Zmielone i Wypite: Kostaryka Hacienda Sonora, Mastro Antonio

kostaryka hacienda sonora

Palarnia: Mastro Antonio, Kołobrzeg, Polska

Kawa: Kostaryka Hacienda Sonora

Obróbka: natural (sucha)

Palenie: średnie

Profil wg palarni: 

Kołobrzeskiej palarni Mastro Anotnio przedstawiać raczej nie muszę. Często wspominam o niej w ramach moich tekstów, chętnie polecając ją wielu osobom. Podczas mojej niedawnej wizyty w tej nadmorskiej miejscowości w końcu udało mi się odwiedzić Elę i Andrzeja w ich pracowni i wziąć udział w cuppingu kilku naprawdę przepysznych kaw, m. in. legendarnej wręcz Panamy z odmiany Geisha.

Dziś recenzja kawy może nieco mniej spektakularnej niż Panama, ale na pewno smacznej, słodkiej, pachnącej – Kostaryka Hacienda Sonora z obróbki naturalnej.

Po takiej metodzie obróbki ziarna można spodziewać się dużej ilości dość ciężkiej, owocowej słodyczy, przypominającej owoce tropikalne, jagody oraz nut czekolady, pieczywa bądź wina. W przypadku wspomnianej Kostaryki tak właśnie jest. Na pierwszy plan wybija się zapach świeżego ciasta drożdżowego z owocami oraz mleczna czekolada. Czyli bardzo dużo konkretnej słodyczy.

kostaryka hacienda sonora kostaryka hacienda sonora

Zmielenie kawy intensyfikuje nuty owocowe, mocniej wybijają się jagody i owoce tropikalne, dochodzi do tego ponownie zapach świeżego ciasta i czekolady.

Kostaryka Hacienda Sonora w dripie V60 daje przyjemne, bardzo słodkie efekty. Przy standardowej metodzie parzenia w czasie ok. 3:00 minut w zapachu dominują przede wszystkim owoce tropikalne oraz jagody. Zaraz pod tym znajduje się mocna, słodka, czekoladowa warstwa i coś, co mi przypomina biszkopt cytrynowy. Myślę, że jest to bardzo trafne określenie, choć mało profesjonalne. To przychodzi mi jednak automatycznie do głowy, pijąc tę kawę. Taka ciastowa, podwieczorkowa słodycz, tylko że w formie płynnej. Body jest średnie, finisz przyjemny.

Wilfa Svart Manual to podobnie jak V60 ciężka, owocowa słodycz, podparta mocniejszym body i bardziej wyczuwalnymi nutami czekoladowymi. Nie zgubił się natomiast mój biszkopt, jest nadal i przyjemnie się komponuje z całością.

Testując jeden młynek, wrzuciłem ją do espresso. Choć mój ekspres nie jest miarodajny i nie ma zbyt dużej powtarzalności, udało się zrobić poprawną ekstrakcję i w filiżance znalazło się bardzo dużo ciężkich owoców, bardzo przyjemne, lepkie body i soczysty finisz. Polecam sprawdzić na dobrym sprzęcie te ziarna.

Podsumowując, Kostaryka Hacienda Sonora od Mastro Antonio to dobry wybór dla wielbicieli konkretnej, mocnej, ciężkiej słodyczy i większego body. Jest to naprawdę smaczna kawa i nie powinna nikogo zawieść.