Zmielone i Wypite: Meksyk Maragogype, Przyjaciele Kawy

przyjaciele kawy meksyk maragogype

Palarnia: Przyjaciele Kawy

Kawa: Meksyk Maragogype

Obróbka: 

Palenie: średnio-ciemne

Profil wg palarni: Aromaty miodu, ziół, przypraw, orzechów.

Niedawno do testów otrzymałem z firmy Przyjaciele Kawy paczkę Meksyku w odmianie Maragogype, co oznacza naprawdę duże ziarna. Nie da się ich pomylić z żadnymi innymi typami ziaren.

Ale zaczynając od początku. Po raz pierwszy w historii tego działu przyszło mi się zmierzyć z kawą, o której kompletnie nie wiedziałem co myśleć przed jej zobaczeniem. Do tej pory opisywałem kawy z palarni, które bardzo dobrze znam lub wiem, że stoją na bardzo wysokim poziomie, a ich ziarna dadzą przynajmniej dobry efekt finalny. Z Przyjaciółmi spotkałem się po raz pierwszy, nie wiedząc nic o nich. Firma zajmuje się przede wszystkim sprzedażą sprzętu kawowego oraz różnych, włoskich mieszanek kawowych. W swojej ofercie posiadają także kilka kaw szyldowanych swoim brandem, w tym właśnie testowany dziś Meksyk. Co ciekawe, firma ma swoją siedzibę w Warszawie, ale paczka przyjechała do mnie z… Litwy i w takim też języku są opisy na paczce. Swoją drogą, niestety na opakowaniu nie uświadczymy daty palenia, a jedynie datę przydatności (w tym wypadku na koniec listopada 2015). Trudno coś po tej dacie wywnioskować, bo niektórzy więksi producenci sugerują datę przydatności rok po paleniu (wówczas kawa byłaby palona pod koniec listopada 2015), a niektórzy na przykład 18 miesięcy (palarnie speciality podają tylko trzymiesięczną datę ważności). Tu żadnej informacji nie ma. Podobnie na stronie.

Spodziewałem się, pomimo zapewnień w opisie, że kawa jest jaśniej palona, czegoś standardowo spalonego i ciemnego. Otwarcie paczki pozytywnie mnie zaskoczyło, bo faktycznie, kawa jest palona stosunkowo jasno, jak na komercyjne standardy, a zapach z opakowania nie zniechęcił od razu, choć nie urzekł niczym konkretnym. Nuty świeżego pieczywa głównie i drewna.

Widząc stopień wypalenia, wiedziałem od razu, że kawa raczej nie nadaje się do metod alternatywnych, które przede wszystkim stosuje w domu. Na początek wziąłem z półki kawiarkę i w niej przygotowałem Meksyk.

przyjaciele kawy meksyk maragogype przyjaciele kawy meksyk maragogype

Tu zatrzymam się na moment przy mieleniu. Ziarna maragogype są naprawdę duże. Miałem sytuację w swoim młynku M2M, że ziarna zablokowały się, nie chciały wlecieć do komory mielenia, trzeba było nimi trochę poruszać, zatem może być czasami problem, niewielki, w młynkach ręcznych, gdzie żarna są nieduże i kawa może mieć problem w dostaniu się między nie. Drugą kwestią jest wydajność ziaren tej odmiany. Są one bardzo duże, to fakt, ale wbrew pozorom z jednego ziarna nie uzyskuje się zbyt dużego utargu. Ziarna maragogype nie są tak zbite, jak mniejsze odmiany i mniej napakowane. Zdecydowanie więcej w nich przestrzeni.

Standardowe zaparzanie w kawiarce dało kawę o wysokim body, dość gęstą. W zapachu trudno było wyczuć jakieś subtelniejsze nuty. Pod pierwszym planem archetypu kawy można poczuć delikatne nuty przypraw korzennych. W smaku, na pierwszy plan wybijają się lekko pikantne przyprawy, a zaraz za nimi plasuje się bliżej niezidentyfikowana kwaskowatość. Nie jest ona nieprzyjemna, nie jest drażniąca, ale nie jest to subtelność czerwonych owoców. A potem, pojawia się drewniany posmak, który nie przypada mi do gustu.

Wrzuciłem także te ziarna do ekspresu ciśnieniowego, choć, tak jak zastrzegałem w pierwszym poście, obecnie jest to metoda, w której moje testy mogą być mało miarodajne, ze względu na posiadany sprzęt. Kawa wyszła ponownie o wysokim body, o kremowej konsystencji z ładną cremą. Ponownie, jak w przypadku kawiarki, doznania zapachowe były w porządku, ale bez rewelacji. W smaku, oprócz czegoś na kształt przypraw i bliżej niezidentyfikowanej kwaskowatości ponownie pojawił się drewniany posmak.

Rozmawiając z osobami zajmującymi się wypalaniem kawy, ziarna maragogype cechują się właśnie takim drewnianym posmakiem, który może przeszkadzać.

Na koniec przecisnąłem kawę przez aeropress. Wyszedł dość ciężki napar o umiarkowanej goryczy, niewielkiej kwasowości, ale także niewielkiej słodyczy.

Tak więc, podsumowując. Meksyk Maragogype spod szyldu Przyjaciele Kawy na pewno nie jest kawą segmentu speciality, ale nie mogę powiedzieć, że jej jakość jest kiepska. Nie. Na tle wielu dostępnych powszechnie kaw marketowych wypada całkiem nieźle i to się ceni. Ale jednak cena kilograma tej kawy nie jest adekwatna do jej jakości. 120zł za kilogram jest wysoką kwotą jak na takie ziarna. W tym przedziale cenowym można kupić naprawdę świetną kawę segmentu speciality, o której wiadomo właściwie wszystko. Począwszy od uprawy, przez proces obróbki, profil smakowy aż po datę palenia.