Alternatywne metody parzenia kawy, czyli te inne niż z ekspresu ciśnieniowego, mają swój niewątpliwy urok. Prócz niezwykle smacznej kawy dają ten rytuał – odmierzanie, możliwość kontrolowania całego procesu, ręczne dozowanie wody i cała ta otoczka idealnie wpasowująca się w trend bycia „slow”. Każde parzenie może być inne, niepowtarzalne. Jednak ta niepowtarzalność może być też wielką wadą, w domu, ale przede wszystkim w kawiarni. Na szczęście co raz popularniejsze są automatyzacje alternatyw w postaci szeroko pojętych „batch brew”, które mogą dać efekt smakowy i zapachowy godny ręcznemu przygotowaniu. Jednocześnie oszczędzając czas i redukując ilość możliwych błędów do popełnienia. Jedną z takich maszyn jest Marco Ottomatic Chemex Brewer.

Chemex i Marco Ottomatic

Firma Marco w profesjonalnej gastronomii funkcjonuje już od wielu lat, specjalizując się w produkcji warników, dużych ekspresów przelewowych i podobnych sprzętów. Marco Ottomatic & Chemex to także propozycja do kawiarni, ale również ukłon w stronę domowych baristów. Próżno tu szukać ciężkiego, przemysłowego designu. Na pierwszy rzut oka widać, że Ottomatic został zaprojektowany nie tylko po to, żeby dobrze parzył kawę, ale i odpowiednio się prezentował.

marco ottomatic chemex
Marco Ottomatic & Chemex /fot. własne

Konstrukcja jest niezwykle prosta. Składa się z przezroczystego pojemnika na świeżą wodę, do której możemy wlać tyle wody, by zaparzyć nawet największego dostępnego na rynku Chemeksa, oznaczonego jako 8 cups (1,1L). Do tego srebrna wylewka zakończona okrągłym prysznicem z kilkoma otworami, a wszystko umieszczone na srebrno – czarnej platformie z podgrzewaczem. 

Całość jest wykonana z dobrej jakości tworzyw sztucznych, prócz Chemeksa, rzecz jasna, który jest dołączony do zestawu (w rozmiarze 6 cups, czyli tym najpopularniejszym). W pudełku znajdziemy także zapas papierowych filtrów. Zatem wystarczy mieć na podorędziu młynek oraz dobrej jakości kawę, by móc zacząć pełną zabawę.

Cechy charakterystyczne

Marco Ottomatic & Chemex został zaprojektowany do tego, by maksymalnie uprościć i przyśpieszyć proces parzenia kawy w Chemeksie. Nasz udział sprowadza się do wlania odpowiedniej ilości wody, wsypania odpowiedniej ilości kawy i włączenia sprzętu. Resztę robi za nas Ottomatic.

Warto tu zatrzymać się i sprawdzić, czym Ottomatic różni się od klasycznego ekspresu przelewowego. Producent zadbał o dwie ważne rzeczy, które nie są standardem w większości sprzętów tego rodzaju. Po pierwsze, Marco Ottomatic ma zaprogramowane przelewanie wody konkretnymi porcjami, tak, jak parzy się kawę ręcznie. Nie są to przypadkowe ilości, zależne od rozgrzania termobloku, przez który przepływa woda, a wyliczone i ustalone przez producenta. Jest to określane jako technologia „Greedy Cup”. Oprogramowanie w ekspresie pulsacyjnie podaje wodę do prysznica, po drodze schładzając ją w kolumnie, aby na kawę trafiła we właściwej temperaturze. Tak, Ottomatic również robi preinfuzję, jak przy ręcznym parzeniu.

marco ottomatic chemex

Drugą kwestą jest możliwość wyłączenia podgrzewacza w płycie, co ma dwie zalety, jak dla mnie. Przede wszystkim – nie jestem fanem podgrzewanej kawy. Zdecydowanie wolę, kiedy naturalnie schładza się po zaparzeniu, otwierając swój smak i zapach, zwłaszcza, jeśli robię ją do natychmiastowej konsumpcji. Drugą zaletą, co też podkreśla producent w instrukcji do Ottomatica, to możliwość zaparzenia Chemeksa na lodzie. Wyłączona płyta grzewcza nie zamieni nam kostek lodu w ciepłą wodę.

Trzecia cecha, to okrągły prysznic, dzięki czemu woda równomiernie trafia na zmieloną kawę, a nie tworzy jednej, centralnej dziury, powodując nierówną ekstrakcję.

marco ottomatic chemex

Jest jeszcze jedna rzecz (dla której warto żyć. I nie jest to w tym wypadku hip – hop) – Ottomatic pod prysznicem ma zupełnie wolną przestrzeń. Oczywiście po to, by postawić tam Chemeksa. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by postawić tam Hario V60 wraz z serwerem i zaparzyć w Ottomaticu klasycznego dripa, więc sprzęt staje się bardziej uniwersalny. 

Parzenie kawy

Marco Ottomatic to, jak wspomniałem, sprzęt bardzo prosty w obsłudze. Wszystko sprowadza się do zachowania odpowiednich proporcji, standardowych dla metod przelewowych (60g kawy na 1l wody, lub 1:17) i mielenia tak, jak do Chemeksa, czyli grubiej niż do dripa, celując w czas przelewania w okolicach 4:00 minut. 

Wraz z Ottomaticem ze sklep.kawa.pl przyjechała do mnie Kenia Vava Pamoja AA. Kenijski, czysty klasyk z nutami moreli, trawy cytrynowej oraz kwiatów i świeżych, czerwonych owoców, z malinami na czele. Czyli coś, co w Chemeksie powinno się sprawdzić idealnie, bo ta metoda bardzo lubi się z lekkimi, owocowymi kawami, mocno podkreślając takie nuty.

Marco Ottomatic & Chemex

Na zbiorniku w urządzeniu jest oznaczona ilość wody w sam raz na pełnego Chemeksa w odpowiednim rozmiarze. Ja i tak posiłkowałem się wagą, wlewając wodę wedle własnych potrzeb.

Wcześniej również moczyłem pod kranem filtr odrobiną wody, by lepiej przylegał.

Czyli wlewamy wodę, podstawiamy Chemex z filtrem oraz wsypaną kawą i włączamy Ottomatica guzikiem w pozycji I (z włączonym podgrzewaniem tacki) lub II (bez podgrzewania). I tyle naszej pracy. Marco Ottomatic zapala białą lampkę, oznaczającą proces parzenia i po kilkudziesięciu sekundach pierwsze porcje wody wypływają z prysznica. 

Ja, z przyzwyczajenia, po wlaniu odrobiny wody lekko unoszę Chemeksa i delikatnie zakręcam nim, żeby kawa równomiernie zmoczyła się. 

Tyle. Można w tym czasie zająć się śniadaniem czy innymi, ważnymi rzeczami. Po przelaniu całej wody ze zbiornika, Marco Ottomatic zasygnalizuje koniec parzenia pulsującą, białą diodą. Tu wychodzi kolejna zaleta tego sprzętu, co nie jest oczywiste przy wszystkich ekspresach przelewowych – w zbiorniku nie zostaje woda, wszystko trafia do naszej kawy, więc nie ma strat i zmiany proporcji parzenia. 

Marco Ottomatic Chemex

Smak i efekty

Jak wspomniałem, nie jestem fanem podgrzewanej kawy, więc używałem Ottomatica w trybie drugim, bez użycia podgrzewacza, kawa, po napowietrzeniu była od razu gotowa do picia.

Kenia Vava Pamoja AA z palarni Coffeelab miała w sobie dokładnie te nuty, których się spodziewałem. Było czysto, przyjemnie rześko, owocowo, świeżo. Dla porównania zaparzyłem sobie tę kawę w Chemeksie klasycznie, ręcznie. Różnic praktycznie nie było. Z Ottomatica było nieznacznie większe body. Moim zdaniem wynika to z różnicy w turbulencji kawy podczas parzenia. Używając konewki, kawa mniej się wzburza podczas parzenia niż kiedy używany jest prysznic, stąd różnica w smaku właśnie w tym aspekcie.

Marco Ottomatic & Chemex

Ponadto, Ottomatica z przyjemnością używałem do parzenia dripa. Mój serwer wraz z Mario V60-02 idealnie pasował pod prysznicem, więc nie było problemu z używaniem tego zestawu. Być może z dużym serwerem, 03, mógłby być problem ze względu na wysokość, ale nie miałem okazji tego sprawdzić. Tak, czy inaczej, wygoda w porannym pośpiechu nie do przecenienia, przy bardzo dobrych efektach smakowych, eliminująca większość błędów człowieka, który może je popełnić przy ręcznym parzeniu.

Podsumowanie

Marco Ottomatic & Chemex to uniwersalne i bardzo dobre urządzenie do parzenia kawy przelewowej. Zarówno Chemeksa, do którego został stworzony, jak i do V60, który pasuje przy okazji, zwiększając jego uniwersalność. Do tego warto dodać dobrze zaprogramowany tryb parzenia w porcjach, wraz z preinfuzją i pełne zużycie wody ze zbiornika.

Plusem jest też dobra jakość wykonania oraz ładny design. Warto też dodać, że podczas World of Coffee w Mediolanie i Mistrzostw Świata, na oficjalnych Brew Barach do parzenia Chemeksa używano tylko Ottomaticów, nikt nie bawił się w ręczne przelewanie, a i tak zadowolonych kawopijców nie brakowało.

Marco Ottomatic & Chemex

To z resztą wpisuje się w obecny trend w kawiarniach specialty, gdzie tzw. Batch Brew jest co raz popularniejszy i co raz częściej wykorzystywany za barem. Dla mnie jest to ogromny plus, bo, niestety, w wielu kawiarniach personel nie jest odpowiednio przeszkolony, jeśli chodzi o parzenie alternatyw, a po drugie, zajmuje niemiłosiernie dużo czasu, co doprowadza mnie do wysokiej irytacji. Źle opracowany work flow w kawiarniach potrafi zabić nawet najlepszy klimat i najsmaczniejsze ziarna. Automatyzacja pewnych procesów może taki stan zdecydowanie poprawić.