Zmielone i Wypite: Burundi Murambi, Johan & Nystrom

Johan & Nystrom - Burundi Murambi ziarna

Palarnia: Johan & Nystrom, Sztokholm, Szwecja

Kawa: Burundi Murambi

Obróbka: Myta

Palenie: jasne, pod alternatywy

Profil wg palarni: Czerwone pomarańcze, zioła, elegancka w smaku

Johan & Nystrom to szwedzka palarnia kawy, bardzo rozpoznawalna w świecie, nie tylko za sprawą dobrego marketingu, ale przede wszystkim dzięki dobremu surowcowi. Choć szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia co do tej sztokholmskiej palarni. W listopadzie 2013 roku miałem okazję być w Sztokholmie, byłem dwa czy trzy razy w ich głównej kawiarni połączonej ze sklepem firmowym i miejscem do szkoleń. Do dziś jestem zauroczony klimatem tam panującym i niezwykle słodką, intensywną, landrynkową Kenią podaną w dużym kubku, popijając ją, siedząc na szerokim parapecie, wyglądając na pogrążającą się w skandynawskim zmroku uliczkę. Kupiłem tam także dla siebie paczkę świetnej, czystej, cytrusowej Etiopii Arichii oraz zdobyłem od baristy przepis na Aeropress, który do tej pory często stosuję w domu.

Ale z drugiej strony w swojej ofercie mają nieciekawe mieszanki pod espresso, typu Isola – bardzo ciemne, bardzo włoskie, o nieprzyjemnym zapachu jak dla mnie, bądź kompletne nieporozumienie w postaci Sumatry Gayo, której próbowałem jakiś czas temu – drażniący zapach, płaski, goryczkowaty smak…

Na szczęście zupełnie inna sytuacja jest w przypadku Burundi Murambi, którą podesłał mi ostatnio Coffee Desk. Według opisu, kawa ma profil dość wytrawny, elegancki, zrównoważony, zdominowany przez czerwoną pomarańczę i zioła. Otwarcie paczki przynosi na myśl zapach grejpfrutów, ziół i świeżego pieczywa.

Ziarna są ładne, drobne, matowe, palone jasno, pod metody alternatywne. Po zmieleniu, intensyfikuje się zapach cytrusowy i ziołowy. Jest przyjemnie i dość słodko.

Johan & Nystrom Burundi Murambi cena Johan & Nystrom - Burundi Murambi ziarna

W dripie przeważają nuty grejpfruta, zarówno przez cytrusowość jak i delikatną, przyjemną goryczkę. Kawa ma lekkie body, jest dobrze zbalansowana, przyjemnie się ją pije i wącha, bo w zapachu także dominuje nuta grejpfrutowo-pomarańczowa.

Ujęła mnie za to Kalita, zwłaszcza, kiedy dodatkowo przesiałem kawę po zmieleniu. W zapachu na pierwszy plan wyszła czerwona pomarańcza i sporo słodyczy. W smaku bardzo czysto, bardzo dobry balans pomiędzy słodyczą czerwonej pomarańczy a wytrawnością ziołową. Na końcu minimalna, ale bardzo przyjemna goryczka grejpfutowa.

W Chemeksie Johan & Nystrom zachowuje się bardzo podobnie, choć z mniejszą dozą słodyczy.

To była moja trzecia przygoda z kawą z Burundii. Pierwszy raz miałem z nią styczność przez palarnię Lot61 i była to przygoda dobra, ale nie powalająca na kolana. Drugi raz, to było przy okazji Mistrzostw Polski Aeropress, bo właśnie na Burundii startowaliśmy, tyle że od Koppi i w wersji Natural, a nie Washed. Po tych dwóch skandynawskich epizodach widzę bardzo duży potencjał w Burundyjskich kawach. Zarówno Koppi jak i Johan & Nystrom pokazują, że w afrykańskich kawach drzemie potężna moc smaków.