Zmielone i wypite: WĘGRY: Casino Mocca, Etiopia Wottona

Casino Mocca Etiopia Wottona kawa

Palarnia: Casino Mocca, Budapeszt, Węgry

Kawa: Etiopia Wottona

Proces: Fully washed

Palenie: jasne, pod alternatywy

Profil wg palarni: jaśmin, bergamotka, herbata earl grey

Węgry, płaski, dość monotonne pejzażowo państwo, ale za to z przepysznymi tradycjami kulinarnymi i przyjaznymi dla Polaków mieszkańcami (co potwierdza wielokrotnie historia naszych dwóch państw i słynne powiedzenie „Polak, Węgier dwa Bratanki…”) zaskakuje tym razem kawą. Kochany, młodszy Brat, będąc na wycieczce, zdobył dla mnie paczuszkę kawy prosto z budapesztańskiej palarni Casino Mocca (Thanks, Aniko for recomendation!), w wersji palonej pod alternatywy, Etiopię Wottonę. Pomimo tego, że spożywałem ją ponad miesiąc po wypaleniu, paczka skończyła się już po tygodniu, gdyż była tak dobra!

Casino Mocca Budapeszt kawa Casino Mocca Etiopia Wottona kawa

Ale od początku. Po otwarciu paczki, aromat był dość nikły, słodki. Zrzucam to na karb daty palenia. Ziarenka jasno, równomiernie wypalone, bardzo ładne, drobne, matowe. Kalita Wave, przez którą przeszła cała paczka, bardzo dobrze zdała egzamin. Po zaparzeniu i zamieszaniu kawy, w zapachu wyczuwalne nuty cytrusowe, słodkie, bergamotkowe, gdzieś na drugim, trzecim planie odrobina miodu.

A smak… Gdyby nie elementy delikatnych, słodkich cytrusów, można byłoby się pokusić, że to jakaś ciekawa odmiana Kenii. Mnóstwo słodyczy malin, miodu i czerwonych owoców otoczone przyjemną, cytrusową nutą. Pierwsze moje skojarzenia przywołały mi na myśl zeszłoroczny wypad do Sztokholmu i popijanie Kenii z V60, podanej w sporym kubku, w przytulnej kawiarni Johana&Nystroma, gdy za oknem panował już skandynawski zmrok. Ogólnie te ziarna miały w sobie coś ze skandynawskiego ducha (w końcu język węgierski należy do grupy języków ugrofińskich).

Te ziarna zdecydowanie dobrze czuły się przy dłuższych czasach zaparzania. Z każdą sekundą zyskiwały na słodyczy i krągłości smaku. Idealny dla mnie smak znalazłem gdzieś przy 3:50-55 minut dla Kality Wave.

Na plus zasługuje także ciekawie zaprojektowane opakowanie, przypominające nieco rozwiązanie znane mi z Coffee Proficiency, czyli wsuwana ulotka z profilem smakowym kawy i podstawowymi informacjami o ziarnach. Tu ulotka jest nieco bardziej rozwinięta, złożona w harmonijkę, zawierająca także szersze informacje o zbiorze i uprawie.

Przy okazji wizyty w stolicy Węgier zdecydowanie warto zajrzeć albo bezpośrednio do palarni lub kawiarni Espresso Embassy i zaopatrzyć się w ziarna z Casino Mocca (można także zaszaleć i zamowić je do Polski przez ich stronę).  Polecam!