, jednak efekty były nie do końca zadowalające mnie. Nie można było zarzucić kawie tego, że była niedobra, jednak biorąc 18g ziaren i 300ml wody, smak był dla mnie dużo ciekawszy, o czym za chwilę.

Woda z górnej części przedostaje się do komory z prysznicem niewielkim otworem, przez który leje się bardzo równomiernie i spokojnie. Dziurki w prysznicu są niewielkie, zatem mocno ograniczają przepływ wody. Dzięki temu woda z prysznica przelewa się na kawę także bardzo równo, spokojnie i ze stałą prędkością. To, jak powtarzalnie i równo woda spływa na kawę widać po zaparzeniu. Ściągając górną część z drippera, na warstwie zmielonej kawy widać wyraźnie odciśnięte miejsca, gdzie trafiała woda.

the gabi master a

Kawa po ekstrakcji /fot. własne

Gdzie tu miejsce na eksperymenty? To przede wszystkim kombinowanie z różnymi proporcjami, mieleniem i temperaturą. Im wyższa temperatura parzenia, tym szybsze przelewanie się wody na kawę, a więc bardziej dynamiczna ekstrakcja. I muszę przyznać, że zabawa z The Gabi bardzo przypadła mi do gustu, ze względu na efekty w filiżance. Wspomniałem, że instrukcja poleca użycie 15g kawy i 150ml wody. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że kawa wyjdzie zbyt stężona, z odczuwalną goryczą i ciężkim body.  Ku mojemu zaskoczeniu (i ludzi, którzy także testowali to urządzenie), owszem, kawa była dość syropowata, z mocnym body, ale bez goryczy, słodka i z przyjemnie zarysowaną kwaskowatością.

Jednak najbardziej przypadł mi do gustu efekt z wykorzystaniem 18g ziaren i 300ml wody. Kawa wychodzi dużo delikatniejsza w porównaniu do przepisu z instrukcji. Body jest niższe, ale kawa staje się, paradoksalnie, wyraźniejsza, wielopłaszczyznowa (choć wiadomo, że dużo też zależy od ziaren, bo przy słabych nici z wielu planów). Łatwiej wczuć się w kawę, odnaleźć poszczególne nuty. Jednocześnie jest bardzo mocno podkreślona słodycz i ponownie mocniej wyciągnięte owocowe aspekty kawy, nawet jeśli nie ma ich aż tak dużo w danych ziarnach. To bardzo ciekawy efekt w przypadku tego urządzenia. A jest to o tyle interesujące zjawisko, że mówimy o czasie parzenia w okolicach 3:30 – 3:45, czyli dłużej niż V60.

the gabi test

Słodka…

Właśnie to jest cechą charakterystyczną dla kaw parzonych w The Gabi Master A – mocno podbita słodycz oraz kwaskowatość, w bardzo przyjemny sposób. W kawach, po których bym się nie spodziewał szczególnie mocnych rys owocowych, Gabi je odnajdywała. Taka słodka Gabi. Przy tym napar wychodzi bardzo czysty w smaku, złożony.

To bardzo duża zaleta tego urządzenia. O ile różnice pomiędzy coraz to nowymi dripperami i zaparzaczami bywają znikome, tak tutaj The Gabi Master A wyraźnie się odróżnia od innych rozwiązań. Obecnie jest to moja ulubiona metoda parzenia. Po pierwsze, ze względów smakowych, a po drugie, ze względu na wygodę. W warunkach domowych, kiedy, na przykład, śpieszę się do pracy, jedyne co muszę zrobić w czasie parzenia, to dwa razy wlać wodę. W tak zwanym międzyczasie można się ubrać, przygotować kanapkę, albo zrobić poranną prasówkę, tudzież internetówkę. To zysk nie do przecenienia!

the gabi master a

I, jak wspomniałem, Maciek Duszak podczas swojego brewersowego występu, korzystał z The Gabi. Nie twierdzę, że Maciek wygrał tylko dlatego, że miał to plastikowe urządzenie. To byłoby za proste, ale na pewno jakąś cegiełkę do tego sukcesu to przyłożyło.

Dlatego, jeśli znudził się Wam klasyczny drip V60 bądź Chemex i szukacie powiewu świeżości w swojej domowej kawie (albo kawiarnianej, bo The Gabi pojawiła się w ofercie choćby w Gdyni, w Black and White Coffee), pomyślcie poważnie o tym plastikowym urządzeniu. Zwłaszcza, że nie kosztuje milionów monet, a poniżej 150 złotych, co jak na sprzęt kawowy nie jest kwotą zawrotną.

blog o kawie

 

  • Jean

    Świetna recenzja, właśnie sobie zamówiłem Gabrysie i jestem ciekaw co będzie można z niej wyciągnąc.
    Ile klików w comandante należy nastawić (tak orientacyjnie)?

    • Dzięki za miłe słowa!

      Ja oscyluję na swoim Comandante w okolicach 30-33.