Czy dobra kawa w domu jest osiągalna? Oczywiście! Jak zacząć przygodę z kawą? Od kilku podstawowych akcesoriów i kroków. To proste!

Chęci i otwartość!

Bardzo często pytacie się, czy dobra kawa w domu jest w ogóle do osiągnięcia. Czy trzeba dokonywać wielotysięcznych inwestycji i posiadać skomplikowaną i niszową wiedzę. Wprost odpowiadam – nie, nie trzeba. Tak naprawdę wszystko sprowadza się do chęci i otwartej głowy na doznania, które mogą się kłócić z dotychczasowym postrzeganiem smaku kawy. Nagle okazuje się, że dobra kawa to nie ta rozpuszczalna czy z kapsułek, a wyraźnie, naturalnie słodka i pachnąca owocami, parzona w dripie bądź chemeksie. 

Świeża kawa

To początek. Świeża kawa. Niezależnie czy kawa z kawiarki jest dla Was najsmaczniejsza, czy chemex bardziej przekonuje swoim wyglądem. Nawet jeśli nie chcecie na początku inwestować wielkich pieniędzy w wyszukane kawy jednorodne, z Etiopii, Kostaryki czy Brazylii, tylko wolicie ciemniejsze mieszanki, świeżość ziaren jest bardzo ważna. 

Spróbujcie kawy z lokalnych palarni! Nie trzeba chodzić do supermarketu po włoską czy niemiecką kawę, która nie wiadomo co ma w środku. Skorzystajcie z ofert dostępnych w okolicy. W większości miast w Polsce znajdziecie palarnie bądź kawiarnie, w których kupicie coś smacznego. W Warszawie możecie podejść do stacjonarnego sklepu-kawiarni Coffeedesk przy ul. Wilczej bądź do kawiarni STOR. Są też palarnie takie jak CoffeeLab, HAYB czy Story Coffee Roasters. w Lublinie zajrzyjcie do biura Coffee & Sons, w Trójmieście do Basi i Leszka w Black and White Coffee, a w Katowicach, na przykład, do Synergii. Polecam Wam sięgnąć po przewodnik Agi Bukowskiej i Krzyśka Rzymana Coffeespots Polska, gdzie znajdziecie wiele przydatnych adresów z całej Polski

palenie kawy

Młynek do kawy

Żarnowy młynek do kawy to najważniejszy sprzęt, który musicie kupić sobie, aby dobra kawa zagościła w Waszym domu. Na tym urządzeniu nie powinno się mocno oszczędzać i warto zainwestować więcej, kosztem innych rzeczy, o których zaraz wspomnę. Dlaczego? Bo to młynek ma za zadanie przygotować ziarna na ten ostatni etap podróży do filiżanki. Nie jest sztuką, aby ziarna po prostu rozdrobnić. Dobry młynek żarnowy zmieli kawę równo – czyli niezależnie od ustawionej grubości, cząsteczki będą mniej więcej równe. Młynki niskiej jakości bądź młynki ostrzowe, owszem, zmielą kawę, ale drobinki będą od malutkich do całkiem sporych, niezależnie od tego, co ustawimy na skali. 

To przekłada się na smak parzonej kawy. Kiedy w zmielonej porcji mamy bardzo małe drobinki i spore kawałki, przy kontakcie z wodą część zaparzy się zbyt szybko, a część nie zrobi tego w ogóle. Przez to kawa smak kawy będzie zaburzony – będzie zbyt gorzka, albo zbyt wodnista, bez balansu i naturalnej słodyczy. Ponadto, im młynek gorszy, tym więcej produkuje pyłu kawowego – uboczny produkt rozdrobnienia ziaren. Oczywiście, żaden, nawet najlepszy młynek, nie jest w stanie zmielić kawy tak, by zupełnie się go pozbyć. Ale różnica między budżetowymi rozwiązaniami a tymi najdroższymi jest ogromna.

młynek ręczny porlex

Pył kawowy wpływa na dwie rzeczy. Po pierwsze na smak kawy, który staje się cięższy, bardziej gorzki i niezbalansowany. Po drugie, zapycha filtry np. w V60 czy Chemeksie, utrudniając przepływ wody. Przez to kawa parzy się zbyt długo, albo w ogóle woda przestaje przepływać i nie jesteśmy w stanie uzyskać odpowiedniego czasu parzenia. Wiem, że to wszystko wydaje się na pierwszy rzut oka bardzo skomplikowane. Ale takie nie jest, proszę mi wierzyć. 

Dla metod alternatywnych, kawiarek czy ekspresów przelewowych w zupełności wystarczy ręczny młynek. Może to być, na przykład Rhinowares bądź Porlex, coś ze stajni Hario, albo, idąc w zdecydowanie wyższe pułapy cenowe – Zassenhaus czy Comandante. Takie młynki są niewielkie, można je wrzucić w bagaż podręczny, nie potrzeba im prądu, bez problemu reguluje się grubość mielenia. Oczywiście ich minusem jest to, że trzeba się nakręcić korbą przez kilkadziesiąt sekund. Modele entry level pokroju Hario Slim, Skerton czy Rhinowares lub Porlex nie dają idealnego przemiału, ale jest wystarczający do domowych, początkujących zastosowań i dobra kawa zagości w Waszych kubkach. Wspomniany młynek Comandante to wysoka półka. Zarówno cenowa jak i jakościowa. W tej chwili to kultowy sprzęt, używany przez baristów i pasjonatów kawy na całym świecie. Mieli bardzo równo i zakres skali jest szeroki, bo poprawnie zmieli zarówno do espresso jak i chemeksa. 

Młynek elektryczny to większy wydatek, ale zdecydowanie wygodniejszy niż młynek ręczny. Za kilkaset złotych można dostać młynek Wilfa, który moim zdaniem jest najlepszą opcją do większości domów bądź któryś z modeli firmy Baratza (swego czasu porównywałem Wilfę i Baratzę na blogu) Natomiast jeśli ktoś ma ciśnieniowy ekspres do kawy i chce raczyć się domowym espresso, musi zainwestować w sprzęt z wyższej półki, typu Eureka Mignon, MACAP M2M czy szukać jakiś używanych Mazzerów. Niestety, espresso jest bardzo wymagającą metodą, zarówno dla sprzętu jak i dla baristy.

Koniecznie sięgnijcie po mój tekst o tym, jak mielić kawę!

Dobra kawa? Tylko z dobrą wodą!

Kawa składa się w 98 – 99 procentach z… wody. Niby to bardzo oczywiste stwierdzenie, ale wiem, że mnóstwo osób w ogóle nie przykłada wagi do wody, którą leje do czajnika. Kamień, nieapetyczny osad czy mętny kolor to częsty widok w wielu domach. Winą jest skład mineralny wody w kranie oraz stan wodociągów. Dobra kawa zatem nie ma racji bytu bez dobrej wody. 

Od lat korzystam z najprostszego rozwiązania, z jakiego można skorzystać w domu. To popularny dzbanek filtrujący Brita Maxtra. Wydajność pojedynczego filtra szacuje się na około 150-200 litrów. To sporo. Woda ma inny smak, czajnika ani razu nie musiałem odkamieniać (a tego używam od dwóch lat) i kawa jest zdecydowanie bardziej czysta w smaku, z intensywniejszym aromatem, bez nieapetycznego kożucha na powierzchni. Miesięczny wydatek kilkunastu złotych na filtr to właściwie żaden koszt, a wpływ na jakość napoju ogromny. Mała uwaga – ostatnio spotkałem się z informacją, że filtry, które wzbogacają wodę o magnez nie obniżają twardości wody. Warto mieć to na względzie! 

timemore test

Innym rozwiązaniem jest kupowanie wody źródlanej (a nie mineralnej!) w pięciolitrowych baniakach. Trzeba wybierać te o jak najniższej wartości mineralnej. Jest to dość tanie rozwiązanie, bo baniak kosztuje w granicach dwóch złotych, ale trzeba pamiętać o jego zakupie, musicie przytargać kilka butli do domu i mieć gdzie to przechowywać. 

Idąc jeszcze dalej, na rynku dostępne są mieszanki mineralne, rozpuszczalne w wodzie destylowanej. Testowałem kiedyś u siebie na blogu kapsułki Third Wave Water. Dobre rozwiązanie pod tym względem, że niezależnie od miejsca, zawsze uzyskamy ten sam skład mineralny wody. Minusem jest trudność w zdobyciu wody zdemineralizowanej dobrej jakości. Te dostępne w sklepach do chłodnic czy żelazek często mają chemiczny, plastikowy zapach. 

Ważna uwaga – eksperymentujcie z temperaturą wody, ale nigdy nie traktujcie kawy wrzątkiem! 90 – 95 stopni to bezpieczny zakres. 

Pro-porcje

Kiedy zabieracie się za pieczenie ciasta, korzystacie najczęściej z przepisu i zawartych w nim porcji i proporcji. Prócz tego, że taki przepis pozwoli na zrobienie czegoś smacznego, to jeszcze zapewni powtarzalność przy kolejnych działaniach kuchennych. Przy kawie to też jest bardzo ważne! Przecież nawet jak robicie sobie rozpuszczalną, parzycie wedle jakiś proporcji. – Sieknę sobie z dwóch łyżeczek! – to właśnie proporcja. Choć mało dokładna. 

acaia scale

Dlatego dobrze byłoby mieć nawet jakąś prostą wagę kuchenną. Po pierwsze po to, aby odmierzyć odpowiednią porcję ziarenek. Po drugie, przyda się aby postawić na niej kubek z dripperem czy aeropressem. Dzięki temu będziemy wiedzieli, ile wody użyliśmy w naszym przepisie. Skąd wiedzieć ile wody użyć? Przyjęło się w świecie kawowym, że taką złotą proporcją dla wszelkich metod alternatywnych, jak drip, chemex czy ekspres przelewowy, wynosi 60g kawy na 1 litr wody bądź 1:17, czyli 1 gram kawy na 17 gramów wody. Wydaje się to bardzo skomplikowane, ale to kwestia wprawy. Wystarczy wagę naszych ziarenek pomnożyć przez 17 i wiadomo ile wody trzeba przelać Najczęściej korzystam z dwóch proporcji – 18g kawy i 300g wody oraz 20g kawy i 335g wody. Szerzej o ważeniu kawy możecie przeczytać w tekście Kawa wielkiej wagi.

Do tego uzbrójcie się w stoper w telefonie, żeby wiedzieć ile parzycie swoją kawę! Większość metod przelewowych oscyluje w granicach 2,5-3 minut (np. dripper, Gabi Master A, Kalita, Aeropress). 4-5 minut dla chemeksa bądź ekspresu przelewowego. 

Chęci, chęci i jeszcze raz próby!

Kawa to bardzo głęboki temat. Nie ma czegoś takiego jak najlepsza kawa czy najlepszy przepis. Jedna kawa będzie smaczniejsza w dripie, druga w chemeksie. Część idealnie sprawdzi się w proporcji 1:17, a może się okazać, że idealna wejdzie w mocniejszym stężeniu. To wszystko, o czym Wam dziś napisałem to zbiór podstawowej wiedzy. Punkt zaczepienia, żeby mieć jakąś bazę wypadową na kawowe szlaki. 

Teraz wszystko pozostaje w Waszych rękach i chęciach, by to wszystko zgłębiać. Oczywiście, jeśli macie jakiekolwiek pytania i coś Was nurtuje, śmiało piszcie i zostawiajcie komentarze. Podrzućcie też tekst znajomym!